Bruksela żąda niemożliwego? Bunt Polski wraz z pięcioma krajami

Polska oraz pięć innych państw UE sprzeciwiają się planom Komisji Europejskiej zakładającym drastyczne cięcia darmowych uprawnień do emisji CO2 w systemie ETS. Rządy ostrzegają, że nowe limity na lata 2026-2030 mogą doprowadzić do bankructwa cementownie, huty i zakłady chemiczne - informuje rmf24.pl.

Zaklady Azotowe Pulawy SA
15.10.2013 Pulawy N/z Zaklady Azotowe w Pulawach fot. Piotr Tracz/REPORTER
Piotr Tracz/REPORTERPolska sprzeciwia się planom KE zakładającym drastyczne cięcia darmowych uprawnień do emisji CO2 w systemie ETS
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Tracz/REPORTER
Katarzyna Kalus

Wspólne stanowisko na Radę UE ds. konkurencyjności przygotowały Bułgaria, Czechy, Grecja, Polska, Rumunia i Słowacja. Sygnatariusze chcą, by Bruksela szybko skorygowała mechanizmy ETS, bo inaczej - ich zdaniem - Unii grozi deindustrializacja i osłabienie niezależności gospodarczej - informuje rmf24.pl.

Spór dotyczy rewizji tzw. wskaźników referencyjnych (benchmarks) na lata 2026-2030, zaproponowanej przez Komisję Europejską 11 maja. To od tych wartości ma zależeć, ile darmowych pozwoleń na emisję CO2 otrzyma konkretna fabryka w UE.

Polacy mają fabrykę dronów w Ukrainie. Ile kosztuje jeden FlyEye?

W kwestii nowych wskaźników naciskaliśmy KE. Skończyło się jednak na kosmetycznych, czysto pozornych zmianach. To zlekceważenie polskich postulatów przelało czarę goryczy. Warszawa uznała, że czas na bardziej radykalne kroki dyplomatyczne. Budujemy koalicję, żeby pokazać, że nie tak powinno wyglądać pomaganie przemysłowi w UE w utrzymaniu konkurencyjności - ujawnia w rozmowie z dziennikarką RMF FM osoba zaangażowana w rozmowy.

W dokumentach państwa wskazują, że zagrożone mogą być kluczowe branże: chemiczna, stalowa, cementowa, ceramiczna oraz aluminiowa. Według autorów stanowiska osłabienie tych sektorów zwiększy zależność Europy od importu surowców m.in. z Azji i Ameryki Północnej.

Limity poza zasięgiem polskich zakładów

Jak informuje portal, Komisja proponuje najbardziej radykalny wariant przewidziany w obecnych przepisach: cięcie darmowych pul nawet o 50 proc. Limity miałyby wynikać z poziomu 10 proc. najbardziej ekologicznych instalacji w UE, co - jak twierdzą rządy - dla wielu hut czy cementowni pozostaje poza zasięgiem.

"Wiele z dotkniętych instalacji opiera się na cieple pochodzącym z paliw kopalnych ze względu na ograniczenia technologiczne lub brak skalowalnych i opłacalnych alternatyw" - czytamy w stanowisku sześciu państw. Wielkie fabryki emitują CO2 nie dlatego, że chcą truć, ale dlatego, że współczesna inżynieria nie wymyśliła jeszcze innego sposobu na ich działanie. Bruksela żąda więc rzeczy fizycznie niemożliwych, a za brak ich realizacji chce - karać - czytamy na rmf24.pl.

Sygnatariusze proponują natychmiastowe zamrożenie cięć darmowych uprawnień na poziomie z lat 2021-2025 oraz zmianę metodologii wyliczeń tak, by uwzględniała realne możliwości produkcji i miks energetyczny.

źródło: rmf24.pl

Wybrane dla Ciebie