Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. WZI
|

Unia blokuje pieniądze dla Polski. "KE gra asami, Polska ma walety"

343
Podziel się:

Wiceprzewodniczący KE stwierdził, że środki z unijnego Funduszu Odbudowy nie zostaną uwolnione, dopóki Polska nie spełni europejskich warunków. Zdaniem ekspertów to element politycznej gry, przez którą część inwestycji zaplanowanych w KPO może nie powstać.

Unia blokuje pieniądze dla Polski. "KE gra asami, Polska ma walety"
Komisja Europejska uzależnia przyjęcie KPO od tego, czy Polska "spełni standardy". (NurPhoto via Getty Images, NurPhoto)

Krajowy Plan Odbudowy, który Polska przesłała do Brukseli w lipcu, wciąż nie został rozpatrzony.

W podobnej sytuacji są Węgry, które na akceptację swojego planu wciąż czekają. W czwartek wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej dał do zrozumienia, że jeśli oba kraje nie spełnią europejskich warunków, to pieniądze nie zostaną wypłacone.

- Zwracamy się do Polski i Węgier o dodatkowe wyjaśnienia. Chcemy się upewnić, że wszystkie warunki rozporządzenia są spełnione. Musimy otrzymać te zapewnienia, zanim będziemy w stanie rozpatrzyć wniosek pozytywnie - powiedział w środę wiceprzewodniczący KE Valdis Dombrovskis.

Zobacz także: Najwyższa inflacja od 20 lat. Niepokoi wzrost ceny żywności. „Jeśli to się nie zatrzyma, to może być kiepsko”

Pytany o przeciągające się negocjacje w sprawie polskiego KPO Paolo Gentiloni, unijny komisarz ds. gospodarki, stwierdził, że dotyczą one także kwestii nadrzędności prawa UE i możliwych konsekwencji tej sprawy na polski KPO.

- Nie ma w tych słowach bezpośredniego odniesienia do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie izby dyscyplinarnej KRS. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby Polska te warunki, o których mówi Dombrowskis, mogła spełnić inaczej, niż przez pełną realizację wyroku TSUE - mówi money.pl dr Piotr Buras z Centrum Stosunków Międzynarodowych. - Jeśli Komisja Europejska sama siebie traktuje poważnie, to nie zaakceptuje KPO bez wyraźnego kroku z polskiej strony, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości - dodaje.

Sprawa "prymatu unijnego prawa nad przepisami krajowymi", o której mówi Gentiloni, ma bezpośredni związek z wnioskiem, jaki niedawno rząd złożył do Trybunału Konstytucyjnego.

Trybunał ma ustalić, czy prawo wspólnoty jest ważniejsze, niż polskie przepisy i tym samym ustalić, czy wyroku TSUE Polska powinna przestrzegać.

- Słowa komisarza to element politycznej gry, jaka toczy się od pewnego czasu pomiędzy Polską a Unią Europejską - mówi money.pl dr hab. Marcin Górski z Katedry Europejskiego Prawa Konstytucyjnego. - Problem w tym, że KE gra w tej grze asami, a my mamy co najwyżej walety. Pieniądze, na które czekamy, mają nam pomóc w wyjściu z największego kryzysu gospodarczego, z jakim zmagamy się przynajmniej od dekady.

Minister bagatelizuje

Sprawę przedłużających się negocjacji i deklaracji unijnego komisarza skomentował w czwartek Waldemar Buda, wiceminister funduszy i polityki regionalnej.

Buda stwierdził, że nazywanie słów wiceszefa KE i komisarza Gentiloniego "blokadą środków z KPO" to nadinterpretacja.

Zdaniem ekspertów Buda się myli, a sprawa jest poważna. - Ja wystąpienia Gentiloniego też nie odebrałem jako zasadniczej zmiany, tylko jako polityczne przyznanie, że te kwestie grają rolę. Nie jest to jednak oczywiste stwierdzenie, że prawa UE należy przestrzegać, ale jasna deklaracja, że decyzja zostaje wstrzymana - mówi dr Piotr Buras.

- Minister Buda ma rację co do tego, że Komisja Europejska nie podjęła jeszcze decyzji o odrzuceniu KPO. Ale nie podjęła też decyzji o jego przyjęciu, więc entuzjazm pana ministra może być przedwczesny - mówi dr hab. Marcin Górski. - Jeżeli Paolo Gentiloni anonsuje fakt braku decyzji i jej wstrzymania, to mówi to nie bez powodu. I to powinno Polskę zaniepokoić, a bagatelizowanie tego zdarzenia jest niedorzeczne.

Ile można stracić

Jak wylicza agencja Reutera, Polska miałaby otrzymać 57 mld euro, z czego 34 stanowiłyby tanie kredyty.

Pieniądze miały zostać przeznaczone na szereg inwestycji, które pomogą Polsce wyjść z kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa. Wśród zadań, które miały być finansowane z europejskiego funduszu, jest m.in. ogromne wsparcie dla sektora energii odnawialnej. 5 mld złotych miało zostać przeznaczone na wsparcie budownictwa mieszkaniowego, poprzez dofinansowania inwestycji w lokale o obniżonym czynszu.

Dodatkowe 300 mln złotych miałoby trafić do firm, które znalazły się w trudnej sytuacji z powodu pandemii koronawirusa. Wsparcie finansowe miałyby uzyskać szpitale powiatowe, a aż 30 proc. ogólnej puli miałoby trafić do samorządów.

- Jeśli negocjacje będą się przedłużać, to część tych inwestycji w ogóle nie powstanie. Nie zdążymy ich zrealizować, bo środki z funduszu trzeba wydać do 2023 roku - mówi dr Buras.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(343)
Alena
miesiąc temu
Uważam że tylko.. zmiana rządu może sprawić że pieniądze zostaną odblokowanie.
klient
7 miesięcy temu
oddajcie pieniadze pacholki brukselskie. One nie sa wasze, zlodzieje. Pozwolcie ludziom w danym kraju decydowac co jest dobre a co zle. Zajmijcie sie Ukraina bo ludzie nie wytrzymaja tego dluzej ani w panstwach osciennych ani na swojej ziemi.
asd
8 miesięcy temu
Jakie walety? Same blotki.
precz z total...
10 miesięcy temu
Jak słuchalem Kropiwnickiego w programie JEDZIEMY w TVP to się zastanawiałem ci ten człowiek bierze. Ja wywnioskowalem tylko jedno.Kochani wyborcy" nacpanych" w szeregach totalnej opozycji wielu.Jeszcze nie widziałem żeby w TVP odpowiadali na zadane pytanie.Swobodnie czują się tylko w TVN wypowiadając brednie nie mające nic wspólnego z rzeczywistością .
atom
11 miesięcy temu
polska otrzyma pieniadze...jak uzna wyzszosc prawa ue...nad prawem krajowym...zrezygnuje z niezaleznosci i stanie sie landem pod przywodztwem niemiec.a moze...nie brac tych pieniedzy....wystarczy ze niemcy wyplaca nam 800 mld euro za 2 wojne...
...
Następna strona