WAŻNE
TERAZ

Miszalski odwołany - oficjalne wyniki

Polityczny wstrząs w Krakowie. Prezydent odwołany. Co teraz?

Oficjalne wyniki referendum w Krakowie przyniosły częściowe polityczne trzęsienie ziemi. Mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego, ale rada miasta utrzymała się na stanowiskach. Teraz stolicę Małopolski czekają przedterminowe wybory oraz okres zarządzania miastem przez komisarza wyznaczonego przez premiera.

Aleksander MiszalskiAleksander Miszalski
Źródło zdjęć: © GETTY | NurPhoto
Magda Żugier

W niedzielę po godz. 21 zakończyło się referendum dotyczące odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego (KO) oraz rady miasta. Exit poll przygotowany dla Polsat News przez Ogólnopolską Grupę Badawczą wskazywał, że frekwencja przekroczyła wymagane progi w obu głosowaniach.

Ostatecznie Miejska Komisja ds. Referendum poinformowała, że frekwencja w referendum dotyczącym prezydenta wyniosła 29,99 proc., co oznacza ważność głosowania i odwołanie Aleksandra Miszalskiego z urzędu. Nieważne okazało się natomiast referendum w sprawie odwołania rady miasta — frekwencja sięgnęła 29,97 proc., czyli poniżej wymaganego progu 30,59 proc.

Wsiadłem do autonomicznej taksówki. W USA już jeżdżą

Co teraz wydarzy się w Krakowie?

Teraz premier Donald Tusk będzie musiał wyznaczyć osobę, która tymczasowo przejmie zarządzanie miastem. Komisarz będzie pełnił obowiązki prezydenta do czasu wyboru nowego włodarza Krakowa.

Przedterminowe wybory powinny zostać zarządzone w ciągu 90 dni od referendum. Według współinicjatora referendum Jana Hoffmana głosowanie może odbyć się już 23 sierpnia, a ewentualna druga tura — we wrześniu.

Po każdej nocy nadchodzi dzień i tak właśnie stało się w Krakowie po ciężkiej kampanii — mówił Hoffman po zamknięciu lokali wyborczych.

Jak podkreślał, referendum miało być "początkiem naprawy Krakowa", a nie elementem ogólnopolskiego sporu politycznego.

Zarzuty wobec Miszalskiego

Inicjatorzy referendum zarzucali Aleksandrowi Miszalskiemu m.in. zadłużanie miasta, niespełnienie wyborczych obietnic, "kolesiostwo" oraz sposób prowadzenia polityki transportowej. Krytyka dotyczyła przede wszystkim strefy czystego transportu, podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, wydłużenia godzin płatnego parkowania oraz planowanych opłat za parkowanie w niedziele.

Sam Miszalski w ostatnich tygodniach przyznawał, że część decyzji była błędna. Zapowiadał również korekty, w tym zmiany dotyczące SCT, ograniczenie liczby etatów w urzędzie czy likwidację części premii w miejskich spółkach.

Prezydent Krakowa przekonywał jednocześnie, że referendum było w praktyce "dogrywką" po wyborach samorządowych z 2024 roku. Wtedy pokonał w drugiej turze Łukasza Gibałę różnicą niespełna 5,5 tys. głosów.

Apel do premiera

Współorganizatorzy referendum już teraz apelują do premiera, aby wyznaczony komisarz zajął się najważniejszymi problemami miasta jeszcze przed wyborami.

Jan Hoffman wskazywał m.in. na potrzebę ograniczenia strefy czystego transportu, przeprowadzenia audytu finansów miasta oraz zmian organizacyjnych w magistracie. - Nie chodzi o to, żeby "iksa" zastąpić "igrekiem", chodzi o to, żeby Kraków zaczynać naprawiać — mówił Hoffman.

Inicjatorzy referendum deklarują też, że zamierzają aktywnie obserwować kampanię przed przyspieszonymi wyborami i "patrzeć na ręce" kandydatom ubiegającym się o urząd prezydenta miasta.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie