"Człowiek Malepszaka" przejął spółkę CPK. "Staje się Centralnym Portem Kolejowym"

Piotr Borys został wybrany na nowego prezesa spółki Centralny Port Komunikacyjny. Już wcześniej współpracował z wiceministrem Piotrem Malepszakiem w CPK oraz PKP Polskich Liniach Kolejowych. Eksperci nie mają wątpliwości: jego wybór to wyraźny sygnał, że w Porcie Polska, czyli gigainwestycji za 131 mld zł, wajcha idzie w stronę części kolejowej.

Piotr Malepszak, pełnomocnik rządu ds. CPK, oraz Piotr Borys, nowy prezes spółki CPKPiotr Malepszak, pełnomocnik rządu ds. CPK, oraz Piotr Borys, nowy prezes spółki CPK
Źródło zdjęć: © East News, materiały prasowe | Andrzej Iwańczuk Reporter, CPK, Foster+Partners • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Marcin Walków

Rada nadzorcza Centralnego Portu Komunikacyjnego wybrała Piotra Borysa na nowego prezesa spółki. To menedżer z branży kolejowej, związany ze spółką w pierwszym etapie jej działalności i ponownie od września 2024 r.

– Port Polska to zobowiązanie, także wobec przyszłych pokoleń. Moim celem jest sprawne prowadzenie spółki, dobre wykorzystanie kompetencji zespołu i konsekwentna realizacja przyjętych planów. Jestem inżynierem budownictwa. Przed nami dużo pracy i zależy mi na tym, żeby kolejne decyzje przekładały się na konkretne efekty – mówi Piotr Borys, cytowany w komunikacie.

Janiszewski: priorytetem staje się komponent kolejowy

Wybór Piotra Borysa na nowego prezesa CPK to czytelny sygnał: na tym etapie priorytetem rządu staje się komponent kolejowy i twarda inżyniera wykonawcza

– komentuje Janusz Janiszewski, były p.o. prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, w mediach społecznościowych.

Przypomina, że Borys ma doświadczenie zawodowe przy projektach kolejowych, takich jak modernizacja pod maksymalną prędkość 200 km/h dla pociągów Pendolino czy nowa linia kolejowa do Lotniska Chopina w Warszawie.

"Pytanie brzmi jednak inaczej: czy skala i specyfika projektu CPK pozwalają na patrzenie na niego głównie przez pryzmat torów? CPK to nie jest po prostu wielki projekt kolejowy z" dodatkiem "w postaci pasa startowego. To bezprecedensowy w naszej części Europy program multimodalny" – dodaje.


WIDEO
"Lotniska nie mogą na nich zarabiać". Ekspert o filozofii tanich linii lotniczych

Furgalski: CPK staje się Centralnym Portem Kolejowym

Centralny Port Komunikacyjny staje się Centralnym Portem Kolejowym. Gdy wiceminister Piotr Malepszak obejmował stanowisko pełnomocnika rządu ds. CPK było wiadomo, że jako kolejarz może przestawić wajchę w stronę Kolei Dużych Prędkości. Ta część megainwestycji na pewno wymaga olbrzymiej uwagi, bo jej budżet jest znacznie większy niż cały komponent lotniczy. Spółka CPK weszła w rolę budowniczego tysięcy kilometrów nowych linii kolejowych

 – mówi money.pl Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Podkreśla, że nowy prezes spółki CPK nie jest anonimową osobą w branży. – Piotr Borys nie wziął się znikąd, bo w branży kolejowej pracuje wiele lat. Poznamy go po czynach i wynikach, bo przed nim zupełnie inna praca niż w PKP PLK czy nawet w komponencie kolejowym w spółce CPK. Teraz musi ogarnąć cały projekt za 131 mld zł, nie tylko kolej, ale też lotnisko i drogi – podkreśla.

Sipiński: stanowisko prezesa CPK jest bardzo eksponowane politycznie

Podobnego zdania jest Dominik Sipiński, niezależny ekspert i analityk rynku lotniczego. – Doświadczenie nowego prezesa z pewnością będzie pomocne przy realizacji inwestycji. Jest on jednak kolejną osobą z doświadczeniem przede wszystkim w sektorze kolejowym, a w projekcie są obecnie duże wyzwania również po stronie lotniczej, w tym wybór wykonawcy terminala. Dlatego ważne jest, żeby prezesa wspierał silny zespół lotniczy – mówi nam.

Przyjście prezesa, który ma doświadczenie zarządcze i inżynieryjne w PLK, to na pewno decyzja, która wspiera merytoryke spółki w fazie budowy, a przy okazji jest korzystna dla współpracy z PLK, z którą bywało różnie. Wyzwaniem pozostaje natomiast to, czy poradzi sobie na stanowisku bardzo eksponowanym politycznie, zwłaszcza w kontekście przyszłorocznych wyborów, które niewątpliwie uczynią z CPK ważny temat. Zarząd spółki będzie musiał bronić tej inwestycji i tłumaczyć się z niej w obliczu ataków politycznych z różnych stron

– mówi money.pl Dominik Sipiński, niezależny ekspert i analityk rynku lotniczego. 

Piotr Borys "człowiekiem Piotra Malepszaka"

Piotr Borys jest absolwentem Politechniki Warszawskiej na Wydziale Inżynierii Lądowej oraz Wyższej Szkoły Zarządzania w Warszawie. Spółka przedstawia go jako "menedżera i inżyniera budownictwa z wieloletnim doświadczeniem w przygotowaniu oraz realizacji wielobranżowych projektów infrastrukturalnych, w tym inwestycji współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej".

Od września 2024 r. pracuje w kierownictwie Podprogramu Kolejowego w spółce Centralny Port Komunikacyjny, gdzie odpowiada za przygotowanie i realizację inwestycji kolejowych w programie Port Polska. Był z nią związany już wcześniej, w pierwszych latach jej działalności, jako dyrektor Biura Realizacji Inwestycji Kolejowych.

W 2020 r. był jednym z trzech menedżerów komponentu kolejowego CPK, którzy w krótkim czasie odeszli ze spółki. Wtedy ze stanowisk zrezygnowali również:

  • Maciej Kaczorek – dyrektor Biura Planowania Kolei,
  • Piotr Malepszak, członek zarządu odpowiedzialny za komponent kolejowy.

Dziś Piotr Malepszak jest pełnomocnikiem rządu ds. budowy CPK i sprawuje nadzór właścicielski nad spółką Centralny Port Komunikacyjny. W połowie czerwca na stanowisku zastąpił Macieja Laska. W latach 2008–2016 w PKP Polskie Kolejowe pracował również Malepszak, m.in. jako dyrektor Biura Dróg Kolejowych i pełnomocnik zarządu ds. rewitalizacji linii kolejowych.

Fakt, że na stanowisko prezesa spółki CPK wybrano osobę znaną pełnomocnikowi rządu ds. CPK, nie bulwersuje branży lotniczej. Już w sierpniu Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy, mówił money.pl, że trzęsienie ziemi w spółce Centralny Port Komunikacyjny to konsekwencja zmiany w fotelu pełnomocnika, a nie wynik przejścia projektu z etapu planowania do realizacji.

– Uważam, że jest to dorabianie ideologii do zmian personalnych, które w takich spółkach zawsze następują, gdy nowy "szef" chce dobrać sobie współpracowników. I trzeba przyznać: ma do tego prawo – mówił money.pl.

Menedżer z branży: kompromitacja Rady Nadzorczej

Piotr Borys to bardzo porządny człowiek ale cały proces to kompromitacja Rady Nadzorczej. Przewodniczący Rady i to jego opowieści o szukaniu doświadczonych menadżerów na rynku budowlanym, a potem po trzech miesiącach dryfu wybór człowieka z wewnątrz spółki to totalna kompromitacja. Ciekawe, ile zapłacili headhunterom za znalezienie człowieka wewnątrz spółki

– mówi money.pl menedżer z branży, prosząc o zachowanie anonimowości.

Nawiązuje do słów Zbigniewa Szafrańskiego, przewodniczącego rady nadzorczej, z wywiadu udzielonego money.pl w sierpniu. Tłumaczył wówczas, że dr Filip Czernicki i Dariusz Kuś stracili posady w zarządzie, bo są prawnikami, a na tym etapie projekt Port Polska potrzebuje fachowców z doświadczeniem w dużych inwestycjach budowlanych.

– Wniosek, do którego doszliśmy, to taki, że jeżeli chcemy z możliwie najwyższym prawdopodobieństwem tę inwestycję zrealizować, to potrzebujemy faktycznie ludzi najlepszych, jakich jesteśmy w stanie pozyskać – mówił money.pl Zbigniew Szafrański.

Podkreślał, że radę nadzorczą w procesie rekrutacji nowego prezesa wesprze wyspecjalizowany doradca, czyli headhunter.

– Tak. Nie uważam, że rozmowa kwalifikacyjna z kandydatami to jedyna i najlepsza metoda do wyłonienia właściwej osoby na to stanowisko. Trudno np. w trakcie takiej rozmowy ocenić predyspozycje kandydata do podejmowania decyzji, a to jest przecież podstawowe zadanie menedżera. Jako Rada Nadzorcza musimy dochować maksymalnej staranności, by osoba wybrana była tą, która zapewni nam możliwie najlepsze zarządzanie firmą realizującą tak skomplikowany projekt, a doniesienia z placu budowy będą zapewne zamieszczane na pierwszych stronach gazet – przekonywał Szafrański.

Ogłaszanie konkursu i współpracy z headhunterem w procesie poszukiwania nowego szefa spółki CPK już wtedy jednak budziło wątpliwości.

– Jeśli nowego prezesa ma szukać head-hunter, to po co ogłaszać konkurs? Zresztą, takie konkursy są dla bezrobotnych. Bo ten, kto się zgłosi, wysyła jasny sygnał, że nie chce już pracować w swojej organizacji, a to zawodowe samobójstwo. Dlatego head-hunter najpierw powinien po cichu rozmawiać z najlepszymi menedżerami, tak w Polsce, jak i za granicą, uzgodnić z nimi warunki, takie jak pensja czy długość kontraktu. I wtedy będzie wiadomo, kto się może zgodzić. Na lotnisku w Gdańsku też w ten sposób zatrudniamy menedżerów – mówił nam Tomasz Kloskowski.

Wybrane dla Ciebie