WAŻNE
TERAZ

Mamy potwierdzenie z klubu. Wtedy Lewandowski zostanie zaprezentowany w Chicago Fire

Kontrole w handlu ubraniami i butami. Oto co wykryła skarbówka

Rząd złagodził kontrowersyjne przepisy dotyczące monitorowania transportów odzieży i obuwia, które wywołały alarm wśród kupców, ale fiskus nie składa broni i przekonuje, że kontrole są potrzebne. Wiceszef skarbówki ujawnia, że na rynku były setki nieprawidłowości: fikcyjne faktury, podróbki, zaniżane transporty oraz niebezpieczne towary.

Zbigniew Stawicki, wiceminister finansów i zastępca szefa KAS, oraz minister finansów Andrzej DomańskiZbigniew Stawicki, wiceminister finansów i zastępca szefa KAS, oraz minister finansów Andrzej Domański
Źródło zdjęć: © East News, PAP | Albert Zawada, Dawid Wolski, Eryk Stawinski REPORTER, ZipZapic.com
Malwina Gadawa

Od początku budził sprzeciw części przedsiębiorców, zwłaszcza drobnych handlarzy i kupców z targowisk. Skarżyli się oni, że są traktowani jak przemytnicy.

"Ciągle się powtarzają takie sytuacje. Służba celna zatrzymuje bus jadący na targ i straszy wysokimi mandatami. Każą ważyć odzież, a przecież my w hurcie kupujemy na sztuki, nie na kilogramy. Ktoś, kto to wymyślił, w ogóle nie miał pojęcia, jak działa zwykły targ" - pisał do nas za pośrednictwem platformy dziejesie.wp.pl jeden z handlarzy.

Doszedł do miliardów. Mówi, jak zarobił pierwsze pieniądze

Fikcyjne faktury i podróbki. Skarbówka ujawnia wyniki kontroli

Po fali krytyki kontrowersyjne przepisy dotyczące monitorowania transportu odzieży i obuwia zostały złagodzone. Ministerstwo Finansów nie wycofuje się jednak z tezy, że branża wymaga szczególnej kontroli. Według resortu w tej części rynku działa dużo podmiotów funkcjonujących "w sposób nierejestrowy lub częściowo poza ewidencją", a działalność bywa rozdrabniana po to, by unikać obowiązków podatkowych.

Money.pl dotarł do pisma, w którym Krajowa Administracja Skarbowa ujawnia skalę wykrytych nieprawidłowości. Tylko w 2024 r. (jeszcze przed rozszerzeniem systemu SENT na odzież i obuwie) wśród podmiotów handlujących tekstyliami, odzieżą i obuwiem pochodzenia azjatyckiego ujawniono ponad 125 tys. fikcyjnych faktur. Łączna kwota podatku VAT wynikająca z tych faktur wyniosła 665 mln zł - informuje w odpowiedzi na interpelację poselską Zbigniew Stawicki, wiceminister finansów i zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

"W 2024 r. funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej zabezpieczyli ponad 296 tys. sztuk podrabianej odzieży, galanterii i obuwia, a w 2025 r. już ponad 766 tys. sztuk takich towarów. Oznacza to wzrost o niemal 160 proc. Działania KAS zapobiegły wielomilionowym stratom Skarbu Państwa z tytułu nieodprowadzonych podatków" - wylicza Stawicki.

Informuje także o przypadkach ujawnienia odzieży i obuwia, zawierających m.in. szkodliwe substancje chemiczne i metale ciężkie. Wymienia formaldehyd, który może powodować alergie, a w większych stężeniach nawet nowotwory.

Handel ubraniami i butami pod lupą. Oto efekty

Wiceszef KAS informuje w odpowiedzi na interpelację, że od 17 marca do 22 czerwca 2026 r., czyli w pierwszych miesiącach po objęciu systemem SENT handlu ubraniami i butami, zarejestrowano 201 836 zgłoszeń przewozu odzieży i obuwia. W tym czasie przeprowadzono 2607 kontroli drogowych, podczas których ujawniono 360 przypadków nieprawidłowości. Do 22 czerwca kierowcom przewożącym odzież lub obuwie wymierzono 149 kar grzywny.

Stawicki podaje też konkretne przykłady naruszeń wykrytych już po rozszerzeniu SENT na odzież i obuwie. Chodzi m.in. o niezgłoszenie połowy z 50 752 sztuk obuwia, przewóz 10,6 tony odzieży z państwa trzeciego bez prawidłowego zgłoszenia albo zadeklarowanie 287,51 kg odzieży zamiast faktycznie przewożonych 573,21 kg.

Rząd zrobił krok w tył

System SENT działa w Polsce od kilku lat (początkowo obejmował tylko paliwa, alkohol, wyroby tytoniowe oraz oleje smarowe i preparaty chemiczne), a jego nieustanna rozbudowa ma na celu uszczelnienie systemu podatkowego i walkę z nielegalnym przewozem. Urzędnicy wpisują do rejestru kolejne kategorie produktów, jeśli podejrzewają w danej branży nieprawidłowości.

Po tym, jak w marcu do katalogu towarów monitorowanych w SENT zostały dodane odzież i obuwie, rozpętała się burza wśród przedsiębiorców i handlarzy.

Po fali krytyki Ministerstwo Finansów zdecydowało się zrobić krok w tył i złagodziło przepisy. Mikroprzedsiębiorcy handlujący odzieżą i obuwiem na targowiskach zostali wyłączeni z obowiązku zgłaszania przewozów. Warunkiem jest nieprzekroczenie określonych limitów - 500 kg odzieży lub 700 sztuk obuwia.

W czerwcu zdecydowano o wyłączeniu z systemu przewozów odzieży i obuwia realizowanych w ramach sprzedaży krajowej, eksportu oraz wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów.

Co ważne, w przypadku odzieży próg, od którego transport jest objęty systemem, wzrósł z 10 kg do 31,5 kg. Dla obuwia próg podniesiono z 20 do 64 sztuk.

Branża krytykuje przepisy. "Uczyniono koszmarka"

- System SENT miał być pomysłem na uszczelnienie systemu podatkowego i sprawienie, by towary wrażliwe były regulowane, kontrolowane i pochodziły tylko z oczywistych i bezpiecznych źródeł. Z pozytywnych założeń uczyniono jednak ciągle rozszerzającego się, administracyjnego koszmarka, który jest obecnie jednym z najtrudniejszych punktów działania małych firm z sektora TSL (transport, spedycja i logistyka - przyp. red.), ale także firm zajmujących się handlem i usługami w branżach objętych systemem SENT - komentuje w rozmowie z money.pl Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

Zwraca także uwagę na wysokość kar.

- System SENT naraża przedsiębiorców na drakońskie kary z powodu automatyzmu, ogromnej biurokracji oraz surowych sankcji administracyjnych, które są całkowicie nieproporcjonalne do wagi potencjalnego błędu. Nawet najdrobniejsza, nieumyślna pomyłka traktowana jest przez urzędników jako naruszenie przepisów. Absurdalna wysokość kar jest czymś, na co również zwracamy uwagę. Posługując się tylko statystykami Zachodniopomorskiej Krajowej Administracji Skarbowej, jeżeli mamy 53 kary na kwotę 716 tysięcy złotych, to znaczy, że jedna kara w analizowanym okresie jest wysokości 13,5 tysiąca złotych (średnio - przyp. red.) - wylicza prezes.

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, choć chwali rząd za korektę systemu, to przekonuje, że konieczne są dalsze zmiany.

- Jeżeli państwo decyduje się na istotne złagodzenie lub uchylenie wcześniej wprowadzonych obowiązków, powinno również rozważyć sposób rozwiązania problemu przedsiębiorców, którzy zostali ukarani w okresie obowiązywania tych regulacji. Potrzebne są jasne przepisy umożliwiające odstąpienie od karania lub umorzenie postępowań w przypadkach, gdy naruszenia wynikały z niejednoznaczności nowych regulacji, a nie z celowego działania przedsiębiorców - podkreśla Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, cytowana w komunikacie.

Malwina Gadawa, dziennikarka money.pl

Wybrane dla Ciebie