Spadki na Wall Street. Ropa naftowa dyktuje warunki na giełdzie
Jak donosi serwis Barron's, amerykańskie indeksy giełdowe notują we wtorek spadki. Inwestorzy reagują na sprzeczne sygnały w sprawie zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie. Uwagę rynków przykuwają rosnące ceny ropy naftowej i obawy o globalne łańcuchy dostaw.
Wtorkowe otwarcie na amerykańskiej giełdzie przyniosło wyraźne spadki głównych indeksów. Dow Jones Industrial Average stracił 0,4 proc., S&P 500 obniżył się o 0,5 proc., a technologiczny Nasdaq zanotował spadek o 0,8 proc. Według analityków, rynek akcji jest obecnie całkowicie zdominowany przez wahania cen surowców.
Głównym powodem rynkowej nerwowości są sprzeczne informacje dotyczące konfliktu na Bliskim Wschodzie. Prezydent Donald Trump ogłosił odłożenie ataków na irańską infrastrukturę energetyczną o 5 dni z powodu rozmów pokojowych, jednak władze w Teheranie zaprzeczyły, że takie negocjacje mają miejsce. Ta dezinformacja błyskawicznie przełożyła się na wzrost indeksu strachu VIX oraz umocnienie amerykańskiego dolara.
Od kasetek do 300 mln zł. Polska firma ogrywa chińską konkurencję
Ostrzeżenia z branży naftowej
Trwający już 4 tygodnie konflikt w Zatoce Perskiej mocno uderza w globalną podaż surowców. Konsekwencje zamknięcia cieśniny Ormuz są głównym tematem trwającej w Houston konferencji CERAWeek. Dyrektor generalny koncernu Chevron uważa, że rynki finansowe nie doszacowują obecnego kryzysu.
Istnieją realne fizyczne manifestacje zamknięcia cieśniny Ormuz, które rozprzestrzeniają się po świecie i przez system, a które moim zdaniem nie są w pełni uwzględnione w krzywej kontraktów terminowych na ropę – powiedział Mike Wirth podczas swojego wystąpienia.
Szef Chevrona odniósł się również do zachowania handlowców na giełdzie, którzy reagują na każdą nową informację. – Są niepewni. Są nieprzewidywalni. Są zmienni – ocenił Wirth.
Widmo kryzysu dostępności
Z danych S&P Global Energy wynika, że na Bliskim Wschodzie wyłączono z rynku od 6,5 do 7 milionów baryłek ropy, a w ciągu kilku dni wartość ta może jeszcze wzrosnąć. Sytuacja jest o tyle poważna, że większość surowca transportowanego przez zablokowaną cieśninę trafia na rynki azjatyckie.
– Nie ma na to żadnego modelu – stwierdził krótko Kurt Barrow, dyrektor w S&P Global Energy, komentując dla serwisu Barron's ryzyko wejścia świata w kryzys dostępności, w którym niektóre kraje będą musiały radzić sobie bez ropy.
Zmienność na rynku naftowym skłoniła już duże instytucje finansowe do rewizji swoich prognoz. Analitycy Goldman Sachs podnieśli przewidywania cenowe dla amerykańskiej ropy na rok 2026, zakładając, że konflikt zbrojny potrwa dłużej, a przepływ surowca pozostanie drastycznie ograniczony.
Kryzys w Cieśninie Ormuz narastał stopniowo przez ostatnie tygodnie. Jak ujawniły ustalenia "The Wall Street Journal", administracja Trumpa była świadoma zagrożenia, jednak uznała, że Iran ostatecznie skapituluje. Tymczasem czwartkowa sesja w połowie marca przyniosła gwałtowne wzrosty notowań, a kurs Brent zbliżył się wówczas do granicy 100 dolarów za baryłkę.
Eksperci zwracają uwagę, że Cieśnina Ormuz to nie jedyne wąskie gardło w globalnym transporcie surowców. Problem dotyczy również innych kluczowych szlaków morskich, przez które przepływa ropa naftowa eksportowana do Europy. Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo energetyczne wielu krajów i może prowadzić do dalszych perturbacji na rynkach finansowych w nadchodzących tygodniach.