"Strzał w twarz". Upadł największy zakład w gminie. Burmistrz nie składa broni
Upadek walcowni to tragedia, ale widzę szansę na pobudzenie regionu – mówi money.pl Michał Rytel, burmistrz gminy Zawadzkie. Walcownia "Andrzej" zatrudniała pół tysiąca osób, była największym pracodawcą i płatnikiem podatku w gminie. Teraz chcą ściągnąć biznes w inny sposób. Stawiają na logistykę.
- Po 10 dniach urzędowania miałem gości z Boryszewa, którzy przyszli powiedzieć "dzień dobry", żeby jednocześnie powiedzieć "do widzenia". Jestem świeżakiem, ale nie sztuką jest płacz, nie rozpadłem się na atomy. Pomyślałem, że trzeba walczyć o gminę - opowiada money.pl burmistrz Zawadzkiego Michał Rytel.
To jego pierwsza kadencja. Od razu rozpoczęła się od trzęsienia ziemi. Wiosną 2024 r. Spółka Alchemia należąca do Grupy Kapitałowej Boryszew postanowiła zlikwidować Walcownię Rur "Andrzej". Przed laty pracowało tam nawet 4-5 tys. osób.
- Dla nas to był szok. Do tej pory nikt nie mówił o zamykaniu zakładu, ewentualnie restrukturyzacji i zwolnieniu 50-100 osób. Ale cała załoga? - mówiła nam w maju 2024 r. Elżbieta Derda, pracownica "Andrzeja" z 10-letnim stażem.
Po "Andrzeju" zostaną tylko wspomnienia
Los zakładu w końcu ma zostać przypieczętowany. 20 stycznia tego roku Alchemia zawarła przedwstępną umowę sprzedaży ruchomości i nieruchomości o powierzchni ok. 25,7 ha za kwotę ok. 41,4 mln zł netto. Jak podano w komunikacie, zawarcie umowy przyrzeczonej nastąpi do 31 marca.
Według "Nowej Trybuny Opolskiej" inwestorem ma być firma z Kielc specjalizująca się w rekultywacji terenów po zamkniętych fabrykach. Budynki po walcowni mają zostać wyburzone. Tutaj istotny będzie czas, gdyż każdego miesiąca walcownia przynosi gminie 200-300 tys. zł wpływów z podatku od nieruchomości, co daje ok. 3 mln zł rocznie. Większego podatnika w gminie nie ma. "Zrównanie hal z ziemią pozwoli drastycznie obniżyć te koszty" - zauważa "NTO". Budżet gminy wynosi 66 mln zł.
Burmistrz Rytel przypomina, że jesienią 2025 r. podpisano już przedwstępną umowę sprzedaży zakładu, ale do finalizacji nie doszło.
Do informacji o przejęciu walcowni podchodzę z dystansem. Natomiast jeśli do transakcji dojdzie, będę dążył do spotkania z nowym właścicielem. Chciałbym wiedzieć, czy wszystko zostanie wyburzone do gołej ziemi, czy część budynków zostanie. Wiem jedno: strzał w twarz gminy Zawadzkie jest przed nami - uważa Rytel.
Jeszcze w 2019 r., na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego, gminę Zawadzkie uznano za najbiedniejszą w kraju. Zamknięcie walcowni "Andrzej" zauważalnie odbiło się na regionie zamieszkiwanym przez ponad 10 tys. osób.
Bezrobocie w górę
W grudniu 2023 r. w Powiatowym Urzędzie Pracy w Strzelcach Opolskich zarejestrowanych było 168 mieszkańców gm. Zawadzkie. Rok później, już po upadku "Andrzeja", liczba ta skoczyła do 277 (wzrost o ok. 65 proc.).
"Osoby bezrobotne stanowiły ok. 2,67 proc. ogólnej liczby mieszkańców (10 369 - dane GUS z I połrocza 2024 r.). W 2023 r. była to grupa 1,59 proc. ogólnej liczby mieszkańców. Zmiana ta nastąpiła niewątpliwie w związku z zakończeniem działalności Walcowni Rur Andrzej w Zawadzkiem, która miała miejsce 30 września 2024 r." - czytamy w "Raporcie o stanie gminy Zawadzkie za rok 2024", przygotowanym przez urzędników.
Rejestrowana stopa bezrobocia w powiecie strzeleckim, w którym położone jest Zawadzkie, wyniosła wówczas 5 proc., podczas gdy w 2023 r. sięgnęła 4,3 proc. Szacunkowe bezrobocie dla całego województwa opolskiego wynosiło 5,7 proc. na koniec 2024 r. Roman Kus, dyrektor PUP w Strzelcach Opolskich zwraca uwagę, że bezrobocie na poziomie 2 proc. ogólnej liczby mieszkańców "to nie dramat".
- Walcownia w zasadzie jeszcze istnieje, pracuje tam ok. 20 osób, które zakład zamykają i co udaje się sprzedać, to sprzedają. Obecnie na rynku pracy nie jest najgorzej, ale hurraoptymizmu też nie ma - tłumaczy Kus.
Jego zdaniem byłoby znacznie gorzej, gdyby walcownia upadła dziś, a nie w 2024 r.
W tamtym okresie było dużo ofert pracy, pracodawcy bili się o fachowców, teraz sytuacja w kraju jest inna. Ofert pracy jest bardzo mało, zwłaszcza w przemyśle. Liczba ofert spadła o kilkadziesiąt proc. Natomiast nie ma u nas zwolnień, ale nie ma też nowych przyjęć. Rynek czeka na wiosnę, wtedy z reguły jest troszeczkę lepiej – twierdzi Kus.
Dyrektor PUP dodaje, że w momencie likwidacji "Andrzeja" do PUP trafiło ok. 250 osób z zakładu. Teraz w rejestrach zostało ok. 20 byłych pracowników walcowni.
- Ruszyliśmy z pomocą, zorganizowaliśmy targi pracy tylko dla ludzi z walcowni. Dzięki temu większość osób znalazła zatrudnienie, a ok. 50 przeszło na świadczenia przedemerytalne - opowiada Kus.
Obecnie w powiecie strzeleckim poszukuje się pracowników bez wyższych kwalifikacji - głównie do magazynów i produkcji. Wśród pracowników z kwalifikacjami brakuje pielęgniarek, osób do opieki nad starszymi oraz niepełnosprawnymi. Jak słyszymy w PUP, takich pracowników "nie ma w całej Polsce".
Niższe podatki i nowe drogi
Zawadzkie nie należy do krezusów. W 2024 r. było "najmniej majętną" miejscowością na Opolszczyźnie - wynika z rankingu czasopisma samorządu terytorialnego "Wspólnota". Zamożność w przeliczeniu na mieszkańca Zawadzkiego wyniosła 4 737 zł brutto, co dało 633. miejsce w kraju na 680 sklasyfikowanych miejscowości. Majętność na mieszkańca (zamożność per capita) to wskaźnik, który określa średnią wartość aktywów przypadającą na jedną osobę w danym regionie lub kraju.
O Zawadzkiem z reguły pisało się źle, a to jest naprawdę fajne miejsce do mieszkania. Liczby i rankingi gmin nie odzwierciedlają tego, jak jest u nas naprawdę. Jest spokój, można pójść na spacer. Mogę być burmistrzem jedną kadencję, ale każdy dzień przetyram dla tej gminy - zapewnia Rytel.
Przez Zawadzkie prowadzi droga wojewódzka nr 901, która łączy Opolszczyznę z Gliwicami (ok. 40 km). Jest też niedaleko do Lublińca (ok. 20 km) i 50 km do Opola.
- Mamy dobrą komunikację do Opola i Strzelec, chcemy przywrócić autobusy z sąsiednią gminą Dobrodzień - ta nitka została przerwana lata temu. Walczę o przywrócenie linii kolejowej 144, która jechałaby z Opola na lotnisko Katowice-Pyrzowice. Najkrótsza droga prowadzi przez Zawadzkie. Do granicy gminy linia jest zelektryfikowana, ale podkłady kolejowe są drewniane, chociaż mamy wyremontowany peron. Remont kosztowałby kilka razy więcej niż wynosi nasz roczny budżet. Widzę światełko w tunelu, bo żeby utrzymać ludzi, to trzeba im zapewnić żłobek, przedszkole, szkołę i transport. Można żyć u nas i do pracy dojeżdżać - mówi Rytel.
Transport to słowo klucz w Zawadzkiem. Od tego roku w gminie obowiązuje niższy podatek od środków transportowych, który płacą ich właściciele. Od samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony i poniżej 12 ton wynosi:
- powyżej 3,5 t do 5,5 t włącznie - 30 zł;
- powyżej 5,5 t do 9 t włącznie - 40 zł;
- powyżej 9 t i poniżej 12 t - 50 zł.
Obniżono też podatki od ciągników oraz dla samochodów ciężarowych powyżej 12 t i autobusów. Przy liczbie mniejszej niż 22 miejsca (nie licząc kierowcy) stawka wynosi 50 zł. Powyżej 22 miejsc siedzących stawka to 100 zł. Za ciągniki siodłowe i balastowe do 12 t należy zapłacić 10 zł.
W tym roku maksymalne stawki podane przez resort finansów w przypadku autobusów wynoszą: 2976,21 zł dla pojazdów z mniejszą niż 22 liczbą miejsc siedzących oraz 3762,73 zł dla pojazdów z 22 miejscami lub więcej. Serwis strzelce360.pl zwraca uwagę, że obniżka podatku obciąży budżet kwotą 90 tys. zł. W listopadzie w gm. Zawadzkie zarejestrowanych było 178 pojazdów podlegających pod podatek.
W Opolu za autobus płaci się 1,6 tys. zł, u nas 100 zł. To jest przekleństwo gm. Zawadzkie, bo nie mamy swoich terenów pod inwestycje. Dlatego chcemy ściągnąć przedsiębiorców w inny sposób. Dlaczego nie możemy stać się centrum logistycznym? Teren po walcowni też się do tego nadaje. Droga nr 901 jest w remoncie i będzie nowy dywanik. Upadek walcowni to tragedia, ale widzę szansę na pobudzenie regionu - zapowiada Rytel.
Gmina pracuje nad drugą ulgą podatkową, która byłaby istotna w przypadku walcowni.
- Jeśli potencjalny inwestor by przyszedł i zostawił część hal i jednocześnie "wypruł" wszystko od środka, żeby zaadaptować budynek do swoich potrzeb, to otrzymałby ulgę związaną z przebudową. Szczegółów nie podam, bo jeszcze nad tym pracujemy - kontynuuje.
Inni też obniżają podatki
Niższe podatki od środków transportu funkcjonują już w Lwówku Śląskim. Identyczny krok podjęła też sąsiednia do Zawadzkiego gm. Kolonowskie, gdzie stawki zostaną obniżone przeciętnie o 61 proc. Także w tym przypadku krótkoterminowo spadną wpływy do budżetu, ale celem długofalowym jest przyciągnięcie biznesu. Rada decyzję podjęła jednogłośnie.
Opolskie gminy chcą powtórzyć sukces gm. Rędziny spod Częstochowy. Zlokalizowana w pobliżu autostrady A1 gmina po obniżeniu podatku przyciągnęła na swój teren oddział firmy Hegelmann Poland, niemieckiego giganta działającego na czterech kontynentach. "Dziennik Gazeta Prawna" podawał, że w 2025 r. flota samochodów ciężarowych w Rędzinach miała zwiększyć się z kilkudziesięciu do tysiąca pojazdów.
Burmistrz Rytel podkreśla, że nie wolno czekać na biznes, bo to gmina musi wyciągnąć rękę do biznesu, którego po likwidacji "Andrzeja" w Zawadzkiem nie brakuje.
Jest firma Kapica produkująca drzwi i okna, Kuźnia, Track Tet od podkładów kolejowych, Technodrew z meblami na wymiar i Unimot Paliwa. Nie jesteśmy biznesową pustynią, chociaż nie mamy giganta. Nie jestem jednak zwolennikiem sytuacji, w której jeden pracodawca utrzymuje gminę, bo gdy przychodzi kryzys, to wszystko się sypie – twierdzi.
Jego marzeniem jest rozwinięcie bazy logistycznej w Zawadzkiem. Wtedy gmina przestanie kojarzyć się z upadłą walcownią, lecz będzie oknem na świat.
Piotr Bera, dziennikarz money.pl