Nagły ruch Słowacji. Uderzy m.in. w Polaków. Reglamentacja na stacjach
Rząd Słowacji podjął w środę nadzwyczajne kroki w związku z sytuacją na rynku paliw. Cudzoziemców będą obowiązywać wyższe ceny diesla. Na stacjach paliw będzie można go zatankować tylko do zbiornika pojazdu oraz maksymalnie do jednego kanistra o pojemności do 10 l.
Wysokość ceny dla cudzoziemców ma wyliczyć minister finansów. Ma to być średnia arytmetyczna cen w Austrii, Czechach i Polsce. Na Słowacji za litr oleju napędowego trzeba obecnie zapłacić ok. 1,5 euro. Rząd ustalił też limit finansowy – jeden pojazd będzie można zatankować maksymalnie za 400 euro.
Stacje benzynowe samoobsługowe lub te, które nie są w stanie przestrzegać nowych zasad, będą musiały pozostać zamknięte.
Rząd podjął jednocześnie decyzję o tymczasowym ograniczeniu eksportu oleju napędowego ze Słowacji. Dotyczy ona zarówno państw Unii Europejskiej, jak i tych poza nią. Za granicę ze Słowacji można wywieźć jedynie olej napędowy znajdujący się w zbiorniku pojazdu.
Sznur aut w Słubicach. Niemcy wykupują paliwo w Polsce na potęgę
Premier Słowacji krytykuje "turystykę paliwową"
Nowe przepisy wejdą w życie z chwilą publikacji w dzienniku urzędowym, co zdaniem premiera Roberta Ficy nastąpi w czwartek. Mają obowiązywać przez 30 dni. Słowacki rząd tłumaczy, że chce w ten sposób ustabilizować sytuację na rynku paliw, by zapewnić wystarczającą ilość oleju napędowego dla rynku krajowego oraz zapobiec jego niedoborom.
Problemy z paliwami na Słowacji związane są nie tylko z rosnącą ceną ropy, ale i wstrzymanym tranzytem rosyjskiego surowca przez rurociąg "Przyjaźń". Ropa nie płynie nim od końca stycznia.
Premier Fico na konferencji prasowej skrytykował "turystykę paliwową", na skutek której w kraju zaczęły się pojawiać lokalne niedobory niektórych paliw. Już w lutym rząd Słowacji w związku z przerwaniem dostaw ropy przez rurociąg "Przyjaźń" wprowadził stan wyjątkowy w sektorze naftowym. Zdecydowano wtedy o uruchomieniu rezerw strategicznych.
Przypomnijmy, że po rosyjskim ataku na infrastrukturę energetyczną, jaki miał miejsce 27 stycznia, wstrzymany został tranzyt rosyjskiej ropy rurociągiem "Przyjaźń", który został uszkodzony w rejonie miejscowości Brody, na zachodzie Ukrainy. To ogromny problem zarówno dla Słowacji, jak i Węgier, które nadal kupują ropę z Rosji, bo zostały wyłączone przez UE z sankcji.
Źródło: PAP