Sygnał ostrzegawczy z polskiego przemysłu. Rozczarowujące dane
Lutowe dane S&P Global przynoszą rozczarowanie dla obserwatorów polskiej gospodarki. Wskaźnik PMI, obrazujący kondycję sektora przemysłowego, zamiast zbliżyć się do neutralnego poziomu, zanurkował w dół.
Wskaźnik S&P Global PMI dla polskiego sektora przemysłowego spadł w lutym 2026 roku do poziomu 47,1 pkt, co stanowi wyraźne pogorszenie względem styczniowego odczytu wynoszącego 48,8 pkt. Wartość poniżej 50 punktów oznacza, że sektor wciąż znajduje się w fazie kurczenia. Co istotne, skala spadku zaskoczyła analityków. Rynek spodziewał się bowiem ruchu w przeciwnym kierunku i wzrostu wskaźnika w okolice 49,6 pkt.
To rozczarowujący zwrot w porównaniu z początkiem lutego, gdy tempo spadku produkcji oraz nowych zamówień wyraźnie zelżało, budząc nadzieje na stopniowe odbicie sektora.
Z najnowszego raportu wyłania się obraz sektora, który zmaga się z osłabieniem popytu przy jednoczesnej presji kosztowej. Jest to najsilniejsze pogorszenie warunków gospodarczych w polskim przemyśle od sierpnia 2025 roku.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Tak wyglądało niebo nad Tel Awiwem
Trudny miesiąc dla fabryk
Główną przyczyną spadku wskaźnika jest gwałtowne wyhamowanie nowych zamówień. Ich poziom obniżył się jedenasty miesiąc z rzędu, a tempo tego spadku było najszybsze od lipca ubiegłego roku. Mniejszy popyt, zarówno krajowy, jak i zagraniczny, pociągnął za sobą redukcję zatrudnienia. Polskie fabryki ograniczały liczbę etatów w tempie najszybszym od maja 2024 roku, dostosowując moce przerobowe do mniejszej liczby zleceń.
Sytuację dodatkowo komplikuje inflacja po stronie producentów. Mimo słabego popytu, firmy raportują drastyczny wzrost kosztów produkcji – najsilniejszy od ponad trzech lat. Drożeją surowce, w tym metale i drewno. Co ciekawe, presja konkurencyjna i walka o klienta sprawiają, że producenci nie są w stanie w pełni przerzucić tych kosztów na odbiorców. Ceny wyrobów gotowych w lutym nawet minimalnie spadły.
– Luty był trudnym miesiącem dla polskiego sektora wytwórczego: nowe zamówienia spadły, a koszty produkcji gwałtownie wzrosły. Główny Wskaźnik PMI spadł do poziomu 47,1, niwelując znaczną część ożywienia gospodarczego obserwowanego w drugiej połowie 2025 roku – komentuje Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence. Ekspert zwraca uwagę na presję na marże firm. – W związku ze spadkiem liczby nowych zamówień producenci powstrzymali się od podwyższania własnych cen, aby utrzymać konkurencyjność – dodaje Balchin.
Zima i geopolityka ciążą gospodarce
Ekonomiści zwracają uwagę, że lutowy odczyt wpisuje się w szerszy kontekst słabszych danych makroekonomicznych z początku 2026 roku. Na kondycję przemysłu wpływ miały nie tylko czynniki czysto rynkowe, jak osłabiony popyt zagraniczny, ale również warunki atmosferyczne.
Monika Kurtek, Główna Ekonomistka Banku Pocztowego, ocenia, że dane te są "negatywnym zaskoczeniem". Jej zdaniem, wyjątkowo mroźna i długa zima położyła się cieniem na aktywności sektora. W konsekwencji tempo wzrostu PKB w pierwszym kwartale bieżącego roku może być nieco słabsze niż to notowane pod koniec roku poprzedniego.
Ekspertka zwraca jednak uwagę na wciąż obecny optymizm wśród przedsiębiorców, który może zwiastować poprawę wraz z nadejściem wiosny. Prognozy firm na najbliższe 12 miesięcy pozostają dobre, a menedżerowie liczą na nowe produkty i ożywienie rynku. Istotnym czynnikiem ryzyka pozostaje jednak sytuacja międzynarodowa.
Oczywiście wybuch wojny w Iranie może zachwiać tym optymizmem, przy czym tak stanie się, jeśli konflikt będzie długotrwały. Jeśli zakończy się szybko, ustąpi niepewność i ograniczenia podażowe, polska gospodarka będzie mieć w mojej ocenie wciąż szansę na około 4,0-proc. wzrost PKB w tym roku – prognozuje Monika Kurtek.
Perspektywy na kolejne miesiące
Mimo bieżących trudności, raport S&P Global wskazuje na pewne światełko w tunelu. Choć bieżąca produkcja spada, to tempo tego spadku jest najwolniejsze od listopada. Przedsiębiorcy, mimo redukcji zatrudnienia i zapasów, wciąż wierzą w odbicie koniunktury w perspektywie rocznej. Nastroje w sektorze, choć nieco słabsze niż w styczniu, utrzymują się znacznie powyżej średniej notowanej po pandemii.
Kluczowe dla realizacji tego scenariusza będzie jednak ustabilizowanie się cen surowców oraz powrót popytu zagranicznego, który dla polskiego przemysłu pozostaje głównym motorem napędowym.
Problem rosnących kosztów produkcji przy jednoczesnym spadku zamówień nie jest zresztą wyłącznie polską specyfiką. W całej Europie sektor przemysłowy mierzy się z podobnymi wyzwaniami – w strefie euro odnotowano w styczniu przyspieszenie inflacji zarówno kosztów produkcji, jak i cen sprzedaży, co stawia producentów w trudnej sytuacji. Szczególnie niepokojąco wyglądają dane z Niemiec, gdzie mimo oznak odbicia produkcji, firmy wciąż ograniczają zatrudnienie, a popyt zagraniczny pozostaje słaby.
To istotny sygnał dla polskich eksporterów, dla których rynek niemiecki ma kluczowe znaczenie. Jeśli jednak prognozy o wiosennym ożywieniu się sprawdzą, a napięcia geopolityczne nie przełożą się na długotrwałe zakłócenia w łańcuchach dostaw, polski przemysł ma szansę odrobić straty z początku roku.