Prawo i Sprawiedliwość w czwartek na konferencji "Ku nowemu rządowi" przedstawiło wstępne założenia programu politycznego, z którym partia Jarosława Kaczyńskiego pójdzie do wyborów. Jednym z poruszonych tematów była migracja.
Europoseł PiS i wiceprezes partii Tobiasz Bocheński zaproponował utworzenie specjalnej "platformy", która śledziłaby poczynania cudzoziemców w Polsce. Wspólny rejestr, łączący dane z różnych urzędów. Każdy obcokrajowiec, jak wyjaśniał, miałby mieć tam indywidualne konto. W efekcie np. złamania prawa pojawiłaby się w nim specjalna adnotacja, a migrant byłby deportowany.
Bocheński zauważył, że dla bezpieczeństwa naszego regionu najważniejsze jest, aby Ukraina zwyciężyła w wojnie obronnej z Rosją. – Jedną z pierwszych, istotniejszych decyzji rządu będzie decyzja o deportacji mężczyzn, Ukraińców w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce. Będą mieli okazję walczyć za swoją ojczyznę, by horror tej wojny się skończył. Państwo polskie w tym zdecydowanie i bezkompromisowo pomoże – powiedział Bocheński.
WIDEOPieniądze z MON pójdą na naukę? Oto nowy pomysł Lewicy
Negatywna ocena pomysłu PiS
O komentarz do sprawy poprosiliśmy Nadię Winiarską, wicedyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan - organizacji pracodawców, która skupia ponad 4,1 tysiąca firm zatrudniających ponad milion pracowników. Należą do niej m.in. Orlen, BP, IKEA, Maspex, Kaufland i Castorama. Rozmowę z money.pl Winiarska rozpoczęła od danych, które w lutym 2026 r. poddał analizie Polski Instytut Ekonomiczny.
"Ukraińcy w Polsce wykazują ponadprzeciętną aktywność zawodową. Wskaźnik zatrudnienia w tej grupie wynosi według danych NBP aż 90 proc. wśród imigrantów przedwojennych oraz 75 proc. wśród uchodźców, co przewyższa średni poziom aktywności zawodowej w Polsce (57 proc. w trzecim kw. 2025 r. wg BAEL)" - czytamy w analizie PIE.
Wszelkie rozwiązania, które mogą prowadzić do wzrostu negatywnych nastrojów wobec obywateli Ukrainy i utrudniać ich integrację, należy oceniać negatywnie. Ma to znaczenie nie tylko z perspektywy społecznej, ale również gospodarczej. Polska gospodarka od lat korzysta z napływu pracowników z zagranicy, a cudzoziemcy w wielu sektorach uzupełniają niedobory kadrowe i przyczyniają się do wzrostu gospodarczego. Warto, aby debata publiczna uwzględniała ten wymiar i opierała się na faktach, a nie uproszczonych przekazach sugerujących, że migracja stanowi wyłącznie obciążenie – ocenia Nadia Winiarska.
Wicedyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan zaznacza, że przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę w 2022 r. imigracja zarobkowa z Ukrainy do Polski była w dużej mierze zdominowana przez osoby w wieku produkcyjnym (czyli, dodajmy, de facto w głównej mierze też poborowym, który wynosi obecnie w Ukrainie od 25 do 60 lat), a wśród pracowników z Ukrainy przeważali właśnie mężczyźni.
– To oni stanowili istotne wsparcie dla takich sektorów jak budownictwo, przemysł, transport, logistyka czy część usług. W wielu branżach pracownicy z Ukrainy stali się ważnym elementem rynku pracy, dlatego wszelkie rozwiązania dotyczące tej grupy powinny uwzględniać ich rzeczywistą rolę w gospodarce oraz potrzeby rynku pracy – zaznacza Winiarska.
Szara strefa trudna do oszacowania
– Problem pracy nierejestrowanej nie dotyczy wyłącznie jednej narodowości. W Polsce pracuje legalnie ponad 1,3 mln cudzoziemców różnych narodowości, dlatego działania mające ograniczać nielegalne zatrudnienie powinny mieć charakter systemowy i obejmować wszystkich uczestników rynku pracy – kontynuuje Winiarska.
Ekspertka zaznacza, że kontrola legalności zatrudnienia jest przede wszystkim zadaniem odpowiednich organów, w tym Państwowej Inspekcji Pracy.
– Jako organizacja pracodawców od lat wskazujemy na potrzebę wzmocnienia sprawczości i efektywności organów, które kontrolują legalność zatrudnienia i pobytu cudzoziemców. Z nadużyciami na rynku pracy należy skutecznie walczyć, ale rozwiązania powinny być proporcjonalne i oparte na rzeczywistych danych – mówi Winiarska.
Dopytywana, jaki procent obywateli Ukrainy w Polsce pracuje w szarej strefie podkreśla, że brakuje na ten temat danych - dotyczy to wszystkich, nie tylko Ukraińców.
Nie dysponujemy wiarygodną, oficjalną liczbą osób pracujących w szarej strefie wśród obywateli Ukrainy. Tego rodzaju dane nie są dostępne również w odniesieniu do obywateli Polski, ponieważ praca nierejestrowana ze swojej natury jest trudna do precyzyjnego oszacowania – komentuje ekspertka Konfederacji Lewiatan.
– W przypadku obywateli Ukrainy dodatkowym wyzwaniem jest brak jednego, kompleksowego rejestru pokazującego aktualną liczbę osób przebywających w Polsce. Należy również pamiętać, że dla cudzoziemców legalność pobytu jest często powiązana z legalnością pracy, a podejmowanie zatrudnienia w szarej strefie wiąże się dla nich z istotnym ryzykiem prawnym, włącznie z konsekwencjami dotyczącymi dalszego pobytu w Polsce – zwraca uwagę w rozmowie z money.pl.
Stanowisko rządu
Tymczasem Czechy wprowadzają obostrzenie dla uchodźców (w praktyce dotyczyć to będzie przede wszystkim Ukraińców) w wieku poborowym. Ochronę będą mieli tylko ci, którzy mają uregulowane kwestie wojskowe. Zasada ta nie obejmie tych, którzy już mają ochronę tymczasową w tym kraju. Czy Polska pójdzie w ślady sąsiada?
– Rozmawialiśmy na ten temat już jakiś czas temu, gdy ze strony Ukrainy padały takie głosy, że chętnie by poddawali mobilizacji tych, którzy wyjechali i podlegają obowiązkowi mobilizacji. Tam są określone przepisy: wiek i też kwestia wielkości rodziny, liczby dzieci i tak dalej – mówił w Radiu ZET Tomasz Siemoniak.
Wtedy uznaliśmy, że nie będziemy tego robili. To znaczy, żeby nasza policja łapała takie osoby i je dostarczała – dodał minister.
Sprawa wiąże się z decyzją UE z 15 lipca. Brukseli państwa członkowskie uzgodniły, że Unia Europejska nie będzie już z automatu zapewniać ochrony tymczasowej Ukraińcom w wieku poborowym.