Ośrodek Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego opublikował raport, w którym naukowcy przeanalizowali różne aspekty obecności obywateli Ukrainy w Polsce: od aktywności na rynku pracy po ich plany pobytowe. Szczegółowe wyniki badań opisaliśmy w money.pl w osobnym tekście. W opracowaniu znalazły się również dane dotyczące statusu prawnego ukraińskich migrantów.
Z przeprowadzonych ankiet wynika, że 3,5 proc. respondentów ma już polskie obywatelstwo (obok obywatelstwa ukraińskiego). Jednocześnie 26 proc. pytanych deklaruje, że aktywnie zabiega o to, by uzyskać polski paszport, a kolejne 28 proc. rozważa taki krok w przyszłości. Działania w tym kierunku jednoznacznie wyklucza 28 proc. ankietowanych, a 17 proc. odmówiło udzielenia odpowiedzi.
Raport zatytułowany "Ukraińcy w Polsce w 2026 r.: Ich plany na przyszłość i obecna sytuacja życiowa oraz zawodowa" opiera się na badaniu ankietowym, w którym wzięło udział 1892 ukraińskich migrantów.
WIDEONamierzyli najemników Grupy Wagnera po komórkach. "Zidentyfikowaliśmy kilkunastu"
Paszport i stały pobyt zamiast ochrony czasowej
- Moim zdaniem to najważniejsza informacja wynikająca z tego badania - komentuje w rozmowie z money.pl prof. Paweł Kaczmarczyk, szef Ośrodka Badań nad Migracjami UW. - Przytoczone liczby pokazują, że duża część osób, które mają dziś status ochrony czasowej lub jeszcze do niedawna miały taki status, być może za kilka miesięcy czy lat stanie się polskimi obywatelami - dodaje ekspert.
Co to oznacza? Jeśli kampania nienawiści wobec obywateli Ukrainy, którą obserwujemy w ostatnim czasie, dalej będzie się rozwijać i nabierać tempa, to czeka nas potężny problem, który nie będzie dotyczył już migrantów, tylko polskich obywateli o pochodzeniu innym niż polskie
Raport pokazuje również, że wśród migrantów bez polskiego obywatelstwa najczęściej wskazywaną formą legalnego pobytu jest obecnie tzw. status ochrony czasowej (60 proc. respondentów). Kolejne 27 proc. badanych zadeklarowało, że posiada kartę czasowego pobytu, a tylko 6 proc. ma kartę stałego pobytu lub inny dokument uprawniający do długoterminowego przebywania na terytorium Polski.
"Największy zarzut wobec rządzących"
Czy wiedza poparta badaniami przekłada się w praktyce na decyzje rządzących? - Myślę, że politycy, którzy odpowiadają dziś za politykę migracyjną, znają te badania i są świadomi sytuacji - ocenia prof. Kaczmarczyk.
- Natomiast decyzje, które podejmują, są na ogół efektem oddziaływania różnych okoliczności i - niestety - nie zawsze twarde dane odgrywają tutaj najważniejszą rolę. Mamy bardzo wysoki poziom polaryzacji, a migracja to niezwykle kontrowersyjne zagadnienie w debacie publicznej. W obliczu dezinformacji i potężnej dawki propagandy, także tej zewnętrznej, trudno podjąć i przeprowadzić rzeczową dyskusję na ten temat - mówi nam szef Ośrodka Badań nad Migracjami UW.
To jest zresztą mój największy zarzut pod adresem odpowiedzialnych za politykę migracyjną Polski: poddawanie się społecznym nastrojom bez zdecydowanej próby odpowiedzi na te nastroje i tworzenia pozytywnej narracji dotyczącej imigrantów w Polsce, która mogłaby stanowić jakąś przeciwwagę w tej dyskusji
Przypomnijmy: w ciągu ostatnich 12 miesięcy rząd wspólnie z prezydentem Karolem Nawrockim powiązał wypłaty świadczenia 800 plus dla obywateli Ukrainy z aktywnością zawodową rodziców. Rządzący ograniczyli również możliwość korzystania z publicznej opieki medycznej i wprowadzili zmiany w zasadach bezpłatnego pobytu w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania.
Ten ostatni ruch ostro skomentował w money.pl Kamil Fejfer. "Nie chodzi o żadne oszczędności, tylko o polityczne zagospodarowywanie coraz silniejszych w Polsce nastrojów antyukraińskich. Jest to o tyle absurdalne, że Ukraińcy są wymarzoną grupą migracyjną. Takie są po prostu fakty, a jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to albo manipuluje, albo nie zna materii, o której się wypowiada" - pisał w opinii dla money.pl.
Mają wyższą aktywność zawodową niż Polacy, co wynika z ich struktury demograficznej. Są stosunkowo młodzi, a więc nie obciążają systemu ochrony zdrowia tylko wychodzą dla niego netto na plus. Tak samo jest z systemem emerytalnym. "Klajstrują" więc te problemy, które wynikają z naszej skrajnie niskiej dzietności. Generują dodatkowe PKB, co przekłada się na wzrost naszego dobrobytu
Praca poniżej kwalifikacji, niskie zarobki
Większe zainteresowanie Polską widać nie tylko w danych dotyczących starań o uzyskanie obywatelstwa, ale również w deklaracjach na temat planów pobytowych Ukraińców. Z najnowszego raportu ośrodka wynika, że coraz więcej migrantów z Ukrainy planuje pozostać w naszym kraju na stałe.
- Takie deklaracje nie są dla mnie zaskoczeniem w tym sensie, że tego typu badania są z reguły obarczone błędem wynikającym z tzw. pozytywnej selekcji. Siłą rzeczy w naszym badaniu wzięły udział wyłącznie te osoby, które pozostały w naszym kraju. Jeśli ktoś sobie nie poradził i powrócił do Ukrainy lub zdecydował się na wyjazd do innego państwa, to informacja na temat takiej osoby nie pojawi się w tym opracowaniu - tłumaczy prof. Kaczmarczyk.
- Dodatkowo, duża część uczestników naszego badania to osoby, które przebywają w Polsce od ponad czterech lat. Nic dziwnego, że wiele z nich wiąże przyszłość z naszym krajem - dodaje nasz rozmówca.
Zdecydowana większość Ukraińców w Polsce pracuje
Prof. Kaczmarczyk zwraca też uwagę na wyniki dotyczące aktywności zawodowej Ukraińców na polskim rynku pracy. Wskaźnik zatrudnienia wzrósł w ostatnich latach z 69 do poziomu 83 proc.
- To oczywiście pozytywna wiadomość, że zwiększa się odsetek migrantów, którzy pracują w Polsce na pełen etat lub na część etatu i coraz rzadziej wykonują dorywcze lub sezonowe prace - komentuje szef Ośrodka Badań nad Migracjami UW.
Ale, jak zauważa, jest także druga strona medalu.
Cały czas obserwujemy relatywnie niski poziom dochodów obywateli z Ukrainy, mimo poprawiających się warunków pracy. Bardzo dużym wyzwaniem pozostaje również niedopasowanie kompetencji migrantów do potrzeb i oczekiwań pracodawców. To kwestia znajomości języka polskiego, profilu edukacyjnego czy możliwości udokumentowania określonych kompetencji, ale też pochodna struktury naszej gospodarki, gdzie wciąż mamy duże zapotrzebowanie związane z prostymi pracami w przemyśle czy nisko wykwalifikowanych usługach
Z danych ośrodka wynika, że wciąż ok. 40 proc. pytanych osiąga miesięczne zarobki na poziomie 5 tys. zł brutto lub poniżej tej wartości. Dla porównania, w zeszłym roku wynagrodzenie w tej wysokości otrzymywało blisko 50 proc. Odsetek osób z najwyższymi zarobkami - czyli powyżej 9,5 tys. zł - sięga z kolei 18 proc.