"Zrobiłam wszystko zgodnie z prawem. Dlaczego teraz mam być karana? Byłam naiwna?" - pisze do "Gazety Wyborczej" pani Monika, która w ramach programu "Czyste Powietrze" wymieniła kopciucha na nowoczesny kocioł gazowy.
Koszt inwestycji wyniósł ponad 60 tys. zł – z czego 9 tys. zł pochodziło z dotacji, resztę pokrył kredyt. Dziś – mimo spełnienia wszystkich warunków i działania zgodnie z ówczesną polityką państwa – czuje się oszukana, zgodnie z nowymi opłatami ma bowiem zapłacić więcej za rachunki.
Problem - jak zauważa "GW" - może dotyczyć nie tylko jej. Według Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków z ogrzewania gazowego korzysta dziś 4,9 mln domów i mieszkań w Polsce. To właśnie oni mogą być najbardziej narażeni na skutki wprowadzenia ETS2 – nowej opłaty za emisję CO2, która ma objąć m.in. paliwa grzewcze i transportowe.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Szalone wzrosty na akcjach polskiej spółki. "Chcemy produkować w pełni polskie systemy"
Nowa opłata, stary rachunek. Czym jest ETS2?
ETS2 to rozszerzenie europejskiego systemu handlu emisjami, który od 2013 r. obowiązywał tylko przemysł i energetykę (ETS1). Nowa wersja ma objąć konsumentów indywidualnych – użytkowników gazu, węgla, oleju opałowego i benzyny. Wejście w życie planowane jest na 2027 r., choć Polska zabiega o przesunięcie tego terminu na 2030 r.
Jak bardzo ETS2 może podnieść koszty życia? Z danych ING Banku Śląskiego wynika, że:
- gaz podrożeje o 90 zł za MWh (obecnie: 239 zł),
- litr benzyny – o 46 groszy,
- olej napędowy – o 54 grosze,
- tona węgla – o 400 zł.
Wszystkie te kwoty dotyczą jedynie kosztu ETS2 – a VAT będzie naliczany od tej wyższej ceny netto, co dodatkowo powiększy rachunek - czytamy.
Gaz miał być "czysty"
Jak podaje "Gazeta Wyborcza", jeszcze w 2022 i 2023 roku państwo promowało gaz jako "czyste paliwo" – zamrażano jego ceny, zachęcano do przyłączeń (ponad 60 tys. w 2023 r.). Program "Czyste Powietrze" refundował kotły gazowe aż do marca 2025 r. Teraz jednak – w świetle polityki dekarbonizacji – to źródło ogrzewania ma zostać obciążone dodatkowymi kosztami.
Paweł Lachman z Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła uważa, że osoby, które działały zgodnie z obowiązującymi zasadami, nie mogą być karane:
– Potrzebne są mechanizmy przejściowe, np. ulgi dla osób z kredytami czy możliwość rozbudowy instalacji gazowej o pompę ciepła. To test na wiarygodność państwa w długim horyzoncie czasowym – podkreśla.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przyznaje, że Polska postuluje opóźnienie wejścia ETS2. "Okres przejściowy umożliwiłby prowadzenie inwestycji i przygotowanie gospodarki" – informuje biuro prasowe resortu.
Warszawa chce także wprowadzenia limitu cenowego lub mechanizmu kontroli ceny uprawnień. Jednak na razie nie ma decyzji o zmianie daty wejścia w życie nowej opłaty - czytamy.
Decyzja jeszcze nie zapadła
Choć Unia Europejska promuje elektryfikację ogrzewania, w Polsce gaz odegrał ogromną rolę w walce z tzw. niską emisją. – W Polsce absolutnym priorytetem jest poprawa jakości powietrza, a nie eliminacja gazu – mówi Janusz Starościk ze Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych.
ETS2 ma zatem stanowić impuls modernizacyjny. Zasilane z niego mają być programy dopłat i Społeczny Fundusz Klimatyczny. Ale jak pokazuje przykład pani Moniki – sama idea nie wystarczy. Brak przewidywalności i ryzyko "karania za zgodność z przepisami" budzą coraz większy społeczny sprzeciw - zauważa "GW".
W debacie głos zabiera także polityka. Przeciwni ETS2 są nie tylko eurosceptycy, ale i kandydat Polski 2050 Szymon Hołownia. Premier Donald Tusk wprost ostrzegał w Parlamencie Europejskim, że "wysokie ceny energii mogą obalić niejeden demokratyczny rząd".
Na razie ETS2 to projekt, który może wejść w życie – ale nie musi. To, co już się wydarzyło, to rozbudzenie realnych obaw i głębokie poczucie niesprawiedliwości społecznej. Historia pani Moniki to sygnał, że przed nami nie tylko technologiczne, ale i polityczne wyzwanie: jak prowadzić zieloną transformację, nie tracąc zaufania obywateli?