"W Polsce by to nie przeszło". Słowacja wprowadza zakazy na stacjach paliw
Słowacja na 30 dni wprowadziła reglamentację paliwa na stacjach i podwyżkę cen dla obcokrajowców. Tak chce walczyć z turystyką paliwową, również z Polski. To kraj z najniższymi cenami paliw w regionie, ale i trudną sytuacją, jeśli chodzi o dostawy ropy. Eksperci oceniają, że w Polsce takie rozwiązanie nie byłoby możliwe.
Średnia cena benzyny 95 na Słowacji to 1,52 euro, a oleju napędowego - 1,53 euro. Jak wynika z opublikowanych w czwartek danych Komisji Europejskiej i Eurostatu, to właśnie na Słowacji są najniższe ceny w naszym regionie. Nic dziwnego, że turystyka paliwowa kwitnie, również z Polski.
Dla porównania, w Polsce litr benzyny 95 kosztuje średnio 1,58 euro, oleju napędowego 1,78 euro. To odpowiednio 6 i 25 eurocentów różnicy, czyli w przypadku diesla to już 1 zł różnicy na każdym litrze.
Drożej jest także w Czechach (1,56 euro za Pb95 i 1,74 euro za diesla) i na Węgrzech (odpowiednio 1,54 euro i 1,64 euro). Najdrożej wypada Austria, gdzie litr benzyny 95 kosztuje 1,74 euro, a oleju napędowego - 1,95 euro.
Zatankowaliśmy na rządowej stacji paliw. Tyle zapłaciliśmy
Z perspektywy Polski w regionie drożej niż u nas jest na Litwie (1,64 i 1,95 euro), a najdrożej w Niemczech - 2,09 euro za benzynę Pb95 i 2,15 euro za olej napędowy. Różnica między Niemcami a Polską to średnio 1,58 zł na litrze oleju napędowego i 2,18 zł na litrze benzyny. To również powód, dla którego na turystykę paliwową skarży się choćby Świnoujście.
Reglamentacja paliwa na Słowacji
W środę rząd w Bratysławie ogłosił radykalne działania, które mają ograniczyć turystykę paliwową do tego kraju. "Według polityków rządowych kierowcy z Polski zaczęli masowo tankować tańszy olej napędowy na Słowacji" - poinformowała słowacka telewizja TA3.
Dlatego od czwartku, 19 marca, na 30 dni weszły w życie przepisy, które podnoszą ceny paliwa dla obcokrajowców. Stawka ma być dopiero ustalona na podstawie średniej arytmetycznej cen w Austrii, Czechach i Polsce.
Gdyby jako benchmark przyjąć najnowsze dane Komisji Europejskiej, litr benzyny na Słowacji dla obcokrajowców kosztowałby o 9 eurocentrów więcej niż dla Słowaków, a oleju napędowego o 22 eurocenty więcej (prawie 1 zł na litrze).
Ponadto na Słowacji będzie można zatankować tylko do zbiornika pojazdu oraz maksymalnie do jednego kanistra o pojemności do 10 l. Te reguły będą obowiązywać wszystkich kierowców, także obywateli Słowacji.
"W Polsce to by nie przeszło"
- Słowacy mogą coś takiego zrobić, bo to kraj o populacji 5,5 mln, ze stosunkowo dużą rafinerią, o mocach przerobowych niewiele mniejszych niż Polska. W takich warunkach można sprzedawać paliwo tylko na rynek wewnętrzny. W Polsce takie rozwiązanie by nie przeszło. My musimy paliwo importować, szczególnie olej napędowy - mówi money.pl Dawid Czopek, ekspert rynku paliw.
Import to około 30 proc. benzyny i 20 proc. krajowej konsumpcji oleju napędowego. Ekspert przypomina, że w czasach masowych "awarii" dystrybutorów na stacjach Orlenu w 2023 r. przyczyną był nieopłacalny import paliwa w sytuacji, gdy Orlen sprzedawał je taniej niż wynosiła cena na giełdach produktów naftowych. Przy takich cenach nikomu nie opłacało się go importować. Doszła do tego kwestia kupowania na zapas i "turystyki paliwowej", bo wówczas to Polska była krajem o najniższych cenach paliw w regionie.
- Słowacy na pewno policzyli, ile wynosi krajowa konsumpcja paliw i wiedzą, że ich produkcja jest w stanie to zapotrzebowanie pokryć. Ale jeśli uwzględnić także obcokrajowców, choćby milion Polaków i Austriaków z terenów przygranicznych, to im tego paliwa po prostu zabraknie - dodaje.
Podobnego zdania jest dr Jakub Bogucki, ekspert rynku paliw z e-petrol.pl. - Trudno się im dziwić. Wiemy, że Słowacja jest w trudnej sytuacji naftowej i dlatego podejmują doraźne działania, które są w zasięgu ręki. W przeszłości na przykład ceny maksymalne na stacjach paliw wprowadzali Węgrzy i Chorwaci, aby wyeliminować panikę cenową i kupowanie paliwa na zapas - stwierdza w rozmowie z nami.
Rosyjska ropa nie płynie przez rurociąg "Przyjaźń"
- Każdy z krajów w regionie ma inną sytuację zaopatrzeniową, a Słowacja ma ją szczególnie kłopotliwą, biorąc pod uwagę uzależnienie od rosyjskiej ropy naftowej, która obecnie nie płynie przez rurociąg "Przyjaźń" - dodaje Bogucki.
Przypomnijmy, że po rosyjskich atakach na infrastrukturę w Ukrainie, uszkodzony został rurociąg "Przyjaźń". Ukraińcy wstrzymali tranzytowe dostawy surowca na Słowację i Węgry. Sytuacja szybko przerodziła się w konflikt polityczny. Premier Węgier Viktor Orban zapowiedział, że Budapeszt będzie blokował unijną pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro, dopóki tranzyt ropy nie zostanie przywrócony.
Węgry kwestionują przy tym zapewnienia Kijowa dotyczące naprawy infrastruktury. Władze w Budapeszcie sugerują, że opóźnienia mogą mieć podłoże polityczne, dlatego wysłały własną misję do Ukrainy. Swoich ekspertów wysłała też Komisja Europejska.
Reglamentacja paliwa na Słowacji. Czy to doraźne działanie?
Nowe przepisy na Słowacji mają obowiązywać przez 30 dni. Czy na tym reglamentacja paliwa u naszego południowego sąsiada się zakończy? Według ekspertów - nie jest to przesądzone.
- Obawiam się, że to dopiero początek nowego rozdziału, który otwiera się na naszych oczach. Takiego, w którym prawno-ekonomiczna rzeczywistość będzie musiała odpowiedzieć na mogące się pojawić problemy z wysokimi cenami, ale i dostępnością paliwa - ostrzega dr Jakub Bogucki z e-petrol.pl.
Aby oszacować, ile to może potrwać, trzeba skierować swoją uwagę na Bliski Wschód. - Odpowiedź zależy od tego, ile potrwa wojna w Zatoce Perskiej. A także od skali zniszczeń rafinerii na Bliskim Wschodzie. Pola naftowe przetrwają ataki, ale rafinerie czy zniszczony gazoport w Katarze to skomplikowana i bardzo precyzyjna infrastruktura, trudna do szybkiej odbudowy - dodaje Dawid Czopek.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl