Rządowy program paliwowy wyhamuje wzrost cen? Przesądzi jeden czynnik [OPINIA]
Gdyby cena ropy Brent utrzymała się dłużej na obecnym poziomie (ok. 110 dol. za baryłkę) albo wyżej, inflacja konsumencka w kolejnych miesiącach ponownie zaczęłaby się piąć w górę – ocenia w artykule dla money.pl Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Makroekonomicznych Santander Banku, komentując rządowy pakiet, który ma obniżyć ceny paliw w Polsce.
Rządowa decyzja o czasowym obniżeniu podatków pośrednich na paliwa (tzw. pakiet "CPN – ceny paliwa niżej" - przyp. red.) ma szansę zniwelować większą część wzrostu cen paliw zaobserwowanego w marcu. Według moich obserwacji, ceny paliw na stacjach benzynowych wzrosły w marcu średnio o ok. 18 proc.
Wprowadzenie w życie rządowych propozycji mogłoby cofnąć je w kwietniu o ok. 15 proc., przy założeniu, że światowe ceny ropy i gazu nie będą dalej rosły. W efekcie stopa inflacji CPI, która w marcu najprawdopodobniej wzrosła nieco powyżej 3 proc. rdr (dane poznamy w najbliższy wtorek), w kwietniu mogłaby się obniżyć o ok. 0,8 pkt. proc., powracając w pobliże 2 proc., jeśli na rynkach surowcowych nastąpi stabilizacja.
Czy niższe ceny paliw zatrzymają inflację?
Ostatecznie o tym, czy te działania okażą się wystarczające, przesądzi dalszy rozwój sytuacji na rynkach surowcowych. Gdyby cena ropy Brent utrzymała się dłużej na obecnym poziomie (ok. 110 dol. za baryłkę) albo wyżej, inflacja CPI w kolejnych miesiącach ponownie zaczęłaby się piąć w górę. I zapewne pod koniec roku przekroczyłaby 4 proc., przy założeniu braku dodatkowych działań ze strony rządu.
Tak Tusk wyjaśniał obniżkę cen paliw. Pełne nagranie
Co więcej, w takim scenariuszu impuls inflacyjny nie ograniczałby się tylko do cen paliw, ale byłby znacznie szerszy, m.in. ze względu na wzrost cen gazu i energii, kosztów produkcji i transportu, a przede wszystkim żywności, która odpowiada za około jedną czwartą koszyka inflacyjnego.
Wpływ na stopy procentowe w Polsce
Rządowy pomysł redukcji podatków pośrednich od paliw oznacza, że ryzyko podwyżek stóp NBP w tym roku być może się zmniejsza (o ile ceny ropy i gazu nie wzrosną bardziej), ale ryzyko fiskalne zapewne rośnie. Być może nie wzrośnie znacznie, jeśli szok okaże się przejściowy, a rząd wprowadzi zapowiadany podatek od nadmiarowych zysków spółek paliwowych. Przy czym prace nad tym podatkiem dopiero trwają, więc trudno ocenić jego skuteczność.
To, czego dowiedzieliśmy się w ostatnich dniach, to, że wysoki deficyt fiskalny w punkcie wyjściowym nie wstrzymuje rządu przed szybką reakcją w postaci działań osłonowych, więc ewentualna eskalacja szoku surowcowego zapewne wiązałaby się z kolejnymi działaniami tego typu i większymi kosztami fiskalnymi.
Autorem jest Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Makroekonomicznych Santander Banku.