"Nie chcemy całej biedoty świata". Kontrowersyjne referendum w Szwajcarii
Szwajcarzy mieli odrzucić w niedzielnym referendum propozycję ograniczenia liczby ludności kraju do 10 mln do 2050 r. - wynika ze wstępnych prognoz wyników głosowania krajowego nadawcy SRF.
Ostatnie lokale wyborcze zamknięto w niedzielę w południe. Inaczej niż w Polsce, w Szwajcarii większość uprawnionych głosuje wcześniej korespondencyjnie lub wrzucając kopertę do urny w lokalnym urzędzie przed wyznaczonym terminem głosowania i zamknięciem biur wyborczych. Według szwajcarskiego nadawcy SRF, wstępne wyniki wskazują, że około 55 proc. wyborców było przeciwko propozycji, a ok. 45 proc. za. Z kolei oficjalne cząstkowe wyniki mówią o odrzuceniu propozycji przez 53 proc. głosujących. Frekwencja przekroczyła 57 proc.
Przypomnijmy, że kontrowersyjne referendum dotyczyło inicjatywy zakładającej odgórne ograniczenie liczby ludności Szwajcarii do 10 mln obywateli. Z przedstawionych prognoz wynika, że przeważyło podejście stawiające na stabilność gospodarczą oraz relacje kraju z Unią Europejską ponad obawy związane z tym, że imigracja może obciążać usługi publiczne, podnosić czynsze i wpływać na poziom przestępczości.
Rynek pracy ma problem. Polska potrzebuje imigrantów bardziej niż myśli
10 mln i ani jednego Szwajcara więcej?
RMF24 opisuje, że głosowanie porównywano do brytyjskiego referendum w sprawie Brexitu z 2016 r. i że wzbudzało ono niepokój części przedsiębiorstw. W tle pojawiały się obawy, że przyjęcie propozycji mogłoby prowadzić do zakończenia swobodnego przepływu pracowników między Szwajcarią a UE, którą wskazano jako głównego partnera handlowego kraju.
Inicjatorem wniosku była skrajnie prawicowa Szwajcarska Partia Ludowa (SVP). Jak podaje RMF24, ugrupowanie przekonywało, że wzrost liczby ludności prowadzi m.in. do:
- braku mieszkań,
- korków na drogach,
- wzrostu przestępczości,
- przeciążenia ochrony zdrowia i szkolnictwa.
Liczba ludności Szwajcarii od 1950 r. zwiększyła się niemal dwukrotnie i wynosi obecnie 9,1 mln. Ponad jedną czwartą stałych mieszkańców Szwajcarii stanowią cudzoziemcy, a 82 proc. z nich pochodzi z krajów Unii Europejskiej, najczęściej z Włoch, Niemiec i Portugalii.
SVP: nie chcemy przyjąć całej biedoty świata
Postulowane ograniczenie liczby ludności wiązałoby się m.in. z koniecznością wymówienia w ciągu dwóch lat porozumienia o wolnym przepływie osób z UE i mogłoby zaszkodzić relacjom dwustronnym. Gdyby wniosek SVP został przyjęty, rząd musiałby podjąć działania po osiągnięciu progu 9,5 mln mieszkańców. W tekście wymieniono możliwe rozwiązania, takie jak ograniczenie liczby osób, którym przyznawany jest azyl, lub likwidacja programu łączenia rodzin zagranicznych pracowników.
– Szwajcaria jest małym krajem i nie można jej rozciągnąć. Nie chcemy przyjąć całej Europy ani całej biedoty świata – mówił agencji AFP deputowany SVP Yvan Pahud.
Rząd krytykował inicjatywę skrajnie prawicowej partii. Twierdził, że propozycja ta "zagraża 'dobrobytowi i dobremu funkcjonowaniu społeczeństwa, bezpieczeństwu wewnętrznemu oraz humanitarnym tradycjom Szwajcarii'".
Biznes przeciwko ograniczeniom imigracji
Według przedstawicieli biznesu przyjęcie propozycji mogłoby osłabić rynek pracy m.in. w szpitalach i hotelach; zaznaczono, że połowa pracowników szwajcarskich hoteli to obecnie cudzoziemcy. Oponenci zwracali również uwagę na starzenie się społeczeństwa: 20 proc. ludności stanowią osoby powyżej 65. roku życia, a ich potrzeby finansują młodsi pracownicy i podatnicy.
Źródła: RMF24, Reuters, SRF