Skutki uderzeń w rafinerie. Tak wystrzeliły ceny paliw w Rosji
Na rosyjskim rynku paliw pogłębiają się braki benzyny i diesla, a ceny w małym hurcie zbliżają się swoim poziomem do tych z polskich stacji. Takich stawek nie widziano w kraju od 2008 r. Rząd tłumi kryzys dopłatami dla rafinerii, obawiając się urynkowienia cen.
Hurtowe ceny benzyny i oleju napędowego w magazynach w Rosji ustanowiły rekordy - informuje Reuters. Są o 80-90 proc. wyższe od notowań na Petersburskiej Giełdzie Towarowej. W europejskiej części Rosji tona benzyny kosztuje 130-140 tys. rubli (6,5-7 tys. zł).
Ceny paliw w Rosji. Dla nich są niemal takie jak w Polsce
Oficjalne stawki giełdowe są znacznie niższe i wynoszą 70,6 tys. rubli za tonę AI-92 oraz 75,6 tys. rubli za tonę AI-95. W poniedziałek w małych hurtowniach litr benzyny kosztował 95-105 rubli (4,8-5,3 zł), a litr oleju napędowego 115 rubli (5,8 zł).
To ok. półtora raza więcej niż średnie ceny detaliczne podawane przez Rosstat. 23 czerwca w Polsce litr benzyny kosztuje maksymalnie 5,98 zł/l, a diesla 6,11 zł.
Według Reutersa po czerwcowych ukraińskich atakach na rafinerie w Moskwie, Niżniekamsku, Tiumeni i Wołgogradzie produkcja paliw pozostaje niższa od popytu o ok. 20-25 proc. Rozmówcy agencji twierdzą też, że nawet paliwo kupione na giełdzie nie dociera na stacje na czas.
Polak dostarcza tajną broń NATO. "Nie boisz się?"
Opóźnienia w dostawach narastają od początku roku i wynoszą już od dwóch do trzech miesięcy. Żeby kupić benzynę z dostawą nawet w ciągu miesiąca, trzeba dopłacić 20-30 tys. rubli, a potem czekać na przewóz ok. dwóch tygodni. Koncerny ograniczyły albo wstrzymały mały hurt, by zasilać własne sieci stacji. Jeden z największych rosyjskich koncernów naftowo-gazowych Tatnieft wprowadził po atakach ograniczenia w sprzedaży paliw na wszystkich swoich stacjach w Rosji.
Już wcześniej władze pozwoliły części rafinerii obniżyć jakość dostarczanej na rynek benzyny. Rosja zaczęła też sprowadzać paliwa z Białorusi, która przerabia rosyjską ropę, ale jej dwie rafinerie nie są celem ataków. W czerwcu do Rosji ma trafić pierwszy morski transport paliwa z Azji.
Siergiej Wakulenko z Centrum Studiów Rosyjskich i Eurazjatyckich Carnegie Berlin ocenił, że sytuacja "zbliżyła się do punktu krytycznego", a władze mogą stanąć przed pytaniem, jak "zorganizować dystrybucję deficytowego zasobu".
Obecnie benzyna jest dotowana przez rząd za pośrednictwem tzw. dopłat amortyzacyjnych dla rafinerii ropy naftowej. W rezultacie benzyna jest sprzedawana nawet o 30 rubli za litr taniej niż jej rzeczywista wartość rynkowa, co sprzyja konsumpcji. (...) Z perspektywy rynku wiele przemawia za zniesieniem dopłat za tłumienie. Pozwoliłoby to rządowi zaoszczędzić miliardy rubli miesięcznie i uprościć proces importu paliwa - pisze Siergiej Wakulenko, starszy analityk, a do 2022 r. szef strategii i innowacji w Gazprom Neft.
Ekspert wskazał jednak, że z politycznego punktu widzenia zniesienie ograniczeń mogłoby okazać się wyjątkowo niepopularne. "Jednak rząd najwyraźniej nie ma już łatwych rozwiązań do wyboru" - podsumował.
Spowodowany atakami Ukrainy kryzys paliwowy dotarł w Rosji aż na Syberię. Gubernator obwodu omskiego Witalij Chocenko zapowiedział na komunikatorze Telegram, że sprzedaż benzyny zostanie w regionie ograniczona do 40 litrów na samochód. Chocenko oświadczył w poście, że posunięcie to ma na celu "uniknięcie sztucznego wywoływania paniki na stacjach benzynowych oraz spekulacji". W Rosji obowiązuje już zakaz sprzedaży paliw do kanistrów.
Źródło: Reuters, carnegieendowment.org.