- Polscy eurodeputowani byli inicjatorami i będą głosowali za skierowaniem Mercosuru do TSUE. Więc potrzebujemy tutaj głosowania w Parlamencie Europejskim, a później będą wszczęte procedury. Polska jest tutaj konsekwentna, nasi eurodeputowani, ja także, nie będziemy na pewno ulegali żadnym naciskom ani prośbom, nasze stanowisko było jasne i ono pozostaje jasne - powiedział Tusk.
Zdaniem premiera, rząd zdaje sobie sprawę, że niektóre gałęzie przemysłu mogłyby skorzystać na umowie z Mercosur, ale obecnie trudno "dokładnie antycypować, jakie byłyby korzyści, a jakie byłyby straty w pieniądzach". Szef rządu dodał, że przeważyła kwestia ewentualnych strat dla polskiego rolnictwa.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Premier wskazał również, że "jeśli będzie trzeba", także instytucje rządowe będą "wykorzystywały wszystkie dostępne środki, aby zablokować lub wyeliminować negatywne skutki Mercosuru".
Nad tym, czy zaskarżyć do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu umowę z Mercosurem Parlament Europejski będzie głosował 21 stycznia - informowała PAP powołując się na źródło w PE. Decyzja w tej sprawie została podjęta w środę przez Konferencję Przewodniczących PE. Wniosek o skierowanie umowy do TSUE został zainicjowany przez grupę 150 europosłów.
W środę minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział w mediach, że w przyszłym tygodniu ma zostać przez europosłów złożona skarga do Trybunału Sprawiedliwości UE ws. umowy handlowej z Mercosurem. Jak wskazał, skarga na umowę jest przygotowywana.
Pytany, co się stanie, jeśli Parlament Europejski nie przegłosuje skargi złożonej przez europosłów, odparł, że Polska jako kraj członkowski przygotuje własną.
- Przygotowywane są oceny, na jakich zasadach możemy tę skargę złożyć, jak to by miało wyglądać - dodał szef resortu.
Wyjaśnił, że we wniosku podnoszona będzie kwestia niezgodności przyjęcia tej umowy z traktatami z powodu jej rozdzielenia na dwie części, które Krajewski określił jako "polityczną i handlową". Dodał, że wniosek do TSUE będzie dotyczył też kwestii "bezpieczeństwa żywnościowego i zdrowotnego" w zakresie m.in. używania środków ochrony roślin, które we wspólnocie są zakazane.
Minister uważa, że Polska nie ma obowiązku wpuszczania wszystkich towarów z państw Mercosuru. Zapewnił, że jeśli wykryte zostanie, że nie spełniają one norm, to będą odsyłane. - Naszą rolą, polskiego rządu, polskich inspekcji i instytucji, jest badanie tych produktów, które będą wjeżdżać, i one wcale nie muszą wjechać - zaznaczył Krajewski.
Umowa UE-Mercosur. O co tu chodzi?
W ubiegłym tygodniu państwa Unii Europejskiej zgodziły się na umowę handlową z państwami Mercosuru - Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem. Przeciw w Radzie UE głosowali przedstawiciele: Polski, Francji, Irlandii, Węgier i Austrii. Od głosu wstrzymała się Belgia.
Umowa ma wprowadzić preferencje celne dla niektórych produktów rolnych, w tym produktów wrażliwych: wołowiny, drobiu, nabiału, cukru i etanolu. W zamian rynki tych państw otworzą się na towary przemysłowe UE, takie jak samochody, maszyny i leki.
Również w piątek przyjęto klauzulę ochronną do umowy z Mercosurem we wzmocnionej wersji. Mechanizm będzie mógł prowadzić do wyłączenia preferencji celnych dla producentów z Mercosuru, jeśli ceny produktów wrażliwych w UE spadną o 5 proc. lub jeśli na rynek trafi nagle zbyt duża ilość tych produktów. Umowa ma zostać podpisana w Paragwaju 17 stycznia.
W ocenie przedstawicieli KE obawy rolników zostały przewidziane w projekcie umowy, gdyż zakłada ona limity na import konkretnych produktów, np. wołowiny, oraz systemy ochronne, m.in. kontrolę wewnętrznego rynku. Komisja przekonuje, że umowa jest korzystna dla wspólnoty, w tym dla Polski, gdyż zniweluje cła na towary eksportowane do krajów Mercosuru. Jak podała, eksport polskiej żywności do tych państw w 2024 r. wyniósł 72 mln euro i średnio objęty był cłami w wysokości od 27 do 55 proc.