"Są pieniądze do zarobienia". Tak firmy z unijnego kraju korzystają na ropie Putina

Greckie firmy żeglugowe w ostatnich trzech latach miały zarobić co najmniej 3,8 mld dolarów na przewozie rosyjskiej ropy, mimo że państwa G7 próbowały ograniczyć wpływy Kremla z eksportu surowców - wylicza "Financial Times".

"Są pieniądze do zarobienia". Tak firmy z unijnego kraju korzystają na ropie Putina - zdjęcie ilustracyjne"Są pieniądze do zarobienia". Tak firmy z unijnego kraju korzystają na ropie Putina - zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | VanderWolf Images
Tomasz Sąsiada

Wśród greckich firm, które na przewozie rosyjskiej ropy zarobiły najwięcej, "Financial Times" wymienia: Dynacom Tankers, Stealth Maritime oraz Onassis Group. Jak przypomina serwis, przewozy rosyjskiego surowca pozostają dozwolone w ramach zachodniego systemu sankcji, jeśli spełniają warunki limitu cenowego państw grupy G7.

Portal podaje, że wśród 20 firm, które od czerwca 2023 r. zarobiły najwięcej na rosyjskich przewozach, osiem to spółki greckie. Pozostałe miały być powiązane z rosyjskim państwem (m.in. Sovcomflot i Rosnefteflot) albo z podmiotami stowarzyszonymi, z wyjątkiem zarządcy statków z siedzibą w Hongkongu - Prominent. Dodatkowo "Financial Times" przytacza analizę firm Windward i Vortex, według której w maju prawie 15 proc. eksportu rosyjskiej ropy przewoziły firmy greckie.

Przeniósł fabrykę z Chin do Polski. Nie gryzie się w język

Największe przychody z przewozów rosyjskiej ropy wśród greckich armatorów miał według wyliczeń "FT" osiągnąć Dynacom Tankers, założony przez George'a Prokopiou. "Financial Times" szacuje, że firma uzyskała co najmniej 915 mln dolarów przychodów z transportu rosyjskiej ropy naftowej, co stanowi niemal jedną czwartą łącznych wpływów przypisywanych greckim właścicielom statków od lipca 2023 r.

Drugie miejsce wśród greckich firm w zestawieniu miała zająć Olympic Shipping and Management z Onassis Group, z wynikiem co najmniej 404 mln dolarów. Z kolei Stealth Maritime i Polembros Shipping miały zarobić na tym kierunku po ponad 200 mln dolarów.

- Są pieniądze do zarobienia, a nikt inny nie podejmie się tego zadania – komentuje dla "Financial Timesa" analityk ds. wywiadu morskiego Michelle Wiese Bockmann, odnosząc się do greckich statków przewożących rosyjskie ładunki. Portal relacjonuje, że według brokerów żeglugowych znających tę branżę, handlowcy płacą około 30–40 procent więcej za tankowce przewożące rosyjską ropę w porównaniu z ropą pochodzącą z krajów, które nie są objęte zachodnimi sankcjami.

Rola greckich armatorów w przewozach rosyjskiej ropy stała się źródłem napięć między Atenami a Kijowem - przypomina "Financial Times". W 2023 r. kilka greckich firm, w tym Dynacom, trafiło na listę ukraińskiego organu sankcyjnego jako "międzynarodowi sponsorzy wojny", jednak później zostały z niej skreślone po naciskach ze strony rządu Grecji.

Sama możliwość transportu rosyjskiego surowca wynika z zasad mechanizmu limitu cenowego krajów grupy G7. Jednak w ostatnich miesiącach Stany Zjednoczone i Unia Europejska miały zwiększać presję na uszczelnienie reżimów sankcyjnych, aby ograniczać wpływy Moskwy ze sprzedaży surowców energetycznych przed potencjalnym porozumieniem pokojowym z Ukrainą. "Financial Times" wskazuje, że rządy rozważają dalsze ograniczenia w obszarze dochodów energetycznych Rosji, co mogłoby zatrzymać część przewozów realizowanych przez greckie spółki.

Jak działa limit cenowy G7 i dlaczego budzi wątpliwości

Limit cenowy na rosyjską ropę państwa G7 wprowadziły w grudniu 2022 r. z deklarowanym celem ograniczenia wpływów Rosji, przy jednoczesnym utrzymaniu przepływu ropy, by nie uderzyć w gospodarkę światową. "Financial Times" podaje, że obecnie limit wynosi 44,10 dolara za baryłkę.

Mechanizm dopuszcza świadczenie usług transportu i innych usług dla rosyjskiej ropy wyłącznie wtedy, gdy cena ładunku mieści się w limicie. Według byłych urzędników ds. sankcji i prawników cytowanych przez "Financial Times" z egzekwowaniem tego rozwiązania jest jednak różnie.

Armatorzy mają przedstawiać drukowane oświadczenie (attestation form), że ładunek spełnia warunki limitu. Prawnik Stefanos Roulakis, reprezentujący greckie firmy żeglugowe, mówi "Financial Times", że przedsiębiorstwa często polegają na zapewnieniach czarterującego statek lub rosyjskiego dostawcy, a z reguły nie są stroną ustalającą cenę przewożonego surowca. Dodaje, że w praktyce organy oczekują od armatorów oceny, czy przewidywana cena mieści się w limicie oraz czy w łańcuchu dostaw nie uczestniczy podmiot objęty sankcjami.

Dynacom, Olympic Shipping i Stealth podkreślają w swoich oświadczeniach dla "FT", że spełniają wymogi reżimów sankcyjnych.

"Financial Times" relacjonuje też, że w rozmowach za zamkniętymi drzwiami rządy Grecji i Cypru miały konsekwentnie sprzeciwiać się samemu mechanizmowi limitu cenowego.

Niektórzy greccy armatorzy ograniczyli przewozy

Część greckich spółek miała z czasem ograniczać zaangażowanie w przewozy rosyjskiej ropy. "Financial Times" podaje, że TMS Tankers oraz Thenamaris w dużej mierze zmniejszyły skalę transportu pod koniec 2023 r., po tym jak Stany Zjednoczone ogłosiły sankcje wobec operatorów morskich z Turcji oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich, podejrzewanych o przewozy rosyjskich ładunków powyżej limitu.

Według obliczeń gazety Thenamaris miało uzyskać z rosyjskich przewozów co najmniej 30 mln dolarów, a TMS Tankers co najmniej 150 mln dolarów między lipcem 2023 r. a zakończeniem aktywności na tym kierunku jeszcze w tym samym roku. "Financial Times" dodaje, że prawnicy i analitycy wskazywali również na wycofywanie się kolejnych firm po amerykańskich sankcjach na Rosneft i Lukoil z października 2025 r.

Zyski mogą być jeszcze większe

W swoim opracowaniu "Financial Times" wykorzystał szacunkowe koszty frachtu na głównych rosyjskich trasach, zbierane przez Argus Media od czerwca 2023 r. Następnie gazeta połączyła te informacje z danymi o zarządzaniu statkami z Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO) oraz z danymi o ruchu tankowców z Kpler.

"Financial Times" zastrzega, że obliczenia obejmują tylko główne trasy, dla których Argus posiada dane cenowe. W efekcie szacunki odnoszą się do 389 mln baryłek przewiezionych przez greckie firmy, natomiast kolejne 153 mln baryłek nie miało wyceny Argus i nie zostało ujęte w kalkulacjach.

Wybrane dla Ciebie