Po chińskich samochodach czas na autobusy? Powoli podbijają rynek i zgarniają pieniądze z UE 

Chińskie autobusy wyjeżdżają na ulice polskich miast. Konkurenci mówią o "nierównych warunkach gry", analogicznie jak w przypadku tańszych chińskich aut. Na stole leżą duże pieniądze, również z UE, na zakup i wymianę taboru na zeroemisyjny. Ministerstwo Infrastruktury przekonuje: przetargi są przejrzyste i bezstronne.

Chiński autobus elektryczny Yutong obok autobusu Solaris w WarszChiński autobus elektryczny Yutong obok autobusu Solaris w Warszawie
Źródło zdjęć: © East News | Pawel Wodzynski
Marcin Walków
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Chiński Yutong dostarczył i zakontraktował w Polsce już ponad 310 autobusów elektrycznych dla 11 samorządów. Wożą mieszkańców nie tylko mniejszych miast, jak Polkowice, Kętrzyn czy Łomża, Jelenia Góra, są również w Warszawie. To właśnie na ulicach stolicy przez rok testowano chiński elektryczny autobus Yutong U12 - od połowy maja 2023 r. przez rok pokonał blisko 80 tys. km, z czego na jednej zmianie średnio 403 km na jednym ładowaniu i dysponował jeszcze 21 proc. baterii.

Testy zdał. Dziś takich autobusów w Warszawie jeździ 18, a kolejny w barwach Ośrodka Szkolenia Kierowców. I na tym nie koniec. - Podpisana niedawno umowa zakłada dostawy kolejnych 30 autobusów elektrycznych Yutong - mówi money.pl Adam Stawicki, rzecznik MZA.

Pod koniec roku Yutong wygrał też przetarg na 60 autobusów elektrycznych w Białymstoku. Był jedynym oferentem.

Do zakupów zeroemisyjnego taboru dopłaca Unia Europejska, nawet na poziomie 70 proc. wartości zamówienia. 6 lutego rusza duży konkurs w Centrum Unijnych Projektów Transportowych, w którym na dofinansowanie zakupu autobusów i trolejbusów przeznaczono aż 700 mln zł. Nic dziwnego, że rodzimi producenci z niepokojem patrzą, jak kontrakty i coraz większe pieniądze płyną do konkurentów z Chin.

Prawo jazdy dla 17-latka. Jest reakcja polityka Polski 2050

"To nie jest zrównoważony sposób konkurowania"

- W przetargach, które są finansowane z pieniędzy europejskich, w tym polskich, podatników, konkurujemy z firmami, które swoje produkty wytwarzają w zupełnie innym ekosystemie gospodarczym. Często są dotowane przez państwo i nie mają żadnych barier wejścia na rynek europejski. To nie jest zrównoważony sposób konkurowania -mówi money.pl Mateusz Figaszewski z Solaris Bus&Coach.

Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że konkurencja jest dobra. Zwłaszcza konsumenci, dla których oznacza ona niższą cenę. Z perspektywy rynku konkurencja to również szybszy postęp technologiczny. Przyznają to również producenci autobusów, z którymi rozmawialiśmy. Przedstawiciel Solarisa zwraca uwagę, że jeszcze 10 lat temu zasięg autobusu elektrycznego wynosił około 100 km na jednym ładowaniu, dziś może być nawet sześciokrotnie wyższy. Im większe kręgi zatacza elektryfikacja transportu autobusowego, tym tańsze się stają.

Think-tank Transport&Environment wylicza, że w 2024 r. już połowę nowych miejskich autobusów w Europie stanowiły pojazdy zeroemisyjne. I to właśnie na tym polu producenci ze Starego Kontynentu czują oddech firm z Państwa Środka. O ile nie stanowili oni poważnej konkurencji w dziedzinie autobusów z silnikami spalinowymi, to w branżę taboru elektrycznego weszli bez kompleksów.

"Spośród wszystkich nowych firm wchodzących na rynek, chińscy producenci odnieśli największy sukces dzięki swojej ofercie autobusów zeroemisyjnych, które są głównie w niższych przedziałach cenowych i obecnie mają 21-procentowy udział w tym segmencie" - czytamy w raporcie firmy konsultingowej McKinsey.

- Taka firma wygrywa przetarg i transferuje zysk, czyli pieniądze europejskich podatników do swojego kraju, do swoich fabryk czy centrów badawczo-rozwojowych, co w przyszłości jeszcze bardziej może wpływać na pogłębienie tej nierównowagi. Solaris wszystkie pojazdy na europejski rynek konstruuje i produkuje w Europie - dodaje Mateusz Figaszewski.

Na ten sam aspekt zwraca uwagę przedstawiciel MAN Truck&Bus z koncernu Volkswagen Group.

Europejscy producenci funkcjonują w warunkach rygorystycznych norm środowiskowych, wysokich kosztów pracy oraz transparentnych zasad pomocy publicznej. Tymczasem chińskie firmy korzystają z szeroko zakrojonych subsydiów państwowych, tańszych surowców, innych standardów produkcji i często mniej wymagających regulacji. W efekcie pojazdy z Chin trafiają na europejski rynek z ceną, z którą europejskie koncerny nie mogą konkurować bez utraty jakości, inwestycji lub miejsc pracy - mówi nam Marcin Grabowski, dyrektor ds. produktu i sprzedaży autobusów MAN Truck&Bus Polska.

"Nierówne warunki gry". Chińskie auta osobowe zamieszały na rynku

W Polsce uwaga koncentruje się na Yutongu, którego importerem jest firma Busnex Poland. Jednak w Europie podobnych producentów z Chin jest więcej. Jak choćby BYD, którego BD11 jeździ jako kultowy czerwony piętrus w Londynie. Elektryczne autobusy tego producenta znajdziemy też w Budapeszcie.

Piętrus BYD
Piętrus BYD © bydeurope.com | BYD

Autobusy produkują także chińskie Geely i Chery, a w październiku 2025 r. swój pierwszy autobus elektryczny zaprezentował MG.

BYD, Chery, MG to producenci, którzy szybko podbili europejski rynek samochodów osobowych, zarówno dzięki niższym cenom, jak i dostępowi do dotacji dla aut elektrycznych, jak program "NaszEauto". Europejski przemysł motoryzacyjny znalazł się pod ich silną presją.

Komisja Europejska zarzuciła Pekinowi "nieuczciwe subsydiowanie" firm z przemysłu motoryzacyjnego i na tej podstawie nałożyła dodatkowe cła na import samochodów elektrycznych z Chin. Podobne zarzuty wysuwają dziś rodzimi producenci autobusów.

- Z ekonomicznego punktu widzenia nie jest to konkurencja oparta na innowacji i efektywności, lecz na nierównych warunkach gry. Długofalowo zagraża to stabilności całej europejskiej branży autobusowej, jej łańcuchom dostaw oraz tysiącom wysoko kwalifikowanych miejsc pracy - przekonuje Marcin Grabowski z MAN.

Pytania o cyberbezpieczeństwo

W listopadzie 2025 r. chiński Yutong musiał tłumaczyć się z zarzutów dotyczących cyberbezpieczeństwa. "Financial Times" i "The Wall Street Journal" alarmowały, po doniesieniach z Norwegii, o możliwości zdalnego wyłączenia autobusów tego producenta.

Przeprowadzone tam w tajemnicy testy ujawniły moduł z kartą SIM, pozwalający producentowi na zdalny dostęp do oprogramowania. Choć ma to służyć aktualizacjom i wysyłaniu danych diagnostycznych, w opinii norweskich ekspertów otwierało też furtkę do zdalnego unieruchomienia pojazdu. Yutong jednak stanowczo zaprzeczył i odrzucił te oskarżenia. Podkreślił, że system Link+ można w każdej chwili wyłączyć poprzez wyjęcie karty SIM.

Ministerstwo Obrony Narodowej pracuje nad ograniczeniami dla chińskich samochodów osobowych. Serwis cyberdefence24.pl opisał pierwsze przypadki odmów wjazdu za bramę jednostki wojskowej dla prywatnych chińskich aut żołnierzy. Powód? Przepisy o zakazie fotografowania i nagrywania na terenie obiektów wojskowych i obawy o to, co rejestrują i przesyłają na serwery chińskie samochody. Sprawą zajmuje się też Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Jak pisał money.pl, MON planuje również zakaz podłączania służbowych smartfonów i innych sprzętów elektronicznych w chińskich samochodach.

Ministerstwo: przetargi są przejrzyste, rzetelne i bezstronne

Zwróciliśmy się z pytaniami do Ministerstwa Infrastruktury, czyli resortu właściwego ds. transportu, któremu podlega m.in. Centrum Unijnych Projektów Transportowych. W odniesieniu do kwestii cyberbezpieczeństwa resort podkreślił, że leżą one we właściwości Ministerstwa Cyfryzacji.

Pytany o kwestie konkurencyjności i podnoszonych przez rodzimych producentów autobusów obaw, resort stwierdził, że "postępowania w zakresie wyboru projektów do dofinansowania realizowane są w sposób przejrzysty, rzetelny i bezstronny, z zapewnieniem równego dostępu do informacji".

Dodało też, że do Ministerstwa Infrastruktury nie wpłynęły skargi związane z uczestnictwem i wygraną chińskich producentów w przetargach na dostawy autobusów.

Chińskie autobusy mają homologację

O to samo zapytaliśmy również w Białymstoku i Warszawie, gdzie - jak zaznaczyliśmy wcześniej - złożono duże zamówienia na elektryczne autobusy z Chin. Wspólny mianownik obu odpowiedzi jest taki: chińskie autobusy mają homologację, jak również certyfikaty bezpieczeństwa i cyberbezpieczeństwa.

- Oznacza to dopuszczenie do ich eksploatacji przez organy państwowe - podkreśla Adam Stawicki, rzecznik warszawskiego MZA. Wylicza, że Yutong uzyskał homologację w 2023 r., jeszcze podczas poprzedniej kadencji parlamentu. Z kolei certyfikat cyberbezpieczeństwa wydano w 2025 r.

- Rejestracja i wprowadzenie do eksploatacji 18 autobusów nastąpiło w grudniu 2024 r. Spółka w zakresie cyberbezpieczeństwa posiadanego taboru, w pełni polega na wydanych certyfikatach, które gwarantują bezpieczeństwo użytkowania w tym zakresie - dodaje.

"Ocena potencjalnych ryzyk związanych z bezpieczeństwem technologicznym pojazdów nie należy do samorządów, lecz do instytucji odpowiedzialnych za homologację i dopuszczenie pojazdów do sprzedaży oraz ruchu w Unii Europejskiej. Z perspektywy zamawiających kluczowe znaczenie ma posiadanie ważnej homologacji europejskiej" -tak z kolei odpowiedział Departament Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w Białymstoku na pytania money.pl.

Od poniedziałku, 19 stycznia, trzykrotnie zwracaliśmy się do firmy Busnex, importera autobusów Yutong na polskim rynku, z prośbą o komentarz w sprawie. Do czasu publikacji odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Wybrane dla Ciebie
"Pan jest naprawdę głupi". Nowa odsłona głośnego konfliktu. Pojawiły się nagrania, jest reakcja firmy
"Pan jest naprawdę głupi". Nowa odsłona głośnego konfliktu. Pojawiły się nagrania, jest reakcja firmy
Europa szuka sojuszników. Umowa z Indiami coraz bliżej
Europa szuka sojuszników. Umowa z Indiami coraz bliżej
Polska zostaje przy złotym. Minister wskazuje kluczowe powody
Polska zostaje przy złotym. Minister wskazuje kluczowe powody
Gotówka od najbliższych? Fiskus patrzy na wpłaty
Gotówka od najbliższych? Fiskus patrzy na wpłaty
Specjalna emerytura dla roczników 1949-1969. Prezent od ZUS
Specjalna emerytura dla roczników 1949-1969. Prezent od ZUS
Dramat w USA. Będą konsekwencje. Ameryce znów grozi shutdown
Dramat w USA. Będą konsekwencje. Ameryce znów grozi shutdown
Sprzedaż alkoholu "na wynos". W Zakopanem wyczerpał się limit zezwoleń
Sprzedaż alkoholu "na wynos". W Zakopanem wyczerpał się limit zezwoleń
Bojkot produktów "Made in USA". Duńczycy oddolnie odpowiadają na politykę Trumpa
Bojkot produktów "Made in USA". Duńczycy oddolnie odpowiadają na politykę Trumpa
Pracowali w Norwegii. Przeszli na emeryturę. Na tyle mogą liczyć
Pracowali w Norwegii. Przeszli na emeryturę. Na tyle mogą liczyć
W Niemczech napisali o Polakach. "Baśń zaczyna pękać"
W Niemczech napisali o Polakach. "Baśń zaczyna pękać"
230 tys. osób. Wojsko wezwie też 50-latków z nieuregulowanym statusem
230 tys. osób. Wojsko wezwie też 50-latków z nieuregulowanym statusem
Eurostrefa w 2026 roku. Jest nadzieja, choć sojusznik Europy może ją zdusić
Eurostrefa w 2026 roku. Jest nadzieja, choć sojusznik Europy może ją zdusić