Poważne skutki ekonomiczne protestów we Francji

Protesty przeciwko nowemu prawu pracy mają swój wymiar finansowy i szkodzą francuskiej gospodarce. Tymczasem premier Manuel Valls zapowiada, że nie wycofa się z punktu kodeksu, mówiącego o możliwości negocjowania pracodawców bezpośrednio z ich pracownikami, bez uwzględniana centralnych zaleceń związkowych.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP/EPA/THIBAULT VANDERMERSCH

Protesty przeciwko nowemu prawu pracy mają swój wymiar finansowy i szkodzą francuskiej gospodarce. Tymczasem premier Manuel Valls zapowiada, że nie wycofa się z punktu kodeksu, który mówi o możliwości negocjowania pracodawców bezpośrednio z ich pracownikami, bez uwzględniana centralnych zaleceń związkowych.

Większość rafinerii naftowych jest sparaliżowana strajkami. Nie pracują kolejarze. Zablokowane są porty w Hawrze i w Marsylii. Z lotniska Orly odwołano 15 procent lotów. W kioskach nie pojawiły się żadne gazety poza komunistyczną "l'Humanite", bo tylko ona zgodziła się na wydrukowanie apelu CGT o bojkot nowego prawa pracy. Inne odmówiły, więc centrala zablokowała drukarnie.

W całym kraju odbywają się masowe manifestacje. Pomimo umożliwienia przez policję dotarcia do magazynów paliw i uruchomienia przez rząd rezerw strategicznych, wciąż pięćdziesiąt stacji benzynowych jest zamkniętych.

Przedsiębiorcy krajowi, na przykład budowlani czy handlowcy, nie mogą normalnie pracować, natomiast zagraniczni inwestorzy narzekający na obecne prawo pracy i obciążenia opłatami na cele socjalne, odwracają się od Francji.

Tymczasem kolejarze zapowiadają strajk w dniu rozpoczęcia piłkarskich finałów Euro 2016.

Wybrane dla Ciebie