"Dorabianie ideologii". Prezesi największych lotnisk regionalnych o zmianach w zarządzie CPK

Zarządzanie Centralnym Portem Komunikacyjnym mają przejąć budowlańcy, dlatego prezes i członek zarządu stracili stanowiska. Zmiany te komentują prezesi trzech największych lotnisk regionalnych w Polsce. Wnioski są dwa: wykształcenie menedżera jest ważne, ale nie najważniejsze, dlatego oficjalne wyjaśnienia szefa rady nadzorczej mogą być wymówką.

Od lewej: Łukasz Strutyński, Tomasz Kloskowski, Artur TomasikOd lewej: Łukasz Strutyński, Tomasz Kloskowski, Artur Tomasik
Źródło zdjęć: © East News, Materiały prasowe | Tomasz Jastrzębowski Reporter, ZipZapic.com | ZipZapic.com
Marcin Walków

Nie zgadzam się z tym, że na czas budowy szefem lotniska powinien być budowlaniec. Jak budowa się zakończy, będą szukać kolejnego menedżera? Zarząd powinien być złożony ze specjalistów różnych dziedzin, choćby dlatego finansami zajmuje się finansista, a nie tylko prezes osobiście – mówi money.pl Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.

W ubiegły piątek Zbigniew Szafrański, przewodniczący rady nadzorczej spółki Centralny Port Komunikacyjny, w wywiadzie dla money.pl ujawnił kulisy dymisji w zarządzie CPK. Tydzień wcześniej zwolnieni zostali prezes Filip Czernicki i Dariusz Kuś, członek zarządu, bezpośrednio odpowiedzialny za część lotniskową.

Szafrański tłumaczył to tym, że rozpoczyna się budowa, a wbicie pierwszej łopaty to nie koniec, tylko początek problemów. – Doszliśmy do wniosku, że aby skutecznie ten projekt poprowadzić, to muszą nim kierować osoby, które mają doświadczenie w tym zakresie, szczególnie budowlanym – stwierdził. Do zmian doszło zaledwie miesiąc po odwołaniu Macieja Laska z urzędu pełnomocnika rządu ds. CPK i zastąpieniu go przez wiceministra infrastruktury Piotra Malepszaka.

Uważam, że jest to dorabianie ideologii do zmian personalnych, które w takich spółkach zawsze następują, gdy nowy "szef" chce dobrać sobie współpracowników. I trzeba przyznać: ma do tego prawo.

– mówi nam Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy 

WIDEO
Trzęsienie ziemi w CPK. Horała: mógłbym złożyć papiery


Pytamy go o timing tej decyzji, czyli odwołanie na miesiąc przed planowanym wbiciem pierwszej łopaty na budowie. – Jeśli z jakiegoś powodu nie widać możliwości dalszej współpracy, to takich zmian się nie odkłada – uważa Kloskowski.

Kloskowski o poszukiwaniach prezesa CPK: konkursy są dla bezrobotnych

Jeszcze w sierpniu spółka Centralny Port Komunikacyjny ma ogłosić konkursy na nowe osoby, które uzupełnią skład zarządu. Obecnie p.o. prezesa spółki jest członek zarządu Marcin Michalski, z kolei zarządzanie komponentem lotniskowym przejął Adam Ferens, który członkiem zarządu jest od 25 czerwca. To właśnie jego przyjście do spółki Szafrański wskazał jako "punkt zwrotny".

Zapowiedział też, że rada nadzorcza "zamierza w postępowaniu kwalifikacyjnym wesprzeć się wyspecjalizowaną firmą, niezależnym doradcą personalnym", czyli head-hunterem.

Nie uważam, że rozmowa kwalifikacyjna z kandydatami to jedyna i najlepsza metoda do wyłonienia właściwej osoby na to stanowisko. Trudno np. w trakcie takiej rozmowy ocenić predyspozycje kandydata do podejmowania decyzji, a to jest przecież podstawowe zadanie menedżera. Jako Rada Nadzorcza musimy dochować maksymalnej staranności, by osoba wybrana była tą, która zapewni nam możliwie najlepsze zarządzanie firmą realizującą tak skomplikowany projekt, a doniesienia z placu budowy będą zapewne zamieszczane na pierwszych stronach gazet – stwierdził Zbigniew Szafrański w rozmowie z money.pl.

Ta zapowiedź dotycząca metodyki poszukiwania nowego szefa spółki Centralny Port Komunikacyjny dziwi prezesa gdańskiego lotniska.

Jeśli nowego prezesa ma szukać head-hunter, to po co ogłaszać konkurs? Zresztą, takie konkursy są dla bezrobotnych. Bo ten, kto się zgłosi, wysyła jasny sygnał, że nie chce już pracować w swojej organizacji, a to zawodowe samobójstwo. Dlatego head-hunter najpierw powinien po cichu rozmawiać z najlepszymi menedżerami, tak w Polsce, jak i za granicą, uzgodnić z nimi warunki, takie jak pensja czy długość kontraktu. I wtedy będzie wiadomo, kto się może zgodzić. Na lotnisku w Gdańsku też w ten sposób zatrudniamy menedżerów – dodaje Tomasz Kloskowski.

On sam ukończył studia z zakresu ekonomiki i organizacji transportu lądowego na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu Gdańskiego. Z lotniskiem w stolicy Pomorza związany zawodowo od 1994 r., od 2010 r. jako prezes.

Strutyński: zebraliśmy doświadczenia przy poprzedniej rozbudowie

Prezes Kraków Airport nie chce komentować decyzji personalnych podejmowanych w spółce Centralny Port Komunikacyjny. – Mogę mówić o naszym doświadczeniu w zarządzaniu projektami, a realizujemy teraz plan inwestycyjny za 4 mld zł – mówi money.pl Łukasz Strutyński.

Nowy plan inwestycyjny obejmuje 19 zadań, w tym przede wszystkim rozbudowę terminala pasażerskiego o nową część, modernizację przestrzeni w istniejącym terminalu, budowę nowej drogi startowej, remont powierzchni lotniskowych. Ich łączna wartość to 4,2 mld zł.

Sam jestem z zawodu radcą prawnym, prawnikiem z wykształcenia. Bezpośrednio inwestycjami zajmuje się członek zarządu, który poprzednio był prokurentem spółki i dyrektorem finansowym – ma wykształcenie ekonomiczne i doświadczenie w realizacji wielu dużych projektów inwestycyjnych. Mamy zespół, który w dużej mierze pracował także przy poprzedniej rozbudowie lotniska, wartej 800 mln zł, więc zebraliśmy doświadczenie i kompetencje nie tylko w ogólnie pojmowanych inwestycjach, ale i w dużych projektach tu, na naszym lotnisku. I działa to bardzo dobrze.

– mówi Łukasz Strutyński, prezes Kraków Airport.

Jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukończył studia MBA. W latach 1998-2002 był dziennikarzem krakowskiego "Dziennika Polskiego", po czym do 2013 r. pracował na różnych stanowiskach w strukturach małopolskiego urzędu marszałkowskiego. W latach 2013-2016 zasiadał w zarządzie Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice, gdzie odpowiadał za inwestycje. W 2018 r. wszedł do jego rady nadzorczej, a prezesem został w połowie 2024 r.

Tomasik: wykształcenie menedżera to nie wszystko

O to, czy rzeczywiście budowlańcy powinni przejmować zarządzanie lotniskami na czas dużych projektów inwestycyjnych, pytamy prezesa Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, które zarządza lotniskiem Katowice-Pyrzowice.

Wykształcenie inżynierskie może być pomocne w spółkach, w których występują problemy i wyzwania natury technicznej, ale nie jest to warunek konieczny. Mamy dobrych menedżerów-prawników, mamy dobrych menedżerów-ekonomistów. Potrzebne są nie tylko predyspozycje zawodowe, ale i osobowościowe. Wykształcenie to jeden z wielu czynników, które trzeba brać pod uwagę, ale nie jedyny.

– mówi Artur Tomasik, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego.

On sam jest absolwentem Wydziału Elektroniki, Automatyki i Informatyki Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Ukończył też studia MBA i Die Akademie für Führungskräfte der Wirtschaft w Bad Harzburg. Od 2006 r. jest w zarządzie GTL, a od 2007 r. jego prezesem. Wcześniej, od 1995 r., pracował w instytucjach finansowych.

Wybrane dla Ciebie