Rosyjski przywódca Władimir Putin zasygnalizował w zeszłym tygodniu, że jest otwarty na podniesienie niektórych podatków w celu dopięcia budżetu w warunkach wojny. Przypomniał, że Stany Zjednoczone podniosły podatki dla najbogatszych podczas wojen wietnamskiej i koreańskiej.
Według rosyjskiego resortu finansów, podniesienie VAT, który wynosił dotąd 20 proc., ma "służyć przede wszystkim finansowaniu obrony i bezpieczeństwa".
Płatności to ostatni bastion suwerenności. Czy Polska obroni się przed dominacją Big Techów?
Ministerstwo podało w oświadczeniu, że proponuje także podniesienie innych podatków, w tym od hazardu.
Strategicznym priorytetem jest zapewnienie finansowego wsparcia na potrzeby kraju w sferze obrony i bezpieczeństwa oraz socjalną pomoc dla rodzin uczestników specjalnej operacji wojskowej - napisano w oświadczeniu.
"Specjalna operacja wojskowa" to termin, którym w Rosji określa się inwazję na Ukrainę.
Według ministerstwa "środki przewidziane w budżecie umożliwią wyposażenie sił zbrojnych w niezbędną broń i sprzęt wojskowy, opłacenie personelu wojskowego i wsparcie jego rodzin, a także zmodernizowanie firm przemysłu obronnego".
Putin przekonuje, że o kryzysie nie ma mowy
Raport banku centralnego Rosji z początku miesiąca ujawnił, że dynamika wzrostu rosyjskiego PKB stopniała drugi kwartał z rzędu w ujęciu kwartalnym. To odpowiada definicji recesji technicznej. Władimir Putin stara się jednak przedstawiać sytuację kraju w różowych barwach.
Rosyjski przywódca na spotkaniu z parlamentarzystami powiedział, że od recesji Rosja jest daleka, a "spowolnienie gospodarcze", jak określił sytuację, nie jest oznaką kryzysu, ale "przemyślanej decyzji władz". Putin stara się przekonywać, że Kreml w ten sposób poprowadził państwo, by ograniczyć inflację i utrzymać stabilność makroekonomiczną.
W czerwcu minister gospodarki Maksym Reszetnikow ostrzegał, że Rosja znajduje się 'na skraju recesji'. Dane makroekonomiczne pokazują również gwałtowne spowolnienie po wzroście PKB o 4,1 proc. w 2023 r. i 4,3 proc. w 2024 r. Obecnie prognozy zakładają, że wzrost w 2025 r. wyniesie jedynie ok. 1 proc., a inflacja przekroczy 8 proc.
Przychody Rosji ze sprzedaży gazu i ropy we wrześniu prawdopodobnie będą o 23 proc. niższe w porównaniu z zeszłym rokiem. Reuters wskazuje na niższe ceny surowca oraz silniejszego rubla.
Rośnie rosyjski deficyt
Miesiąc do miesiąca, przychody z ropy i gazu we wrześniu mają wzrosnąć o 17 proc., co jest wynikiem zmniejszenia rządowych subsydiów dla rafinerii. W pierwszych dziewięciu miesiącach roku mają wynieść 6,62 biliona rubli, co oznaczałoby spadek rok do roku o 20,5 proc.
Surowce energetyczne odpowiadają za mniej więcej jedną czwartą budżetu Rosji. W ubiegłym roku dochody z ropy i gazu wyniosły 11,13 biliona rubli. Początkowo prognozowano, że w 2025 r. wyniosą one 10,94 biliona rubli, czyli ok. 5 proc. PKB, ale prognoza została obniżona do 8,32 biliona rubli, m.in. ze względu na spadek cen ropy.
Rosyjski deficyt budżetowy rośnie, m.in. ze względu na fakt, że w budżecie założono wyższe ceny ropy Urals. Sytuacja na rynku sprawia jednak, że ryzyka geopolityczne nie podbijają stawek tak mocno, jak chciałby tego Kreml.
Wszystkie te czynniki w zestawieniu z rosnącymi wydatkami na wojnę w Ukrainie i zbrojenia sprawiają, że fundusz rezerw fiskalnych, zasilany nadwyżkami ze sprzedaży paliw kopalnych, jest sukcesywnie uszczuplany. Obecnie Kreml ma tam ok. 4 biliony rubli (48,25 miliarda dolarów).
"Rząd planuje w tym roku wykorzystać fundusz na 447 miliardów rubli (5,39 miliarda dolarów) na pokrycie części deficytu budżetowego, który ma przekroczyć 1,7 proc. PKB" - podaje agencja.
Sytuacja gospodarki Rosji powoduje, że Putin sięga do kieszeni podatników. Kolejny raz w niedługim czasie. Tymczasem obiecał, że podwyżki z 2025 r. będą ostatnimi do 2030 r.