Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Przekraczając czeską granicę leasingowanym autem możemy stracić tablice lub dowód rejestracyjny. Wystarczy, że inny klient leasingodawcy nie opłacił mandatu z czeskiego fotoradaru – zaległość ta widnieje na koncie właściciela auta. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w komentarzu dla money.pl przyznaje: liczba takich przypadków rośnie w dni wolne.
Policja w Czechach może podczas kontroli egzekwować zaległe mandaty na koncie właściciela samochodu. Problem mają posiadacze aut w leasingu, gdy firma, z którą są związani umową, ma zaległości niezapłacone przez innych klientów. Jeśli nie uregulują za nich należności na miejscu, funkcjonariusze mają prawo skonfiskować tablice rejestracyjne auta, uniemożliwiając dalszą jazdę.
Zapytaliśmy Ministerstwo Spraw Zagranicznych, czy podejmie w tej sprawie interwencję u czeskich władz.
"Koncentrujemy się na działaniach informacyjnych, służących sprawdzeniu przez kierowców jeszcze przed przekroczeniem granicy Republiki Czeskiej, czy dany leasingodawca posiada zaległości płatnicze dot. mandatów uzyskanych w Czechach. Przepisy te dotyczą wszystkich korzystających z aut leasingowych, a nie są skierowane tylko do Polaków" - odpisało money.pl Biuro Współpracy z Mediami Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Ceny aut spadną? "Transakcyjne już są niższe"
Zaległości w opłacaniu mandatów z fotoradarów w Czechach
František Jemelka, rzecznik czeskiego Ministerstwa Transportu, wyjaśnia money.pl, że policja działa w oparciu o przepisy czeskiego kodeksu ruchu drogowego. Ten nie tylko określa wysokość kar za wykroczenia w ruchu drogowym, ale również sposoby ściągania zaległych kar. Od 2022 r. obowiązują przepisy, które umożliwiają Służbie Celnej egzekwowanie niezapłaconych mandatów bezpośrednio podczas kontroli. Te same uprawnienia od 2023 r. ma także czeska policja podczas kontroli drogowej.
Jemelka podkreśla, że to właśnie Policja Republiki Czeskiej, Służba Celna i Ministerstwo Finansów "zaproponowały i stosują te przepisy".
Problem jednak w tym, że kierowca korzystający z samochodu w leasingu nie może mieć pewności, czy przekraczając granicę Czech narazi się na przykre konsekwencje podczas kontroli drogowej, nawet jeśli nie popełnił żadnego wykroczenia.
"Musimy podkreślić, że tylko leasingodawca (czyli podmiot, którego dotyczy zadłużenie) ma możliwość sprawdzenia czy zalega z płatnością mandatów w Republice Czeskiej. Leasingobiorca (korzystający) nie ma takiej możliwości, może jedynie uzyskać taką informację od leasingodawcy (finansującego)" - podkreśla polskie MSZ.
MSZ: liczba przypadków rośnie w dni wolne i święta
Jak dużo jest takich przypadków? Resort spraw zagranicznych nie podaje konkretnej liczby. Przyznaje jednak, że ich liczba okresowo rośnie.
"Wydział Konsularny Ambasady RP w Pradze odnotowuje okresowe zwiększanie się liczby takich przypadków szczególnie w okresach dni wolnych od pracy i dłuższych przerw świątecznych. Według informacji placówki najczęstszą przyczyną braków w zapłacie zaległych mandatów są omyłki mające charakter przypadkowy" - dodaje biuro prasowe MSZ.
Firmy leasingowe: najkrótsza ścieżka? Zapłacić na miejscu
Firmy leasingowe, do których już wcześniej zwróciliśmy się z prośbą o stanowisko w sprawie, przekonują, że są to "przypadki całkowicie incydentalne, wręcz jednostkowe". Za każdym razem, gdy do właściciela pojazdu wysyłana jest informacja o zarejestrowanym wykroczeniu drogowym (np. z fotoradaru albo odcinkowego pomiaru prędkości), przekazuje ona dane leasingobiorcy.
Bo w Polsce firma leasingowa musi wskazać policji, kto był posiadaczem pojazdu w chwili popełnienia wykroczenia. Wystarczy, że udostępni dane klienta, który ma umowę na dany samochód, pobierając za to zresztą opłatę administracyjną. Wówczas to on opłaca mandat. Jeśli przepisy danego kraju na to nie pozwalają, karę płaci firma leasingowa, a następnie ściąga ją od swojego klienta.
"W polskich przepisach właściciel pojazdu będzie obciążony mandatem, jeżeli nie wskaże posiadacza pojazdu (niekoniecznie kierującego pojazdem), a w czeskich jeżeli nie wskaże bezpośrednio samego kierującego pojazdem lub wskaże i następnie nie zostanie on uznany winnym i skazany" - czytamy w oświadczeniu Związku Polskiego Leasingu.
Co robić w razie kontroli czeskiej drogówki i ujawnienia zaległości na koncie firmy leasingowej, w której mamy samochód?
Najkrótsza ścieżka to opłata na miejscu kwoty wskazanej przez policję - pozwala to kontynuować jazdę bez przestoju. Wpłaconą kwotę zwracamy klientowi niezwłocznie, po przedłożeniu nam skanu potwierdzenia zapłaty oraz skanu/zdjęcia dokumentu wskazującego sprawę, która wygenerowała obowiązek zapłaty - tłumaczy money.pl Dorota Klocek, dyrektor Centrum Operacyjnego w PKO Leasing.
W podobnym tonie wypowiadają się też inne firmy, z którymi się kontaktowaliśmy.
MSZ i Ambasada RP w Pradze ostrzegają
Ostrzeżenia w sprawie obowiązujących w Czechach przepisów o ściąganiu niezapłaconych mandatów można znaleźć w serwisie internetowym MSZ dla Polaków wyjeżdżających za granicę i w mediach społecznościowych polskiej ambasady w Pradze. Informację do swoich klientów, wraz z instrukcją postępowania, wysłało też wiele firm leasingowych.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl