Taśmy Kaczyńskiego. Spółka Srebrna miała mieć same korzyści, niemal zero ryzyka

Umowa dotycząca inwestycji w słynny wieżowiec była tak skonstruowana, by spółka Srebrna czerpała z niej 99,9 proc. zysków, ale odpowiadała finansowo tylko do kwoty 5 tys. zł. "Gazeta Wyborcza" publikuje nowe dokumenty.

Jarosław Kaczyński
Źródło zdjęć: © PAP

Z umowy sporządzonej przez kancelarię prawną Baker McKenzie, której szczegółowe postanowienia opisuje "Gazeta Wyborcza", wynika, że dla spółki Srebrna warta ponad 300 mln euro inwestycja nie wiązałaby się praktyczne z żadnym ryzykiem.

Całość odpowiedzialności miałaby spadać na powołaną przez Srebrną spółkę celową Nuneaton, która jednak czerpałaby jedynie 0,01 proc. zysków z inwestycji budowlanej.

Wideo: Adwokat Austriaka zabiera głos ws. nowych doniesień

Jak pisze gazeta, budowa wieżowca została wyceniona na 305 mln euro, a jej finansowaniem miał zająć się państwowy Bank Pekao. W rozmowach na temat warunków tego kredytu osobiście uczestniczył prezes Michał Krupiński.

Gerald Birgfellner, niedoszły wykonawca inwestycji, oskarżył Jarosława Kaczyńskiego, że nie zapłacił mu za wykonane prace. Z jego zeznań w prokuraturze wynika, że prezesowi PiS zależało na tym, by o szczegółach projektu nie wiedział zarząd Srebrnej.

- Słyszałem, że ludzie ze spółki Srebrna "kręcą własne lody", dlatego pan Kaczyński powiedział, że mam ich o tym nie informować - miał zeznać Austriak.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie