Do publicznej debaty na temat zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn wezwała pod koniec maja Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej.
- Rozumiem mężczyzn, którzy mówią: jesteśmy traktowani tutaj nierówno" - mówiła na antenie radiowej "Trójki" Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, odnosząc się do zróżnicowanego ze względu na płeć minimalnego wieku emerytalnego. Według niej ten próg trzeba zrównać, podwyższając go dla kobiet z 60 do 65 lat.
Były ambasador RP: upadek Putina może wywołać rozpad Rosji
Głos w sprawie zabrała Agnieszka-Dziemianowicz, szefowa resortu pracy. Ministra tłumaczy, kiedy będzie możliwe zrównanie wieku emerytalnego.
- W mojej ocenie możliwe zrównanie wieku emerytalnego jest możliwe. Stoję na stanowisku, że nie poprzez podniesienie wieku kobietom, tylko obniżenie i zrównanie w dół. Kiedy? Stanie się to możliwe wówczas, gdy te narzędzia, które już wprowadziliśmy, by zachęcać do dobrowolnej, dłuższej aktywności zawodowej, przyniosą na tyle duże efekty, że efektywny wiek emerytalny pozwoli nam na zabezpieczenie systemu - powiedziała w Radiu ZET minister.
Szefowa resortu pracy dodaje również: - Liczymy na to i spodziewamy się, że skrócenie czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia byłoby zachętą dla osób starszych, żeby dłużej pracować.
- Moim zdaniem przyszłość polega na tym, że efektywny wiek emerytalny będzie się podnosił, bo ludzie będą chcieli dłużej pracować, a ustawowy zostanie zrównany - komentuje ministra.
- Bardzo sceptycznie podchodzę do propozycji niektórych moich koleżanek czy kolegów z rządu, żeby zacząć rozmowę o podniesieniu wieku emerytalnego. Nie będzie podniesienia wieku emerytalnego tak długo, jak długo za ten temat odpowiada Lewica - mówi polityk.
źródło: Radio ZET