ceny w sklepach

Na Tuska już posypały się gromy. Ekspert: emeryt oszczędzał 25 zł
1276
2:56

Na Tuska już posypały się gromy. Ekspert: emeryt oszczędzał 25 zł

Obniżona stawka VAT na żywność będzie obowiązywać tylko do 31 marca. We wtorek Ministerstwo Finansów poinformowało, że nie przedłuży zerowej stawki tego podatku. Decyzja spotkała się z falą krytyki. Gromy rzucali zwłaszcza politycy PiS. Wrócił Donald Tusk, wróciła drożyzna? - Pamiętajmy o tym, że kiedy ta tarcza związana z VAT-em była wprowadzana, inflacja w Polsce wynosiła 9,2 proc. To było dwa lata temu. Dziś mamy 3,9 proc. inflacji - przyznał w programie "Newsroom" prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów. - Zniknęły zatem czynniki, które uzasadniały wprowadzenie tarczy. Poza tym mamy do czynienia ze spadkiem cen surowców rolnych na światowych rynkach. Oponenci rządzącej koalicji sami nie zapisali tego niższego VAT w budżecie. Dopiero zrobił to minister finansów, który trafił na urząd na dwa tygodnie. Dziś wracamy do rzeczywistości, czyli do takiego poziomu VAT, który powinien obowiązywać. To jest słuszna ekonomicznie decyzja. Emeryt, który ma skromne dochody, wydaje na żywność ok. 500 zł miesięcznie, z czego 5 proc. VAT to będzie 25 zł. Jeśli ktoś wydaje 1,5 zł, VAT wynosi 75 zł miesięcznie. Zatem z punktu widzenia biedniejszej osoby ten VAT niewiele dawał, bo był źle adresowany. To nie był sposób na pomoc tym, których drożyzna dotknęła. Mamy idealny moment, by wrócić do 5-proc. stawki na podstawowe produkty żywnościowe - uważa gość Wirtualnej Polski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Kurs złotego szaleje. Padły mocne słowa. "Zlekceważył sprawę"
327
4:33

Kurs złotego szaleje. Padły mocne słowa. "Zlekceważył sprawę"

- Adam Glapiński zlekceważył sprawę, mówiąc o wahnięciu złotego. To nie są wahnięcia. Już podczas konferencji prasowej prezesa NBP kurs złotego spadał. W ciągu kilku dni odnotowaliśmy aż 5 proc. wzrostów walutowych. To zachowanie godne tureckiej liry - powiedział w programie "Newsroom" WP Piotr Kuczyński, analityk Xelion. - Jak to wpływa na Polaków? Ci, którzy pracują w firmach mało importujących, a dużo eksportujących, mogą się cieszyć. Tam złoty zyskuje. Zyski są większe i jeśli firmy się tym zyskiem z nimi podzielą, to jest to dla nich dobra wiadomość. Importerzy mogą się tylko martwić, bo ich koszty sprowadzenia towarów zza granicy rosną bardzo szybko. Teoretycznie powinni się też martwić wszyscy konsumenci, bo Polska wiele towarów sprowadza. W sklepach będzie drożej. Na stacjach też powinno być drożej. Teoretycznie. W każdym kraju, w którym nie ma wyborów, ceny by rosły, bo szaleją ceny ropy. Jeśli cena ropy rośnie, a dolar traci, to cudów nie ma, cena na stacji powinna być dużo wyższa. Ale Orlen, monopolista, nie sprzedaje natychmiast tego, co importuje. Cena zawsze zależała od tego, co dzieje się na giełdach. Teraz jest wręcz odwrotnie, ceny spadają. Wszystko zależy od tego, co się stanie po wyborach i jak zarząd Orlenu będzie z tego rozliczany - dodał ekspert.
Ekonomista pokazuje, co się stało z ceną oleju. "Z 5 zł podrożał do 15 zł w dwa lata"
95
4:23

Ekonomista pokazuje, co się stało z ceną oleju. "Z 5 zł podrożał do 15 zł w dwa lata"

- Prognoza NBP dotycząca spadku inflacji jest bardzo niewiarygodna - powiedział w programie "Newsroom" WP dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych. – Nie usłyszałem z ust prezesa NBP, co w kwestii zamrożonych cen i stawek VAT na żywność. Nie ma o tym słowa, a przecież inflacja w Polsce została zduszona poprzez centralne sterowanie i administrowanie cenami. Jesteśmy w jakieś wirtualnej rzeczywistości. Są zamrożone ceny gazu i energii, VAT na niektóre produkty jest niższy, pytanie, co dalej? Zobaczmy, co stało się na Węgrzech, gdzie Orban przez wyborami zamroził ceny, a potem musiał je odmrozić po wyborach. Inflacja jest tam najwyższa w Europie, w sklepach brakowało towaru na półkach,a do stacji paliw ustawiały się gigantyczne kolejki. Co będzie w Polsce po wyborach, jak trzeba będzie podjąć decyzję ws. cen? Mówienie, że inflacja w tym roku będzie na poziomie 6 proc., jest niepoważne. Będziemy w okolicach dwucyfrowej inflacji. Dezinflacja nie oznacza, że ceny przestały spadać. Można to pokazać na przykładzie litra oleju rzepakowego, który kosztował 5 zł w 2020. Później w roku 2021 kosztował już 10 zł, czyli cena poszła w górę o 100 proc. W 2022 r. cena podskoczyła do 15 zł. Zatem inflacja dla oleju spadła do 50 proc. a olej jest jeszcze droższy. Czy to jest ulga dla konsumenta? Ciągle mówimy o wydatkach o kilkaset zł wyższych w przypadku przeciętnej polskiej rodziny. Za wcześniej, by otwierać szampana. Podatek inflacyjny to w Polsce 150 mld zł. Tyle zapłaciliśmy już, to jest dwa razy PIT w budżecie – wylicza gość Wirtualnej Polski.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak