Cyberatak kosztował Wielką Brytanię 2,5 mld dol. Media: jest trop
Brytyjscy śledczy wspierani m.in. przez FBI uznali, że hakerzy potencjalnie powiązani z rosyjskimi służbami stali za ubiegłorocznym cyberatakiem na zakłady Jaguar Land Rover – podaje "New York Times". Wymuszony przestój w zakładach był bardzo bolesny dla gospodarki Wielkiej Brytanii.
Chodzi o atak typu ransomware z sierpnia ubiegłego roku, który na pięć tygodni sparaliżował systemy koncernu Jaguar Land Rover. "New York Times" podaje, że straty oszacowano na ok. 350 mln dol. dla samej firmy i łącznie 2,5 mld dol. dla całej brytyjskiej gospodarki.
Do ataku przyznał się luźno powiązany kolektyw grup hakerskich Scattererd Lapsus$ Hunters, jednak – jak relacjonują źródła cytowane przez "NYT" – zastosowane metody nie pasowały do tych znanych z wcześniejszych włamań przypisywanych tym przestępcom.
Według gazety operacja miała być technicznie bardziej zaawansowana. Co więcej, w odróżnieniu od typowych ataków ransomware sprawcy nie zażądali okupu.
"Przelej pieniądze od razu". Ekspert zdradza prosty trik
Ślad prowadzi do Rosji
"New York Times" pisze, że do śledztwa, obok brytyjskich służb, włączyły się FBI oraz amerykańskie koncerny, w tym Google i Microsoft. Ostatecznie śledczy mieli ustalić, że za atak odpowiadają rosyjscy hakerzy, potencjalnie związani z rosyjskimi służbami.
Rzecznik brytyjskiej Narodowej Agencji ds. Przestępczości (NCA) odmówił komentarza na temat postępowania, ale zaznaczył, że rosyjscy hakerzy, w tym ci powiązani z Kremlem, stoją za jednymi z największych cyberataków przeciwko Wielkiej Brytanii.
"NYT" zwraca też uwagę na znaczenie Jaguar Land Rover dla brytyjskiego rynku pracy. Firma zatrudnia 34 tys. osób i utrzymuje łącznie 120 tys. miejsc pracy w łańcuchu dostaw. Dziennik przypomina również, że z pojazdów tej marki korzysta brytyjska rodzina królewska.