Trwa ładowanie...
Przejdź na
Ulga dla klasy średniej daleka od ideału. Skarbówka tak łatwo nie odpuści
Katarzyna Bartman
|

Ulga dla klasy średniej daleka od ideału. Skarbówka tak łatwo nie odpuści

(East News, Tomasz Kawka)

To na pracodawcach skupi się teraz gniew, rozgoryczenie i pretensje wielu pracowników o to, że ich pensje od 2022 r. miały być wyższe, ale takie nie będą. Liczyć się z tym muszą m.in. wszyscy zleceniobiorcy oraz ci, którzy zrzekną się ulgi dla klasy średniej, a także zarabiający powyżej 13 tys. zł brutto miesięcznie.

Zgodnie z zapowiedziami rządu, Polski Ład miał przynieść korzyści finansowe głównie najmniej zarabiającym Polakom, ale ustawodawca zapomniał dodać, że zanim będzie lepiej, niektórym będzie gorzej. Przykładowo, pogorszy się wszystkim zleceniobiorcom. Bo chociaż stawka godzinowa od 2022 r. na umowie-zleceniu wzrosła z 18,30 zł do 19,70 zł brutto, to przy wypłacie dostaną i tak mniej na rękę.

Jak policzyli eksperci HR Lex, przy wynagrodzeniu miesięcznym 2 tys. zł brutto różnica w tym, co dostałby zleceniobiorca do ręki, gdyby obowiązywały stare zasady rozliczenia i zarazem nowe stawki godzinowe, a tym, co faktycznie dostanie za sprawą Polskiego Ładu, wynosi aż 155 zł brutto miesięcznie mniej do wypłaty.

Pracodawcy: będziemy w ogniu gniewu pracowników

Również Łukasz Soboń, dyrektor finansowy z Grupy Ever, firmy zatrudniającej kilka tysięcy pracowników, wylicza, że osoby, które przepracowały na zleceniu w grudniu 2021 r. 160 godzin i w styczniu 2022 r. przepracują dokładnie tyle samo, dostaną o 47 zł netto mniej na rękę.

Zobacz także: Presja płacowa. "Inflacja to ukryty podatek"

Zleceniobiorcy nie tylko nie odliczą składki zdrowotnej od podatku, ale nie przysługuje im też ulga dla klasy średniej. Miesięczne zaliczki odprowadzane za nich do urzędu skarbowego będą więc wyższe.

Oczywiście, finalnie, dzięki wyższej kwocie wolnej od podatku, która wzrosła w 2022 r. do 30 tys. zł, zleceniobiorcy odzyskają wpłaconą nadpłatę, ale nastąpi to dopiero za półtora roku, kiedy skarbówka rozliczy roczne PIT-y. Łukasz Soboń nazywa to darmowym kredytem dla państwa. Za 18 miesięcy może się bowiem okazać, że

inflacja zrobi swoje i przelew z Urzędu Skarbowego będzie miał niższą wartość nabywczą.

- Pracodawcy znaleźli się w bardzo trudnym położeniu. Musimy uświadamiać zleceniobiorcom, że nie oszukujemy ich przy wypłatach, że system nie naliczył im błędnie niższych kwot do wypłaty – mówi Soboń i dodaje, że umawianie się z pracownikiem na kwotę netto do wypłaty przy zawieraniu umowy będzie niezmiernie trudne, bo pracodawcy będzie bardzo ciężko ją oszacować.

Kto potrafi przewidzieć, ile zarobi w 2022 roku?

Nie tylko zleceniobiorcy znaleźli się w trudnym położeniu w związku z Polskim Ładem. Również wiele osób na etatach stoi przed dylematem, czy złożyć oświadczenie o niestosowaniu ulgi dla klasy średniej.

Z wielu internetowych wpisów wynika, że nie wszyscy pracodawcy zdążyli z wyprzedzeniem wytłumaczyć swoim podwładnym, jak ten mechanizm będzie działać.

Na Twitterze rozgorzała dyskusja: na forum Lidla aż "wrze" od komentarzy, bo zarząd firmy miał dosłownie w ostatniej chwili poinformować pracowników zarabiających powyżej 5701 zł miesięcznie, że muszą się zdeklarować, czy chcą nową ulgę przyjąć.

Poproszone o skomentowanie tej sytuacji biuro prasowe Lidla napisało, że komunikację dotyczącą zmian wynikających z tzw. "Polskiego Ładu" firma rozpoczęła tak szybko, jak było to możliwe. "Informacje na temat zmian w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych przekazaliśmy pracownikom m.in. za pośrednictwem wiadomości e-mail oraz publikacji w intranecie i aplikacji dla pracowników" - czytamy w komunikacie.

Lidl tłumaczy, że na termin przekazania wzorów oświadczeń z krótkim wyprzedzeniem wpłynął obowiązujący kalendarz oraz okres świąteczno-noworoczny. Ponadto termin wypłaty wynagrodzenia za grudzień 2021 r. przypadający na 10 stycznia, czyli realizacja przelewów w dniu 7 stycznia, spowodował także konieczność podejmowania szybkich decyzji przez pracowników.

"Warto jednak zaznaczyć, że złożenie oświadczeń w późniejszym terminie nie wyklucza stosowania określonych ulg od kolejnych miesięcy, przy obliczaniu następnych wynagrodzeń za pracę" - czytamy w komunikacie.

Również na innych formach społecznościowych zaroiło się od pytań, czy lepiej od razu zrzec się nowej ulgi podatkowej, czy jeszcze poczekać. Zgodnie z nowym przepisem, przekroczenie nawet o złotówkę ustalonego limitu dochodu spowoduje, że trzeba ją będzie zwrócić w całości.

"Zarabiam 6 tys. zł na etacie i dorabiam u pracodawcy na zleceniu 3 tys. zł miesięcznie, czy powinienem zrzec się tej ulgi od razu?"; "W tym roku przechodzę na emeryturę, czy będę musiała oddać ulgę?" – pytają na forach dla kadrowych zdezorientowani internauci.

Gmatwanina zasad

Eksperci podatkowi i prawnicy nie mają dla wszystkich dobrych wieści. - Celem ustawodawcy było wprowadzenie mechanizmu, który powodowałby, że osoby zarabiające od ok. 6 tys. do 11 tys. zł brutto miesięcznie nie straciłyby w wyniku reformy podatkowej. Brzmienie uchwalonych przepisów nie gwarantuje jednak osiągnięcia tego celu – mówi wprost Małgorzata Samborska, partner i doradca podatkowy w Grant Thornton.

Jak zaznacza ekspertka, w przypadku pracowników zarabiających miesięcznie w przedziałach: od 5701 zł do 8549 zł (I próg ulgi) i od 8549, 01 zł do 11 141 zł (II próg ulgi) brutto pracodawca jest zobowiązany ulgę pracownikowi przy wypłacie naliczać, chyba że pracownik oświadczy, że nie chce jej podlegać.

Nie musiał tego robić już w styczniu, może z ulgi zrezygnować w dowolnym momencie, kiedy jego przychód nie będzie mieścił się już w ustawowych widełkach.

Wysokość miesięcznej ulgi uzależniona jest od wysokości osiąganego dochodu. W skali miesiąca może ona wynieść od 20 groszy do 190 zł netto.

Z tabeli, którą prezentujemy poniżej, wynika, że osoby zarabiające blisko dolnej granicy widełek, czyli 5701 zł miesięcznie, oraz te, które są tuż przy górnej granicy (zarabiają 11 141 zł miesięcznie), na uldze praktycznie nic nie zyskają. Będzie ona w ich rozliczeniach podatkowych pomijalna.

 Tabela Grant Thornton: Wpływ ulgi na kwotę netto przy określonym poziomie przychodów.

Najwięcej, bo aż 190 zł netto miesięcznie odliczenia, otrzymają ci, którzy zarabiają ok. 8,5 tys. zł brutto miesięcznie.

Jak podkreśla Małgorzata Samborska, haczyk polega na tym, że ulga będzie naliczana w stosunku do przychodów z danego miesiąca, bez uwzględnienia rocznych przychodów.

- Może więc mieć miejsce sytuacja, że pracodawca, działając zgodnie z przepisami, w trakcie roku podatkowego będzie w odniesieniu do danego pracownika co miesiąc, albo tylko w wybranych miesiącach, naliczał ulgę dla klasy średniej, natomiast w rozliczeniu rocznym okaże się, że pracownik do tej ulgi nie ma prawa – tłumaczy ekspertka.

Nie idź na emeryturę, nie rodź, nie choruj

Kiedy będziemy musieli zwrócić urzędowi skarbowemu przyznaną ulgę? W dwóch przypadkach: gdy zarobimy za mało, by "załapać się" na dolne widełki, albo zarobimy powyżej dozwolonej kwoty.

Przykład 1. Jan Kowalski zarabia 8,5 tys. zł brutto miesięcznie i przez pierwsze sześć miesięcy roku pracodawca odlicza mu po 190 zł netto ulgi, a w lipcu 2022 r. Kowalski przechodzi na emeryturę. Świadczenie emerytalne nie podlega wliczeniu do ulgi. Jest to przychód z tzw. innych źródeł, zatem Kowalski nie osiągnie wymaganego ustawą dochodu rocznego (tj. 68 412 zł) i będzie musiał przy rozliczeniu PIT zwrócić urzędowi skarbowemu odliczoną ulgę, czyli: 6 miesięcy x 190 zł = 1140 zł.

Sytuacji, w których pracownik może stracić prawo do ulgi, jest wiele więcej. Prezes HR Lex dr Katarzyna Kalata zwraca uwagę, że problemem będą takie częste sytuacje życiowe, jak macierzyństwo czy choroba.

Zasiłki chorobowy czy macierzyński nie są bowiem traktowane jak przychody z pracy, ale jako przychody z tzw. innych źródeł i nie są wliczane do ulgi (wyjątkiem jest wynagrodzenie za czas choroby wypłacane ze środków pracodawcy za pierwsze dni nieobecności). Oznacza to, że nie wlicza się ich do ulgi.

Roczny dochód z wynagrodzenia o pracę osób, które będą długo przebywały na L4 lub innym świadczeniu ZUS, może być na tyle niski, że nie będą mogły z ulgi już skorzystać.

Przykład 2. Jan Nowak jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę od stycznia 2022 do czerwca 2022 i zarabia 7,5 tys. zł brutto. Nie zrezygnował z ulgi dla klasy średniej. W lipcu 2022 ulega wypadkowi przy pracy i do końca 2022 roku będzie przebywał na zasiłku chorobowym. W tej sytuacji jego roczne przychody z umowy o pracę będą wynosiły 45 tys. zł, kwota otrzymanego zasiłku będzie przychodem z tzw. innych źródeł. Przychody Nowaka nie będą więc mieścić się w przedziale od 68 412 zł do 133 692 zł brutto rocznie, co oznacza, że będzie musiał zwrócić skarbówce naliczoną mu przez 7 miesięcy ulgę podatkową.

- Oprócz przekroczenia progu wynagrodzenia, ulgi dla klasy średniej może pozbawić pracownika np. nieprzewidziana choroba, macierzyństwo, choroba najbliższego członka rodziny, nieprzewidziane zamknięcie placówki, do której uczęszcza dziecko (przebywanie na zasiłku opiekuńczym) czy utrata pracy — wylicza dr Kalata i dodaje, że ulga przysługuje tylko i wyłączenie dla przychodów związanych ze stosunkiem pracy.

Co to oznacza? Poza pensją brutto, są do niej także wliczane: premie, nagrody, nieodpłatne świadczenia, wynagrodzenia za nadgodziny, wartość ryczałtu z tytułu korzystania z samochodu służbowego do celów prywatnych, wynagrodzenie za czas podróży służbowej przekraczające limity wynikające z rozporządzenia oraz wpłata do PPK sfinansowana przez pracodawcę.

Jak podkreśla dr Kalata, rezygnacja z ulgi może zagwarantować pracownikowi, że nie będzie on musiał zwracać ulgi po zeznaniu rocznym. Takie rozwiązanie powinny rozważyć szczególnie osoby, które nie są w stanie oszacować swoich przychodów rocznych, bo np. zamierzają zmienić pracę, planują macierzyństwo albo będą przechodzić na emeryturę lub otworzyć własną działalność gospodarczą, o ile nie chcą rozliczać się według skali (ulga przysługuje tylko przedsiębiorcom, którzy zdecydują się na ten właśnie sposób rozliczeń).

W takiej sytuacji trzeba jednak liczyć się z tym, że zrzekając się ulgi, będziemy mieli niższe wynagrodzenie netto. Nawet o 190 złotych netto miesięcznie, czyli ponad dwa tysiące złotych w skali roku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1272)
Mmm
3 miesiące temu
Mieszcze sie w widelkach, naliczono mi ulge, zlozylam pit-2 a dostalam 400zl mniej wynagrodzenia. Czy ktos popelnil blad?
Rafał95
3 miesiące temu
Nie wiem skąd się wzięła ta tabela, ale ja mając 6540 brutto na pasku w Podatkach mam wpisane ulga dla klasy średniej 331,60 ? Reasumując jeśli nie załapię się na dolny próg w ciągu roku to tylko z tego miesiąca mam oddać 331,60 złotych ?
Piotr
4 miesiące temu
A ja zauważyłem inną sytuację. W różnych miesiącach zarobimy różnie raz 5800 innym 8500 a w innych 11000. To się zdarza jeśli pracodawca nalicza nadgodziny i premię miesięczną uznaniową. Tym samym ulga za poszczególne miesiące będzie różna. Sumując ulgę z 12 miesięcy otrzymany kwotę inną, od tej wyliczonej z rocznego Dochodu. Różnice w tysiącach zł. Czy to oznacza że będziemy dostawać zwrot podatku?
Kosma
4 miesiące temu
Po co się uczyć? Lepiej iść do roboty bo emerytura wcześniej i zwolnienie z PIT przez nawet 8 lat? Po co pracować w nadgodzinach? Po to aby przy rozliczeniu podatku zwrócić tzw. "premię dla klasy średniej". Lepiej poleżeć i czekać na prezent od Naczelnika......Nie ma na świecie drugiego kraju , który tak zniechęca obywateli do nauki, pracy i inicjatywy jak Polska pod rządami PIS. Ogłupianie zaczyna się w szkole a często jeszcze wcześniej a w nagrodę Sylwester w Zakopanem.
okradany
4 miesiące temu
Zastanawiam sie, jak ma sie sprawa zwrotu nadplaconego podatku do inflacji z perspektywy prawnej. Jezeli panstwo wstrzymuje pieniadze na poczet podatku, ktory im sie nie nalezal, a wstrzymanie tych srodkow na dluzszy okres przy tak wysokiej inflacji generuje straty materialne u podatnika, to chyba powinna byc jakas furtka prawna do uzyskania odsetek. Wydaje mi sie, ze w tym przypadku lamane sa nasze prawa konstytucyjne, wiec zadna ustawa nie moze tego regulowac.
...
Następna strona