Żaglownia T&J Sails z Giżycka od 35 lat działa w branży żeglarskiej i wysyła swoje produkty także do klientów w kilku państwach Unii Europejskiej. Dziś jej właściciele stoją przed decyzją, czy dalsza sprzedaż zagraniczna jest jeszcze opłacalna.
Jak mówi współwłaściciel firmy pan Jarosław Wołowicz w rozmowie z money.pl, początkowo rozważano nawet całkowite zamknięcie działalności. Ostatecznie zapadła decyzja o czasowym zawieszeniu. – W pierwszej chwili chciałem powiedzieć: rzeczywiście zamykamy. Ale teraz dochodzimy do wniosku: na jakiś czas zawiesimy, zobaczymy, co się z tym tematem będzie działo – mówi.
Powodem są nowe obowiązki dotyczące opakowań. Przedsiębiorca wskazuje przede wszystkim na sprzedaż do innych państw Unii Europejskiej. – Główną przyczyną jest dyrektywa unijna związana z opakowaniami wysyłanymi za granicę na teren Unii. Są takie warunki, że po prostu małe firmy nie bardzo mogą je spełnić – mówi.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Przypomnijmy, chodzi o unijne rozporządzenie PPWR dotyczące opakowań i odpadów opakowaniowych. Weszło ono w życie 11 lutego 2025 r., ale stosowane jest od 12 sierpnia 2026 r.
"Będziemy musieli ponieść ogromne koszty"
Właściciel firmy wskazuje, że choć wysyła towary tylko do kilku krajów UE, nowe obowiązki oznaczają dodatkowe koszty związane m.in. z dostosowaniem do przepisów i ustanowieniem przedstawicieli w państwach, do których trafiają przesyłki. – Nie dość, że trzeba poznać prawo unijne każdego z krajów, do którego wysyłamy towary, to musimy mieć tam naszych przedstawicieli. To generuje potworne koszty – mówi.
Obawy są na tyle duże, że firma zdecydowała się na razie wstrzymać produkcję. – Jeżeli wyślemy towary bez przestrzegania tej dyrektywy, możemy dostać tak potężne kary, że po prostu nie pozbieramy się – tłumaczy przedsiębiorca. Jego zdaniem podobny problem może dotknąć także inne małe firmy.
Właściciel firmy wskazuje też na wymagania dotyczące materiałów używanych do pakowania.
Jeżeli nawet ktoś wysyła jedną paczkę, to musi mieć na opakowanie certyfikat, na taśmę, którą się klei paczkę, certyfikat, na jakiekolwiek elementy związane z pakowaniem certyfikat – twierdzi.
Jak ocenia, przy niewielkiej liczbie przesyłek koszty takich obowiązków mogą sprawić, że sprzedaż zagraniczna przestanie być opłacalna. Same przepisy przewidują obowiązki związane z EPR w państwie, w którym opakowanie jest po raz pierwszy udostępniane. Komisja rozróżnia przy tym "producenta" odpowiedzialnego za EPR od wytwórcy opakowania, który odpowiada m.in. za jego zgodność z wymogami.
Dla właściciela firmy z Giżycka nowe przepisy są dziś jednak przede wszystkim problemem bardzo konkretnym: czy będzie mógł dalej wysyłać swoje produkty do zagranicznych klientów. – Zawsze byłem zwolennikiem Unii, ale teraz coraz bardziej zaczynam się zastanawiać, czy tam ktoś nie zgłupiał kompletnie – mówi.
Problem nie kończy się na samej opłacie
PPWR to nie tylko koszt opakowań. Firmy sprzedające za granicę muszą też liczyć się z obowiązkami rejestracyjnymi, sprawozdawczymi i organizacyjnymi w ramach EPR. Dla małych przedsiębiorstw szczególnym problemem są koszty stałe, niezależne od skali sprzedaży.
Rzecznik MŚP Agnieszka Majewska ocenia, że część tych obowiązków jest nieproporcjonalna do skali działalności. Firma wysyłająca do danego kraju kilka przesyłek rocznie może zostać objęta wymaganiami podobnymi do znacznie większego biznesu, a koszty obsługi administracyjnej mogą przewyższać samą opłatę środowiskową.
Do Biura Rzecznika trafiają sygnały dotyczące m.in. rejestracji w systemach EPR, dodatkowej sprawozdawczości, opłat i obowiązku ustanowienia przedstawiciela w kraju sprzedaży.
Koszt przedstawiciela może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy euro rocznie w jednym państwie. Właśnie dlatego Agnieszka Majewska zwróciła się do Ministra Klimatu i Środowiska o przeanalizowanie zgłaszanych barier i podjęcie działań na rzecz mikro-, małych i średnich firm. Wśród postulatów są m.in. ograniczenie części obowiązków dla najmniejszych przedsiębiorców, zmiana zasad dotyczących upoważnionego przedstawiciela, wprowadzenie limitu de minimis, uruchomienie punktu informacyjnego oraz interwencja na forum UE.
Firmy wycofają się z zagranicy
Rzecznik MŚP zaznacza, że brakuje danych o skali zamykania firm wskutek PPWR. Są jednak sygnały o ograniczaniu działalności i rezygnacji ze sprzedaży na wybranych rynkach.
– Należy rozróżnić rezygnację z działalności gospodarczej jako takiej od rezygnacji z rozwoju, ze sprzedaży do wybranych państw członkowskich. To drugie ryzyko znajduje wyraźne odzwierciedlenie w sygnałach docierających do Rzecznika MŚP – wskazuje Agnieszka Majewska.
Dla części małych firm koszt wejścia na kolejny rynek może więc okazać się zbyt wysoki w stosunku do możliwych przychodów.
"PPWR może stanowić istotne wyzwanie"
Na podobny problem zwraca uwagę Bartłomiej Hajduk, członek Rady ds. MŚP Think Tank The Company oraz Fundacji Odzyskaj Środowisko. – PPWR może stanowić istotne wyzwanie dla mikro- i małych przedsiębiorstw prowadzących sprzedaż transgraniczną – mówi.
Jak podkreśla, każdą regulację należy oceniać nie tylko przez pryzmat jej celu, ale również tego, jak wpływa na codzienne funkcjonowanie firm. – Przy niewielkiej skali sprzedaży koszty obsługi obowiązków na kolejnych rynkach mogą stać się barierą rozwoju – wskazuje.
Jednocześnie Hajduk zaznacza, że sam kierunek zmian jest potrzebny. – Ograniczenie odpadów, lepsze wykorzystanie surowców i większa odpowiedzialność za opakowania to potrzebny kierunek. Skuteczność zależy jednak od tego, czy stworzymy system, w którym również mały przedsiębiorca będzie mógł uczestniczyć na racjonalnych warunkach – mówi.
Jego zdaniem potrzebne są proste procedury, spójne zasady oraz usługi wspólnej obsługi obowiązków, dzięki którym mniejsze firmy mogłyby korzystać z efektu skali. – Ambicje środowiskowe muszą iść w parze z konkurencyjnością gospodarki i proporcjonalnością obowiązków – dodaje.
Rada Przedsiębiorców: ponad 100 negatywnych sygnałów
Na problemy z PPWR wskazuje także Organizacja Pracodawców Rada Przedsiębiorców Adama Abramowicza. Jak przekazał money.pl Krzysztof Budka, dyrektor Biura Zarządu organizacji, do Rady trafiło ponad 100 negatywnych sygnałów dotyczących stosowania PPWR – bezpośrednio od członków oraz za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Krytykowane jest dosłownie wszystko – jako kolejny ciężar dla sektora MSP, który dobija konkurencyjność polskich firm – przekazał.
Rada Przedsiębiorców złożyła do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego wniosek o wyłączenie europejskich firm z sektora MŚP z PPWR.
Organizacja zaapelowała również do premiera Donalda Tuska o interwencję polskiego rządu na forum europejskim. Jak przekazał Budka, na pisma te nie otrzymano dotąd oficjalnej odpowiedzi.
W apelu Rada wskazuje m.in. na koszty rejestracji w zagranicznych systemach EPR, obowiązek ustanawiania przedstawicieli oraz dodatkowe wymagania administracyjne. Jako przykład podaje również badanie zawartości PFAS dla jednego rodzaju opakowania, które – według informacji organizacji – kosztuje w Polsce 2980 zł netto. Rada postuluje całkowite wyłączenie MŚP z obowiązków wynikających z PPWR.