Emilewicz o zarobkach w NBP. "Potrzebna autorefleksja i korekta"

- Nie znam życiorysu pań, o których mówimy. Został wykonany pierwszy gest w kierunku ujawnienia wynagrodzeń. Teraz potrzebna jest autorefleksja i korekta związana z tym, czy to wynagrodzenie jest adekwatne – powiedziała minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz w TVN24.

"Mniej się boję o reputację Glapińskiego, a bardziej o reputację banku" - komentuje minister.
Źródło zdjęć: © East News | Grzegorz Banaszak/REPORTER
Martyna Kośka

Poproszona o komentarz w sprawie ujawnionych w środę zarobków najwyższych urzędników Narodowego Banku Polskiego, Emilewicz mówiła, że już w poprzednich miesiącach stało się jasne, że wysokie zarobki w sektorze publicznym budzą duże społeczne emocje.

- Powinna tu zostać dokonana pewna korekta – podkreśliła.

Zapytana o to, czy nie obawia się, że ujawnienie informacji o tym, że dyrektor departamentu komunikacji Martyna Wojciechowska zarabia ponad 40 tys. zł brutto miesięcznie, uderzy w wizerunek Adama Glapińskiego, komentowała: "bardziej martwi mnie to, że sprawa uderza w reputację Narodowego Banku Polskiego".

Ustawa o NBP. "30 dni po uchwaleniu wybuchnie wielki skandal"

Emilewicz zażartowała też, że "panie od komunikacji na pewno wkrótce sprawdzą, jak ta sytuacja uderza w reputację prezesa".

NBP ujawnił w środę zarobki swoich pracowników, do czego zobowiązała go nowa ustawa. To prawo powstało w odpowiedzi na medialne doniesienia o gigantycznych pensjach współpracowniczek prezesa NBP Adama Glapińskiego, m.in. Martyny Wojciechowskiej, która odpowiadała za departament komunikacji.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie