Kurs dolara ostro w górę. Fed osłabia złotego
Amerykańska waluta wyraźnie umacnia się względem złotego. Tylko w ciągu ostatnich pięciu dni dolar podrożał o ponad 6 groszy, zbliżając się do poziomu 3,73 zł. Stoją za tym twarde sygnały z amerykańskiego banku centralnego, który szykuje rynki na dłuższą walkę z inflacją.
Na rynkach walutowych obserwujemy wyraźne umocnienie amerykańskiego pieniądza, co wywiera presję na polskiego złotego w obliczu globalnych zawirowań. W połowie czerwca 2026 r. kurs pary USD/PLN pnie się w górę, osiągając pułap powyżej 3,72 zł. Z perspektywy krajowego inwestora oznacza to odczuwalną zmianę w portfelu. Jak wynika z danych rynkowych, tylko na przestrzeni ostatnich pięciu dni amerykańska waluta zyskała ponad 1,6 proc. W praktyce przekłada się to na wzrost o nieco ponad 6 groszy w zaledwie tydzień. To dynamiczny ruch, biorąc pod uwagę stabilność, jakiej rynek oczekiwał jeszcze kilka tygodni wcześniej.
Obecne notowania zbliżają się powoli do lokalnych maksimów, co jest efektem szerszego trendu ucieczki kapitału do bezpiecznych przystani na światowych rynkach. Warto zauważyć, że w ujęciu rocznym rozpiętość kursu była potężna – w ciągu ostatnich 52 tygodni za dolara płacono w dołku niespełna 3,48 zł, podczas gdy na szczycie wyceniano go na ponad 3,75 zł. Obecny ruch wzrostowy pokazuje, że amerykańska waluta ponownie kieruje się w stronę górnych ograniczeń tego przedziału.
"Słabo wygląda". Oto jak polska dyplomacja radzi sobie w USA
Jastrzębi ton amerykańskiego banku centralnego
Za obecną siłą dolara nie stoją jednak faktyczne, dokonane podwyżki stóp procentowych, lecz gwałtownie zmieniające się oczekiwania inwestorów. Amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) podczas swojego ostatniego posiedzenia pozostawiła stopy na niezmienionym poziomie. Zamiast jednak uspokoić rynki, decydenci zrewidowali w górę swoje prognozy opisujące to, jak w najbliższym czasie zachowa się inflacja, a także podnieśli medianę przewidywanych stóp procentowych na kolejne kwartały.
To sprawiło, że uwaga rynków finansowych przeniosła się z bieżących decyzji na przyszłą ścieżkę polityki monetarnej. Mechanizm ten jest fundamentalny dla rynków walutowych – kapitał zawsze szuka najwyższych i najpewniejszych stóp zwrotu. Kiedy inwestorzy widzą, że rentowności amerykańskich obligacji skarbowych mogą rosnąć z powodu dłuższego utrzymywania wysokich stóp przez Fed, przenoszą swoje środki za ocean. Według analizy opublikowanej przez grupę StoneX, w połowie czerwca rynki wyceniały już na około 70 proc. prawdopodobieństwo, że Fed po raz kolejny zdecyduje się podnieść stopy procentowe we wrześniu 2026 r.
Słowa ważniejsze niż czyny
Obecna sytuacja na rynku walutowym dobitnie pokazuje, że dla inwestorów komunikacja banków centralnych stała się głównym katalizatorem zmian. Przedstawiciele Fed przyjęli znacznie bardziej stanowcze stanowisko w kwestii kontroli dynamiki cen, co natychmiast znalazło odzwierciedlenie w wycenie walut na całym świecie. Takie uwarunkowania globalne mają również ogromne znaczenie dla decyzji, przed którymi staje krajowy NBP, zmuszony do nieustannego monitorowania światowych trendów makroekonomicznych.
Zwraca na to uwagę Michael Boutros, starszy analityk rynkowy FOREX.com, który w raporcie StoneX podkreślił, że decydenci przekazali rynkom wyjątkowo jasny komunikat. – Ton, że zamierzają zająć się stabilnością cen, kropka, prosto z mostu – ocenił ekspert, odnosząc się do nowej, bezkompromisowej retoryki Rezerwy Federalnej.
Przykładowo, Bank Anglii również utrzymał stopy procentowe bez zmian, jednak zasygnalizował jednocześnie obawy o hamujący wzrost gospodarczy. Tego rodzaju ostrożność sprawia, że waluty powiązane z bardziej gołębimi bankami centralnymi znajdują się pod presją rosnącego w siłę dolara. Różnica w podejściu do polityki monetarnej staje się coraz bardziej widoczna, co bezpośrednio uderza także w waluty rynków wschodzących, w tym w polski złoty.