Belka: Tylko potężny kryzys przekona Polaków do euro

Wejście Polski do strefy euro stało się politycznym tabu. Były prezes NBP Marek Belka w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej ocenia, że temat ten został całkowicie obrzydzony społeczeństwu. Ekonomista uważa, że jedynie głęboki wstrząs gospodarczy zdoła odwrócić ten trend.

Marek Belka kandydatem LewicyMarek Belka o euro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Andrzej Barabasz
Robert Kędzierski

Europejski Bank Centralny prowadzi konsultacje w sprawie nowej szaty graficznej banknotów euro. Wśród propozycji pojawia się wizerunek Marii Skłodowskiej-Curie oraz bociana. W związku z tą dyskusją Polska Agencja Prasowa zapytała byłego premiera i prezesa Narodowego Banku Polskiego o perspektywy przyjęcia wspólnej waluty przez Polskę.

Polityczne tabu i strach przed wyborcami

W ocenie byłego szefa banku centralnego temat wejścia do strefy euro praktycznie nie istnieje w debacie publicznej.

Kwestia przyjęcia przez Polskę euro została na tyle obrzydzona przez propagandę PiS, że wszyscy boją się na ten temat cokolwiek powiedzieć. Prawo i Sprawiedliwość sprzeciwia się euro z prostego powodu. Otóż przyjęcie wspólnej waluty wymusi pogłębienie integracji europejskiej, a jak wiadomo jest to wbrew interesom jawnych i ukrytych zwolenników wyjścia Polski z UE – mówi Marek Belka w rozmowie z PAP.

Ekonomista odnosi się także do postawy obecnego obozu rządzącego i ewentualnego referendum.

– Referendum byłoby ryzykowne, bo przez te 20 lat prawicowa propaganda tak bardzo obrzydziła euro, że 60-70 proc. Polaków sprzeciwia się rezygnacji ze złotego. Ludziom wciska się kłamliwe, bzdurne argumenty przeciwko przyjęciu wspólnej waluty, które mi jako ekonomiście trudno jest nawet komentować. W rezultacie nawet proeuropejski rząd Donalda Tuska traktuje tę kwestię jak gorący kartofel, bojąc się spadku w sondażach – dodaje były premier.

Miliardy wyrzucane do studni

Prezes NBP z lat 2010-2016 stanowczo odpiera tezy, jakoby przyjęcie europejskiej waluty oznaczało wzrost cen. Zwraca przy tym uwagę na ogromne koszty funkcjonowania polskiej waluty.

– Nie ma argumentów "przeciw" – podkreśla Marek Belka. – Nikt nie zwraca uwagi na fakt, że koszty utrzymania waluty narodowej są potężne. Weźmy te wielkie rezerwy walutowe, te sztaby złota, które obecne kierownictwo NBP gromadzi z taką dumą – przecież to są miliardy wyrzucane do studni, które bardzo trudno będzie odzyskać, jeżeli w ogóle będzie można odzyskać. A przecież to jest koszt utrzymania własnej waluty. Tymczasem gdybyśmy mieli euro, pieniądze te można by wydać na pożyteczne cele. Znacznie niższe byłyby stopy procentowe. Obniżyłyby się koszty modernizacji gospodarki, inwestycji. Spadłyby i to znacznie koszty kredytów hipotecznych – wylicza w wywiadzie dla PAP.

Co zmieni nastawienie Polaków?

Co musiałoby się stać, aby polskie społeczeństwo zmieniło zdanie w kwestii integracji walutowej?

– Obawiam się, że tylko jakiś potężny kryzys gospodarczy mógłby wpłynąć na zmianę nastawienia Polaków do euro. Choć jestem zwolennikiem euro, o taki kryzys oczywiście się nie modlę – zaznacza ekonomista. – Zawsze może nadlecieć jakiś "czarny łabędź", który w radykalny sposób zmieni poglądy Polaków w tej sprawie – podsumowuje Marek Belka.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie