Niemiecki eksport w pułapce. Mniej towarów, wyższe ceny

Niemiecka machina eksportowa wciąż nie odzyskała pełnej sprawności po pandemii. Choć wartość handlu bije rekordy, fizyczna ilość wymienianych towarów pozostaje poniżej poziomów z 2019 r. Za wszystko odpowiada gigantyczny wzrost cen, który zakrzywia obraz europejskiej gospodarki.

BERLIN, GERMANY - JUNE 02: Friedrich Merz, Federal Chancellor,  on June 02, 2026 in Berlin, Germany. (Photo by Thomas Trutschel/Photothek via Getty Images)Kanclerz Friedrich Merz
Źródło zdjęć: © GETTY | Thomas Trutschel
Robert Kędzierski

Najnowsze odczyty z niemieckiej gospodarki przynoszą umiarkowany optymizm, przynajmniej w ujęciu krótkoterminowym. Jak wynika z opublikowanego w czerwcu komunikatu Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis), w kwietniu 2026 r. zaobserwowano wyraźne ożywienie w międzynarodowej wymianie handlowej naszego zachodniego sąsiada. Wolumen towarów wyeksportowanych z Niemiec wzrósł w ujęciu rocznym, podobnie jak ilość dóbr sprowadzonych do kraju. To istotny wskaźnik, ponieważ obrazuje on czysty ruch fizycznych ładunków, całkowicie izolując dane od wahań cenowych na globalnych rynkach.

Niemiecki urząd zwraca jednak uwagę na fundamentalny rozdźwięk między fizyczną ilością towarów a ich wartością księgową. Zestawienie wyników wolumenowych z ujęciem nominalnym doskonale ilustruje, w jaki sposób inflacja i zmiany cenników wpływają na statystyki makroekonomiczne. Wartość wysłanych w świat produktów również zanotowała wzrost, ale dynamika ta różniła się od wskaźników czysto ilościowych. Podobne zjawisko dotyczy importu, co potwierdza, że rachunki płacone przez niemieckie firmy rosną w innym tempie niż faktyczna masa sprowadzanych dóbr.

"Polski w Waszyngtonie nie ma". Michta ostro o bezpieczeństwie

Gospodarka Niemiec na mniejszych obrotach

Prawdziwy obraz sytuacji wyłania się jednak dopiero przy analizie długoterminowej, obejmującej pełny rok 2025. Wpływ na to miały niewątpliwie wysokie stopy procentowe, które w ostatnich latach skutecznie ostudziły popyt inwestycyjny w całej Europie. Federalny Urząd Statystyczny podkreśla w swoim raporcie, że po trzech latach nieprzerwanych spadków wolumen eksportu wreszcie drgnął w górę. Zjawisko to dotyczyło również strony importowej, która w minionym roku przełamała dwuletnią serię kurczenia się. Mimo tego technicznego odbicia niemiecki handel wciąż nie potrafi powrócić do stanu sprzed wielkich wstrząsów gospodarczych.

Punktem odniesienia dla analityków Destatis niezmiennie pozostaje rok 2019, czyli ostatni pełny okres przed wybuchem pandemii koronawirusa oraz późniejszymi zawirowaniami geopolitycznymi i energetycznymi związanymi z rosyjskim atakiem na Ukrainę. Oficjalne dane nie pozostawiają złudzeń: fizyczna ilość towarów przekraczających niemieckie granice w 2025 r. była wciąż zauważalnie mniejsza niż przed kryzysem. Oznacza to, że największa europejska gospodarka, pomimo nominalnych sukcesów i rekordowych wartości w unijnej walucie, w ujęciu czysto towarowym nadal operuje na zmniejszonych obrotach.

Cenowa rewolucja w międzynarodowej wymianie

Wyjaśnieniem tego makroekonomicznego paradoksu są oczywiście koszty. Dla polskich przedsiębiorców podwykonawczych, których walutą rozliczeniową często pozostaje złoty, oznacza to dodatkowe wyzwania i konieczność ciągłego dostosowywania cenników przy współpracy z niemieckimi partnerami. Z danych niemieckiego urzędu statystycznego wynika, że średnia wartość handlowanych dóbr ustabilizowała się na bardzo wysokim poziomie. Historyczne szczyty kosztowe przypadły na rok 2022, kiedy to globalne łańcuchy dostaw i rynki surowców zmagały się z największą presją. Od tamtego czasu wartości jednostkowe w imporcie i eksporcie przestały gwałtownie rosnąć, jednak wciąż pozostają drastycznie wyższe w porównaniu do lat przedpandemicznych.

Efekt końcowy tych procesów jest taki, że w ujęciu nominalnym – czyli bez korygowania o inflację – niemiecki eksport i import w 2025 r. zdecydowanie przewyższały wyniki z 2019 r. Destatis wyraźnie oddziela w swoich publikacjach te dwie rzeczywistości statystyczne. Instytucja przypomina, że tradycyjne, nominalne statystyki mogą tworzyć mylne wrażenie nieprzerwanego boomu gospodarczego i potężnej ekspansji. W rzeczywistości jednak, europejski handel zagraniczny jest dziś rynkiem o mniejszej przepustowości fizycznej towarów, ale za to o znacznie wyższych barierach kapitałowych.

Wybrane dla Ciebie