Bruksela rozważa reformę ETS. Dotarli do kluczowego dokumentu
UE rozważa reformę ETS, czyli systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 - pisze dziennik "Financial Times". Bezpłatne uprawnienia przyznawane byłyby na dłuższe okresy niż dotychczas, w zamian za inwestowanie na terenie Wspólnoty.
Obecnie uprawnienia zniknąć mają w 2039 roku, ale według dokumentu, do którego dotarł dziennik, po ewentualnej reformie byłyby one przyznawane jeszcze w latach czterdziestych, pod warunkiem, że korzystające z nich podmioty dokonywać będą "bardzo potrzebnych w Europie inwestycji".
Media: UE szykuje reformę ETS
Komisja Europejska przeprowadza przegląd systemu, a wnioski poznać mamy w połowie lipca. Dokument, do którego dotarł "Financial Times" podkreśla, że w "2040 roku nadal będą istnieć emisje trudne do wyeliminowania i potrzeba czasu na dostosowanie infrastruktury i technologii"
"Nasza planeta za 50 lat może być nie do życia". Co zrobić z ETS?
Cytowany przez dziennik Peter Liese z niemieckiego CDU ocenił, że szykowane zmiany "będą dla przemysłu o wiele bardziej strawne niż obecny system".
"Financial Times" podkreśla, że mechanizm "znalazł się pod polityczną presją" w wyniku rosnących kosztów energii dodając, że "sprzeciw wobec zaostrzenia zasad dekarbonizacji jest szczególnie silny w krajach, które wciąż w dużym stopniu opierają się na paliwach kopalnych, takich jak Polska".
Europejski System Handlu Emisjami (ETS) działa od 2005 roku. Jego celem było przygotowanie UE do wdrożenia postanowień Protokołu z Kioto. Celem tej umowy międzynarodowej było ograniczenie średnich emisji w krajach rozwiniętych o co najmniej 5 proc. w porównaniu do poziomu z 1990 r.
Następnie ETS stał się jednym z głównych narzędzi mających na celu ograniczenie emisji gazów cieplarnianych we Wspólnocie. Wymaga od firm kupowania lub posiadania uprawnień do emisji dwutlenku węgla, jednocześnie stopniowo zmniejszając liczbę uprawnień darmowych. Ma to tworzyć finansową zachętę do ograniczania emisji.