WAŻNE
TERAZ

Przełom w rozmowie Kaczyńskiego z Morawieckim

biznes (strona 8 z 144)

"Niemcom się to nie podobało". Mówi, jaki miał problem z biznesem za granicą
WIDEO

"Niemcom się to nie podobało". Mówi, jaki miał problem z biznesem za granicą

- Pamiętam, że weszliśmy na rynek niemiecki, a jest to rynek dosyć specyficzny. Jest chroniony, bardzo nieelastyczny. Dostarczaliśmy pracowników do obsługi pokoi hotelowych w sieciach hotelowych w Niemczech. Jest olbrzymie zapotrzebowanie na tego typu usługi. Firma się dosyć szybko rozwijała. Delegowaliśmy tych pracowników z Polski, płaci się ZUS na podstawie pewnego poziomu, który nie odzwierciedla oczywiście zarobków tych osób, relatywnie tych składek płaci się mniej niż gdybyśmy tych ludzi zarejestrowali w Niemczech. I Niemcom się oczywiście to nie podobało - mówił w "Biznes Klasie" Paweł Łossowski z firmy EVER GRUPA. - Rozpoczęły się kontrole takie dosyć nieprzyjemne. Przesłuchiwali naszych pracowników, niemalże codziennie zdarzały się jakieś kontrole organizowane przez urząd celny czy skarbowy. I ci ludzie po prostu zaczęli się bać. Miałem duże problemy, żeby ich tam wysyłać, w związku z czym postanowiliśmy przejść na prawo niemieckie. Utworzyliśmy spółkę niemiecką i zaczęliśmy płacić składki według zasad niemieckich. Wtedy oczywiście koszty nam wzrosły i staliśmy się mniej konkurencyjni i ten biznes przestał się opłacać. Oczywiście płaciliśmy tym ludziom według stawek niemieckich, ale ta różnica w kosztach ozusowania była na tyle duża, że ten biznes się opłacał do momentu, kiedy zostaliśmy niejako przymuszeni do przejścia na prawo niemieckie i wtedy rzeczywiście to już nie miało sensu - opowiadał. - Może za szybko zrezygnowałem, może trzeba było jeszcze walczyć, ale to chyba traktuję jako taką największą porażkę w ciągu tych 30 lat pracy. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim, jak obrona rynku wewnętrznego - przyznał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"Na tym się zarabiało poważne pieniądze". Biznesmen mówi o swoich pierwszych krokach
WIDEO

"Na tym się zarabiało poważne pieniądze". Biznesmen mówi o swoich pierwszych krokach

- Miałem smykałkę biznesową już w czasie studiów. To było jeszcze za czasów minionego ustroju. Handlowałem obrazkami. Był wśród studentów taki trend wyjazdów do Skandynawii, głównie do Norwegii i Finlandii, i sprzedawało się takie hologramiczne obrazki, które oczywiście pod względem artystycznym nie przedstawiały żadnej wartości, ale nie wiem z jakich powodów cieszyły się dość dużą popularnością wśród mieszkańców Skandynawii - mówił w "Biznes Klasie" Paweł Łossowski z firmy EVER GRUPA. - Nie wiem, dlaczego ci ludzie to kupowali, a rzeczywiście kupowali, i to na tym się zarabiało poważne pieniądze jak na tamte czasy. Wiem, że z takiego touru, który trwał miesiąc-dwa miesiące wakacji potrafili ludzie przywieźć po kilka tysięcy dolarów. Jak na tamte czasy to była fortuna. Oni sobie kupowali po przyjeździe do Warszawy mieszkania. Ja może zarobiłem trochę mniej, ale też nie narzekałem, pamiętam, że kupiłem sobie całkiem fajny zachodni samochód. Dla studenta to było naprawdę duże osiągnięcie. W porównaniu z tym, co zarabiali moi rodzice, pracownicy naukowi, to była fortuna. I wiele osób się na tym, jeżdżąc tam dosyć często, dorobiło - opowiadał. - To były moje takie pierwsze kroki w biznesie. Później nawet trochę handlowaliśmy z kolegami samochodami, bo zauważyliśmy, że ceny używanych samochodów w Finlandii były bardzo niskie. I sprowadzaliśmy je do Polski. Kupowaliśmy stare Skody dosłownie za 100-150 dolarów, a tutaj się sprzedawało za tysiąc dolarów - wyliczał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek