Notowania

inwestycje
13.09.2019 16:23

Niemcy i Francuzi przenoszą produkcję do Polski. Gospodarka rośnie nie tylko na 500+

To, że gospodarka rośnie na konsumpcji napędzanej programami rządowymi, to już wytarty slogan. Ale dynamikę PKB zawdzięczamy też niemieckim i francuskim firmom, które działalność przenoszą do Polski. Inwestycje poszły ostro do góry. W ścisłej czołówce jest motoryzacja.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe)
Fabryka Opla w Gliwicach

Z 4,5 proc. wzrostu polskiej gospodarki w drugim kwartale spożycie gospodarstw domowych dało 2,5 pkt. proc., czyli ponad połowę dynamiki gospodarki. Programy 500+, czy trzynasta emerytura, ale i spadek bezrobocia oraz podwyżki płac nakręcają wskaźnik PKB.

Ale niebezpiecznie byłoby, gdyby tylko na tym opierał się wzrost gospodarki. Jeśli zasilona rządowymi wypłatami konsumpcja pójdzie na import, to zapaść mamy za progiem. Dlatego uważnie trzeba patrzeć na inwestycje. To one świadczą o prawdziwym rozwoju, o wierze przedsiębiorców w to, że warto wyłożyć pieniądze, by w przyszłości mieć z tego pożytki.

I tu możemy odetchnąć z ulgą. Nakłady na środki trwałe to drugi motor napędowy gospodarki. Dodały aż 1,5 pkt. proc. do wzrostu PKB w drugim kwartale, czyli stanowią jedną trzecią dynamiki gospodarki. Wzrosły o aż 10,5 proc. rok do roku. Nie jest to historyczny rekord dynamiki, ale trzeba pamiętać, że zmiany liczone są od wysokiej "bazy", tj. wyższych wartości niż w poprzednich latach.

Zobacz też: Nowa inwestycja PGE. Zielona energia popłynie z terenów kolejowych

Wydatki inwestycyjne w Polsce wyniosły 92 mld zł od kwietnia do czerwca w porównaniu do 82 mld zł w tym samym okresie poprzedniego roku - podaje GUS w statystykach produktu krajowego brutto. Te 92 mld zł pracować będą od teraz na wzrost. Abstrahując od inflacji, to wartość prawie o połowę wyższa niż dziesięć lat temu.

Ciekawie prezentują się też szczegóły. GUS opublikował w czwartek raport o nakładach inwestycyjnych w przemyśle. Te wyniosły 38 mld zł w pierwszym półroczu - o prawie 6 mld zł więcej (+18,5 proc.), niż rok wcześniej.

Sprawdziliśmy w money.pl, które branże są za to odpowiedzialne. I tak, na pierwszym miejscu jest energetyka, która zwiększyła nakłady o prawie 2 mld zł do 8,5 mld zł. Na drugim - branża produkcji urządzeń elektrycznych z wzrostem o 1,8 mld zł do 3,1 mld zł. Poczesne, trzecie miejsce zajmuje branża motoryzacyjna ze wzrostem nakładów o 1,2 mld zł do 3,5 mld zł.

Energetyka - wiadomo, trzeba inwestować w czystsze technologie, żeby spełnić wymagania unijne i nie płacić horrendalnych pieniędzy za prawa do emisji CO2. Dlatego firmy energetyczne zamiast płacić dywidendę, całe środki rzucają na budowę i modernizację zakładów.

Produkcja urządzeń elektrycznych - tu największe w Polsce są obecnie dwie firmy szwedzkie: Electrolux Poland i ABB. Trzecia jest rodzima Amica Wronki. Electrolux zwalnia 800 osób na Węgrzech z powodu wzrostu cen stali oraz wyższych ceł podzespołów sprowadzanych z Chin. Ale w Polsce zwolnień nie przewiduje. I nawet inwestuje w rozbudowę przejętego producenta okapów kuchennych Best z Zabrza oraz w fabrykę Suszarek w Siewierzu.

Inwestuje u nas też belgijski Umicore, producent akumulatorów do pojazdów elektrycznych. Zakład katod do akumulatorów litowo-jonowych w Nysie kosztować ma 1,4 mld zł.

Jak samochody to z Polski

Wrażenie robią też inwestycje motoryzacyjne. Niemiecki Volkswagen rozbudowuje fabrykę w Antoninku pod Poznaniem. Powstanie 60 tys. mkw nowych powierzchni produkcyjnych i magazynowych. Dzięki temu ma być możliwa produkcja nowych generacji samochodów.

Kolejna niemiecka firma, Daimler AG, producent Mercedesów buduje fabrykę silników w Jaworze, a w tym roku rozpoczęła jeszcze prawie miliardową inwestycję w produkcję baterii do samochodów elektrycznych.

Rok temu włoski Fiat Chrysler Automobiles deklarował, że wyłoży miliard złotych w Bielsku-Białej na podwojenie do końca roku mocy produkcyjnych silników nowej generacji, spełniającej wymagania unijnej normy Euro 6D. I najwyraźniej już je wykłada.

Miliard złotych zainwestował też Opel w Tychach. Zdolności produkcyjne wzrosły do 460 tys. silników rocznie pod koniec stycznia. Polska jest trzecim po Francji i Chinach miejscem, gdzie te silniki są produkowane.

Prezes francuskiej Grupy PSA (Peugeot, Citroën, Opel) Carlos Tavares podkreślał wysoką produktywność tyskiego projektu oraz to, że spełnił on rygorystyczne wymogi, dotyczące kosztów. Przygotowanie produkcji silników w Tychach zajęło zaledwie 12 miesięcy, co uznał za doskonały wynik. O lokalizacji produkcji w Tychach zdecydowała - w opinii prezesa - przede wszystkim wykwalifikowana kadra.

- Załoga z Tychów udowodniła, że ma zdolność zwiększenia wydajności, co skłoniło nas do zainwestowania w modernizację zakładu i powierzenia mu produkcji naszego najnowocześniejszego, wielokrotnie nagradzanego silnika - mówił Tavares.

Inwestuje też kolejna firma francuska - Valeo. W Chrzanowie rozbudowywany jest zakład produkcji oświetlenia do praktycznie wszystkich największych światowych producentów samochodów. W trzy lata wydane zostanie 180 mln zł. Co więcej, do 2021 roku w Czechowicach-Dziedzicach ma powstać fabryka Valeo i Siemensa z produkcją systemów napędowych samochodów elektrycznych.

Konflikt handlowy USA-Chiny paradoksalnie może mieć dla nas pozytywne skutki. Po pierwsze, skoro nie w Chinach, można produkcję budować gdzie indziej? Na przykład w Polsce. Po drugie, europejscy giganci motoryzacyjni, którzy mają teraz problem, bo Chińczycy przestali kupować ich auta, mogą szukać oszczędności, przenosząc produkcję ze swoich rodzimych, drogich krajów, do tańszej, a bliskiej geograficznie Polski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: inwestycje, gospodarka, wiadomości, motoryzacja, niemcy, francja
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
13-09-2019

HerbertI można brawo PiS.

14-09-2019

Ja75Głosuję na PiS.

14-09-2019

obywatelWięc zmieńmy rządzących a wszystko to zostanie zaprzepaszczone,sprzedane i rozkradzione.

Rozwiń komentarze (363)