- Stowarzyszenie "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego poinformowało, że tworzy propozycje programowe dla Polski.
- Proponuje na przykład, by 1/4 składek na ZUS wypracowana przez dorosłe dzieci była automatycznie przesuwana na indywidualne konta emerytalne ich rodziców.
- Mechanizm ma podnosić wypłacane w przyszłości emerytury, co ma zachęcać do zakładania rodzin.
- Szczegóły tego rozwiązania opisano w raporcie poświęconym polskiej demografii.
Dr Tomasz Lasocki w rozmowie z money.pl studzi jednak oczekiwania związane z tzw. emerytalną składką rodzinną. - Cieszę się, że zamiast rozkładania rąk, politycy formułują konkretne propozycje, jak zaradzić zmianom demograficznym. Niestety, mam obawy, że pomimo chęci autorów tego raportu, szanse na przyczynienie się do rozwiązania problemu niskiej dzietności dzięki temu pomysłowi są w zasadzie żadne - komentuje ekspert.
WIDEOBurza o wiek emerytalny. „Dość chowania głowy w piasek”
"Obietnica zbyt daleko odsunięta w czasie"
Zdaniem naszego rozmówcy obietnica dotycząca przyszłej emerytury nie będzie przekładać się na decyzje o posiadaniu dzieci. - Z prostej przyczyny: dziś mamy bardzo duży problem z tym, żeby wytłumaczyć części osób, że ich przyszłe emerytury są uzależnione od składek wpłacanych tu i teraz - tłumaczy dr Tomasz Lasocki z Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej.
- Mechanizm wtórny wobec tej podstawowej zasady może się okazać jeszcze bardziej nieczytelny. Nie ma przede wszystkim najmniejszych dowodów naukowych, by jakakolwiek obietnica emerytalna miała gdziekolwiek na świecie zwiększyć dzietność - dodaje. Ekspert wylicza przy tym szereg problemów, jakie pojawią się po ewentualnym wprowadzeniu takiego rozwiązania.
- Oprócz tego, że emerytalna składka rodzinna w niczym nie pomoże, to pomysł ten narusza również pewną żelazną regułę, że co do zasady każdy opłaca składkę na własne ubezpieczenie społeczne bez pomniejszania tych składek po drodze - wyjaśnia dr Lasocki.
ZUS i państwo nie pobierają od naszej składki prowizji, co jest elementem pewnej umowy społecznej. Podatek jest pobierany natomiast później - od emerytury. Elementem tej umowy jest również solidarność międzypokoleniowa, która polega na tym, że składki opłacane dziś służą do wypłacania świadczeń obecnym emerytom. Przy czym proszę zauważyć, że solidarność międzypokoleniowa nie dotyczy wysokości składek, tylko sposobu ich redystrybucji
Jak podkreśla, korzyść, jaką były premier i jego ludzie obiecują potencjalnym rodzicom, jest zbyt daleko odsunięta w czasie, żeby mogła skutecznie oddziaływać na decyzje podejmowane przez nich tu i teraz. - Co więcej, części ubezpieczonych z obecnego pokolenia będzie w tych warunkach jeszcze trudniej wypracować emeryturę wyższą niż minimalna, bo 1/4 ich składki na ZUS będzie trafiać na konto rodziców - mówi dr Tomasz Lasocki.
Dodaje, że nie pomoże im później potencjalna wpłata ich dzieci, bo ona pojawi się dużo później, co przy obecnym sposobie obliczania emerytury ma znaczenie fundamentalne.
- Pomysł abstrahuje od realiów istniejącego systemu emerytalnego - mówi wprost ekspert w rozmowie z money.pl.
Długa lista nowych problemów
Dr Lasocki uważa, że lista problemów związanych z emerytalną składką rodzinną jest znacznie dłuższa. - W raporcie (nt. demografii stowarzyszenia Rozwój Plus - red.) czytamy, że w przypadku adoptowanych dzieci składka będzie trafiać na konto faktycznych rodziców, a nie biologicznych. Ale co w sytuacji, jeśli przez część życia dziecko było pod opieką najpierw jednych, a potem drugich rodziców? Co z rodzinami patchworkowymi? - zastanawia się ekspert ds. ubezpieczeń społecznych.
W przypadku przedwczesnej śmierci dziecka państwo ma dopłacać rodzicom nieokreśloną jeszcze kwotę pieniędzy. Czytamy również, że sąd może odebrać prawo do składki dziecka w razie ograniczenia lub pozbawienia władzy rodzicielskiej albo w sytuacji utraty więzi. Tyle że sytuacje wewnątrz rodzin są bardzo różne i nie wszystkie kończą się w sądach. Krótko mówiąc, tworzymy w ten sposób problemy, których po prostu nie mamy dziś - w ramach obecnie obowiązującego systemu
"Istotna niesprawiedliwość" do rozwiązania
Mimo krytycznej oceny zasad działania emerytalnej składki rodzinnej, nasz rozmówca widzi przestrzeń do poprawienia sytuacji emerytalnej, zwłaszcza kobiet wychowujących dzieci.
Tzw. kara za macierzyństwo - czyli gorsza sytuacja matek pod względem finansowym czy składkowym - jest realnym problemem, który można próbować kompensować. Moim zdaniem można zrobić to bez tak dalekiej ingerencji w relacje rodzinne, a nawet wychodzenia zza biurka. Wystarczy analiza zgromadzonych danych ZUS
- Można porównać stany kont w ZUS kobiet bezdzietnych, takich z jednym i kolejnymi dziećmi i na tej podstawie wyliczyć różnicę w stanie tych kont, którą będzie można później wyrównać - wyjaśnia ekspert. - Zdecydowanie nie rozwiążemy w ten sposób problemu demograficznego, ale skompensujmy istotną niesprawiedliwość, na którą zwrócili uwagę politycy - dodaje.
Ekspert zauważa przy tym, że wspomniane wyżej rozwiązanie nie będzie generować w systemie żadnych dodatkowych problemów. - Nie będzie pomniejszania czyichkolwiek składek, przekazywania ich na cudze konta, ustalania "kto z kim" i czy rodzic życzy sobie pomniejszać składki swojego dziecka - podkreśla dr Lasocki.
Poza wprowadzeniem tzw. emerytalnej składki rodzinnej, stowarzyszenie "Rozwój Plus" postuluje też wypłatę pensji rodzicielskiej. Formacja Mateusza Morawieckiego chce, by w początkowym okresie życia dziecka (do osiągnięcia wieku trzech lat) jedno z rodziców otrzymywało w miejsce 800 plus świadczenie w wysokości minimalnego wynagrodzenia.