Rachunki za ciepło. Ile zapłacimy? Minister mówi, co nas czeka

Ministerstwo Energii pracuje nad rozwiązaniem dotyczącym cen ciepła, które zostały uwolnione 1 lipca. Ewentualne przedłużenie zamrożenia tych cen kosztowałoby budżet państwa do 1,5 mld zł - poinformował minister energii Miłosz Motyka w RMF FM. Dodał, że ceny na rynkach spadają i są niższe niż w latach 2022-2023.

ceny ogrzewaniaMinisterstwo Energii pracuje nad rozwiązaniem dotyczącym cen ciepła, które zostały uwolnione 1 lipca
Źródło zdjęć: © East News
Katarzyna Kalus

- Jesteśmy na etapie analizy i w ciągu najbliższych tygodni będziemy mieli rozwiązanie. Do tej pory za nadzór nad ciepłownictwem opowiadała Urszula Zielińska, która przygotowała niektóre z rozwiązań, mówiła o bonie ciepłowniczym. To byłaby jedna z odpowiedzi, natomiast warto usiąść do renegocjacji i przejrzenia umów pomiędzy ciepłowniami a spółkami - powiedział Miłosz Motyka w rozmowie w RMF FM.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nie miał nic. Dziś prowadzi miliardowy biznes i Widzew Łódź - Robert Dobrzycki w Biznes Klasie

Minister energii mówi, że jednym z rozwiązań jest przedłużenie zamrożenia cen ciepła, które zostały uwolnione z dniem 1 lipca. Szacuje, że zamrożenie cen ciepła do końca 2025 roku kosztowałoby budżet państwa do 1,5 mld zł.

Minister Motyka, pytany o ile mogą wzrosnąć rachunki za ciepło po uwolnieniu cen, wskazał, że każda z ciepłowni i każde z miast mają inną taryfę.

To zależy od różnego stopnia zaawansowania transformacji energetycznej. Są miasta, jak Ciechanów, w których podwyżek nie będzie, ale miasta na Śląsku mogą dotknąć podwyżki o kilkanaście lub kilkadziesiąt procent - powiedział.

Minister energii: jestem optymistą

- Ceny na rynkach spadają, są niższe niż w latach 2022-2023. Jestem tutaj optymistą, efekty transformacji energetycznej są widoczne. Ceny na rynkach na pewno będą niższe, więc rekalkulacja taryf będzie potrzebna i wtedy będziemy podejmować decyzje - powiedział.

Wybrane dla Ciebie