Uchodzi za najdroższy metal świata. Jego śladowe ilości mamy pod ręką

Rod pozostaje jednym z najdroższych metali szlachetnych na świecie. Uncja surowca kosztuje ok. 7800 dolarów (29,4 tys. zł), a roczne wydobycie sięga zaledwie kilkunastu ton. Surowiec trafia głównie do przemysłu samochodowego. Choć posiadamy go w katalizatorach i biżuterii, to są to śladowe ilości, których nie da się traktować w kategorii inwestycji.

Rod jest znacznie droższy od złota.Rod jest znacznie droższy od złota. Występuje najczęściej w katalizatorach samochodowych oraz biżuterii
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | Stahlkocher , Alchemist-hp
Bartłomiej Chudy

Rod występuje w skorupie ziemskiej w śladowych ilościach. Najczęściej firmy pozyskują go przy eksploatacji rud niklu, miedzi i platyny. Pierwiastek należy do grupy platynowców i jest ceniony w motoryzacji, elektronice i jubilerstwie. Globalne zasoby tego pierwiastka szacuje się na ok. 3 tys. ton.

Przebija złota niemal dwukrotnie. Z rodu mamy istotny użytek

Największa część podaży pochodzi z kompleksu Bushveld w Republice Południowej Afryki, gdzie znajdują się bogate złoża platyny i palladu. Jego rzadkość, w połączeniu z kluczową rolą w przemyśle motoryzacyjnym, wpływa na to, że jest jednym z najdroższych metali świata. Cena giełdowa jednej uncji (ok. 31 gramów) rodu wynosi obecnie ok. 7,8 tys. dol., lecz w marcu, w czasie kryzysu surowcowo-energetycznego spowodowanego wojną na Bliskim Wschodzie, kurs wywindował aż do poziomu 12 tys. dolarów za uncję.

Pieniądze to tylko narzędzie. Filozof tłumaczy dlaczego

Kurs rodu znacznie przebija niemal dwukrotnie cenę złota - za uncję królewskiego kruszcu trzeba obecnie zapłacić ok. 4100 dol. Platyna kosztuje 1614 dol., a pallad 1314 dol. za uncję.

Ponad 80 proc. światowego zapotrzebowania na rod generuje branża motoryzacyjna. Metal jest bowiem ważnym składnikiem katalizatorów samochodowych. To właśnie ten metal odpowiada za neutralizację tlenków azotu, uznawanych za jedne z najbardziej niebezpiecznych zanieczyszczeń spalin.

Rod może też pokrywać biżuterię z białego złota, żeby była jaśniejsza, bardziej błyszcząca i odporniejsza na zarysowania. Rodowane może być też srebro. Mowa jednak o cienkiej powłoce jako dodatku, a nie realnej możliwości spieniężenia cennego pierwiastka. Mowa o śladowych ilościach, stanowiących ułamek uncji. Chodzi o miligramy lub ułamki grama, a nie metal, który da się po prostu wyjąć i sprzedać jak złoto.

Źródło: kb.pl, tradingeconomics.com.

Wybrane dla Ciebie