Jak przypomina w poniedziałek serwis smoglab.pl, w 2017 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wydał pozytywną decyzję środowiskową dla projektu budowy stopnia wodnego na Wiśle w Siarzewie, między Włocławkiem a Toruniem. Decyzję zaskarżył szereg organizacji społecznych. Skargi pozostawały bez rozpatrzenia przez siedem lat, aż do grudnia 2024 r. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska uchyliła wówczas decyzję RDOŚ i odmówiła określenia środowiskowych uwarunkowań dla inwestycji.
"GDOŚ uznał, że raport inwestora był niekompletny i nie usuwał kluczowych wątpliwości. Wskazano m.in. błędy w analizie wariantów, brak wykluczenia negatywnego wpływu na jednolite części wód, zagrożenie dla obszarów Natura 2000 oraz ryzyko zniszczenia siedlisk chronionych gatunków ptaków i ryb" - tłumaczy portal zielonasiec.pl.
Błąd za 190 mln zł. Sołowow: lekceważyłem wszystkie sygnały
Decyzję GDOŚ zaskarżyły Wody Polskie, które chcą realizować projekt. 19 czerwca Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał decyzję w tej właśnie sprawie. Sąd skargę oddalił i utrzymał w mocy decyzję o odmowie określenia środowiskowych uwarunkowań. Teraz Wody Polskie mogą jeszcze złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego - relacjonuje serwis smoglab.pl.
Przypomina też, że "walka o najdłuższą polską rzekę trwa jednak o wiele dłużej", bo "pomysły budowy kaskady dolnej Wisły odżyły na początku lat 90. ubiegłego wieku i od tego czasu organizacje ekologiczne skutecznie się temu przeciwstawiają". A portal wodnesprawy.pl dodaje, że "pierwsze pomysły dotyczące budowy stopnia wodnego w rejonie Siarzewa pojawiły się już w latach 60. XX w. w ramach projektu Kaskady Dolnej Wisły".
Jak Wody Polskie argumentują potrzebę wybudowania stopnia
Same Wody Polskie w dostępnej w sieci krótkiej ulotce reklamującej inwestycję tłumaczą, że nowy stopień wodny miałby m.in. zwiększyć ochronę przeciwpowodziową, zwiększyć bezpieczeństwo stopnia wodnego we Włocławku, przeciwdziałać niekorzystnym skutkom suszy, stabilizować poziom wody w Wiśle i podnieść poziom wód gruntowych, pomóc w rozwoju żeglugi śródlądowej i turystyki wodnej, a także zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne.
W ramach stopnia miałaby bowiem powstać hydroelektrownia o mocy 80 MW. Taką mocą można oświetlić 50-tysięczne miasto - tłumaczą Wody Polskie. Zapewniają też, że stopień wodny Siarzewo to "inwestycja z poszanowaniem środowiska naturalnego". Koszt budowy szacują na 9,5 mld zł brutto.
"Polityczna wydmuszka"?
– Taki długi, kosztowny i w tym przypadku nieskuteczny proces powstawania mają inwestycje, które napędzane są tylko wizją politycznych zysków, zaś bez merytorycznych i ekonomicznych podstaw. Inwestycja już teraz ma kosztować 10 mld zł, a mieszkańcom od ponad 30 lat przedstawia się wizję dalszej kaskadyzacji Wisły jako remedium na niemal każde zło. Na powódź, suszę, transport, bezrobocie – komentuje w rozmowie z serwisem smoglab.pl dr inż. Marek Elas z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.
– Jest to tymczasem polityczna wydmuszka, nastawiona na przepalanie publicznych pieniędzy i osiąganie politycznych zysków w kolejnych wyborach. Przez te 30 lat i za te same pieniądze można było przeprowadzić faktyczne zmiany mające pozytywny wpływ na region – ocenia.
Z kolei serwis zielonasiec.pl ocenia, że wyrok WSA "oznacza kolejne potwierdzenie, że ta wielomiliardowa inwestycja hydrotechniczna jest niedopuszczalna ze względu na jej niszczycielski wpływ na przyrodę i ekosystem Wisły".
"Wyrok warszawskiego WSA to kolejny ważny krok w wieloletniej walce o ochronę Wisły i jej bezcennych ekosystemów. Jako organizacje pozarządowe konsekwentnie stoimy na straży prawa i przyrody – Wisła jest dobrem wspólnym, które musimy chronić dla przyszłych pokoleń" - komentuje Koalicja Ratujmy Rzeki.
Źródło: smoglab.pl, zielonasiec.pl, wodnesprawy.pl, Wody Polskie