Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Martyna Kośka
|
aktualizacja

Kłopoty branży kosmetycznej. Efekt szminki poległ w starciu z maseczkami i praca zdalną

4
Podziel się:

Obowiązkowe wszędzie maseczki powodują, że bardzo niewiele jest sytuacji, w których malowanie ust ma sens. Zresztą w czasach pracy zdalnej w ogóle brakuje okazji do malowania się. Odbija się to na wynikach sprzedaży kolorowych kosmetyków.

Kłopoty branży kosmetycznej. Efekt szminki poległ w starciu z maseczkami i praca zdalną
W obecnej sytuacji kosmetyki wylądowały na dole listy potrzeb (Pixabay)

Z kryzysu, który rozpoczął się upadkiem banku Lehman Brothers w 2008 r., producenci kosmetyków wyszli z tarczą, gdyż zadziałał wtedy "efekt szminki". Polega on na tym, że gdy ludzi przestaje być stać na drogie przyjemności, chętnie korzystają z tych najtańszych, ale jednocześnie dających poczucie choćby odrobiny luksusu. Ot, pomalowanie ust szminką może nie tylko podkreślić urodę, lecz również być rodzajem manifestu: "wszystko jest OK, mam kontrolę nad sytuacją".

Szminka przegrała jednak z ograniczeniami, jakie niesie ze sobą pandemia. Ręka w górę, które czytelniczki malują usta przed założeniem maseczki. Pewnie takie się zdarzają, ale wyniki sprzedaży kosmetyków kolorowych dowodzą, że jest ich bardzo niewiele.

Nie tylko szminka poległa w starciu z koronawirusem. Wszystkie kosmetyki kolorowe sprzedają się gorzej, bo ograniczenie kontaktów społecznych i praca zdalna powodują, że brakuje okazji do malowania się.

Zobacz także: Michał Woś o pozwie zbiorowym branży fitness i "duchu przedsiębiorczości w narodzie"

Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, powiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", że preferencje konsumentów dotyczące kosmetyków były bardzo zmienne w różnych fazach lockdownu i po nim. Po wprowadzeniu nakazu zakrywania ust i nosa był chwilowy wzrost sprzedaży kosmetyków kolorowych do oczu.

Tusze podzieliły jednak los szminki i to z dość banalnego powodu: gdy zasłaniamy usta i nos, to wydychane ciepłe powietrze wędruje w górę i powoduje, że tusz bardzo szybko zaczyna spływać. Nie chcąc nieustannie zmywać cieknącego strużką tuszu, wiele kobiet pragmatycznie z niego rezygnuje. Nic dziwnego, że producenci i sprzedawcy kosmetyków trzymają kciuki za to, byśmy wkrótce nie musieli już nosić maseczek.

Producentów ratuje fakt, że nasze kosmetyki są chętnie kupowane za granicą. Według danych GUS w ubiegłym roku eksport kosmetyków z Polski wynosił aż 14,8 mld zł. Jak wynika z badania Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego "Branża kosmetyczna vs. COVID -19. Pół roku funkcjonowania w pandemii", w blisko połowie firm poziom eksportu wprawdzie spadł, ale mimo wszystko nadal wiele firm rekompensuje sobie spadki sprzedaży na rynku polskim – informuje "GW".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(4)
Macho
2 lata temu
Podobno (nie wiem ile w tym prawdy, może zapytać księdza to będzie wiedział), Pan Bóg najpierw stworzył Adama, a później Ewę (z żebra Adama), był już trochę zmęczony i nie za bardzo mu się ta Ewa udała. Popatrzył na swe dzieło i też nie był zadowolony, a że był już zmęczony nie chciało mu się poprawiać i rzekł do Ewy: E, tam będziesz się malować i jakoś to będzie. I tak ta "prowizorka" do dziś funkcjonuje.
Kate
2 lata temu
Ja się maluję codziennie bo lubię i nie mam zamiaru sobie tego odmawiać
Xxxxx
2 lata temu
Tylko tatuaż permanentny.
Papua :))
2 lata temu
Eee tam. Zareklamować kobitom, że usta na masce można malować. I tak już wytatuowane jak boginie chodzą.