PiS tworzy kolejne fundusze i agencje. "Uwłaszczenie się na majątku Polaków"

Odkąd PiS doszedł do władzy w 2015 roku, tworzy kolejne fundusze i agencje rządowe. Na problem swego czasu zwracała uwagę Najwyższa Izba Kontroli. Zdaniem opozycji chodzi o wyciągnięcie pieniędzy państwowych i zasilenie nimi kont popleczników partii rządzącej - podaje TVN24.

Tychowo, 11.06.2021. Premier Mateusz Morawiecki (C), minister infrastruktury Andrzej Adamczyk (5P) oraz rzecznik prasowy rządu Piotr Mueller (L) podczas wizyty w Tychowie, 11 bm. Premier Morawiecki przebywa z wizytą w województwie zachodniopomorskim. (jm) PAP/Marcin BieleckiRząd Mateusza Morawieckiego tworzy coraz to nowe fundusze i agencje.
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/Marcin Bielecki

W magazynie "Polska i Świat" dziennikarze TVN24 podają, że od momentu przejęcia władzy, Prawo i Sprawiedliwość stworzyło łącznie 35 nowych jednostek administracji rządowej. Chodzi o nowe fundusze, stowarzyszenia oraz instytucje, a przedstawiło je Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację posłanki Izabeli Leszczyny (KO).

- To jest państwo w państwie. To jest uwłaszczenie się PiS-u na majątku Polaków. Nie da się tego inaczej określić - komentuje Izabela Leszczyna cytowana na stronie tvn24.pl.

To jednak nie koniec: kolejne fundusze przewidują Polski Ład i Krajowy Plan Odbudowy. W tym pierwszym rządzący zapisali ich dziewięć (m.in. Fundusz Ekologii czy Patriotyczny). W tym drugim - sześć.

"Pozorna nadwyżka"

Zdaniem polityków PiS taka polityka ekonomiczna pozwoli na gospodarczą odbudowę Polski po pandemii koronawirusa. Ekonomiści natomiast podają, że przyczyna jest zupełnie inna. Tłumaczył to w ostatnich dniach Karol Pogorzelski, ekonomista Banku ING, który komentował doniesienia MF o tym, że w kwietniu w budżecie państwa odnotowano nadwyżkę.

Plan na wzrost gospodarczy. Kościński: Powrót na dobre tory i zakotwiczenie

- Nadwyżka w budżecie w kwietniu jest pozorna - uważa Karol Pogorzelski, ekonomista Banku ING. Jego zdaniem, pojawienie się nadwyżki w miejsce deficytu to efekt "marginalizowania budżetu państwa na rzecz funduszy pozabudżetowych w polityce państwa".

- Jest to doskonale widoczne na przykładzie 13. emerytur. Rok temu były one wypłacane przez ZUS z dotacji budżetu państwa. W 2021 płatnikiem 13. emerytur został Fundusz Solidarnościowy, a nie budżet państwa. Różnica niby kosmetyczna, ponieważ to wciąż środki publiczne, ale inny jest moment pojawienia się deficytu w statystykach - wskazuje ekspert.

Koszt tegorocznych 13. emerytur jest widoczny w grudniu 2020 roku, kiedy budżet państwa zasilił Fundusz Solidarnościowy. Same środki natomiast wypłacone zostały w kwietniu 2021 roku.

- W efekcie deficyt w ubiegłym roku [85 mld złotych - PAP] został zawyżony, a nadwyżka w kwietniu 2021 jest pozorna - podkreśla Pogorzelski.

Coraz więcej funduszy, by omijać Konstytucję

Na problem namnażania się funduszy i agencji rządowych w poprzednich latach zwróciła uwagę Najwyższa Izba Kontroli. Kontrolerzy NIK podkreślali, że sposób ich finansowania w praktyce zmienia obraz budżetu państwa.

Przykład? Polska Fundacja Narodowa. Jej istnienie finansują Spółki Skarbu Państwa. Nakazał im to rząd Beaty Szydło. Jak przytacza TVN24, od powstania w 2016 roku do końca 2019 PFN wydała ponad ćwierć miliarda złotych.

- Nie ma co liczyć złotówek na ten szczytny cel, bo prawda historyczna, nasza prawda, polska historia, jej kreowanie poza granicami kraju jest w interesie nas wszystkich - przekonuje Jan Mosiński (PiS) w rozmowie z TVN24.

A dlaczego zatem powstają kolejne fundusze i agencje? Tutaj z odpowiedzią przychodzi ekonomista dr Jakub Sawulski. W rozmowie z portalem next.gazeta.pl mówi wprost: chodzi o to, żeby nie łamać Konstytucji.

- Mamy w Polsce dwie definicje długu publicznego. Jedna - ta poprawna - pokazuje całe zadłużenie państwa i to jest definicja unijna. Jeśli coś wygląda jak wydatek publiczny i działa jak wydatek publiczny, no to po prostu oznacza, że jest wydatkiem publicznym. I automatycznie zostaje wliczone w skład finansów państwa - mówi Sawulski.

- Ale mamy drugą definicję - polską. Według niej do finansów publicznych należy tylko to, co zostało wyliczone w ustawie o finansach publicznych. Czyli jeśli jakiegoś funduszu tam nie zapisano, to on nie powiększa długu. Nawet jeżeli wszystkie jego cechy wskazują, że to jest wydatek publiczny - dodaje ekonomista, cytowany przez next.gazeta.pl.

Zwraca uwagę, że sam mechanizm omijania reguły wydatkowej zapisanej w Konstytucji (która ustanawia limit długu publicznego na poziomie 60 proc. PKB) wymyślił rząd Donalda Tuska. PiS go natomiast dopracował.

Wybrane dla Ciebie