Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Piotr Bera
Piotr Bera
|

Skokowe podwyżki cen biletów w PKP Intercity. "Tego nie da się obronić"

171
Podziel się:

PKP Intercity straci na wysokiej podwyżce cen biletów - twierdzą eksperci. Przejazd pociągami, zwłaszcza dalekobieżnymi, może być mniej opłacalny niż podróż autem. - Serce rządu jest asfaltowe i zmierzamy w przeciwnym kierunku niż reszta Europy - komentuje Jakub Majewski, prezes Fundacji Pro Kolej.

Skokowe podwyżki cen biletów w PKP Intercity. "Tego nie da się obronić"
Podwyżki cen biletów w PKP Intercity mogą uderzyć w przewoźnika (PAP, Darek Delmanowicz)

- Nie pamiętam tak dużej podwyżki cen biletów w ostatnich 10 latach. To kompletnie niezrozumiałe, zwłaszcza że jako społeczeństwo wydajemy miliardy złotych na dotacje i inwestycje w PKP PLK. Tego nie da się obronić - mówi money.pl Piotr Rachwalski, były prezes Kolei Dolnośląskich oraz założyciel Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei.

PKP Intercity ogłosiło, że od 11 stycznia będzie obowiązywać nowy cennik. Za przejazd Pendolino podróżni zapłacą 17,8 proc. więcej, a bilety na podróż składami Express InterCity podrożeją o 17,4 proc.

Natomiast o 11 proc. wzrosną ceny przejazdów w pociągach Twoich Linii Kolejowych (TLK), a bilety odcinkowe zdrożeją przeciętnie o 10 proc.

Ceny biletów wzrosną bardziej niż VAT na paliwa i inflacja. Na tej podwyżce skorzystają jedynie kierowcy. Spółka PKP Intercity nie dopuszcza na rynku żadnej konkurencji i nagle wprowadza się skokowe podwyżki cen? Straci też na tym środowisko, bo pociągi są niskoemisyjne, a część podróżnych może przesiąść się do samochodu - podkreśla Rachwalski.

Kolej przyjazna środowisku

Według Europejskiej Agencji Środowiska ok. 1/4 całkowitej emisji CO2 w UE w 2019 r. pochodziło z sektora transportu, z czego 71,7 proc. z transportu drogowego. Udział kolei w emisji CO2 wynosi zaledwie 0,5 proc.

- Kluczem są warunki dostępu do infrastruktury. Rozbudowujemy nowoczesne drogi, które są w większości bezpłatne, a na kolei jest odwrotnie - remontujemy starą sieć i pobieramy opłaty za każdy jej kilometr. Rząd zarzeka się, że nie będzie rozszerzać poboru opłat dla samochodów osobowych, a dla ciężarówek utrzyma ceny najniższe w całej Unii. Natomiast jeśli chodzi o kolej, w rankingu opłat za dostęp do infrastruktury jesteśmy w czołówce europejskiej, a koszty utrzymania przerzucamy na przewoźników i ich klientów. Tymczasem w Niemczech czy we Francji po pandemii obniżono te opłaty, żeby nie podnosić cen biletów. Niestety nasze apele o analogiczne rozwiązania dla Polski trafiły w próżnię - ubolewa Jakub Majewski, prezes Fundacji Pro Kolej.

Nasz rozmówca dodaje, że pomimo dużego wsparcia unijnego - tylko w czerwcu 2022 r. podpisano umowę o wartości 1 mld zł na dofinansowanie PKP Intercity - rząd prowadzi politykę prosamochodową.

VAT na paliwa był wyzerowany, ale cen prądu dla kolei nie zamrożono. Serce rządu jest asfaltowe i zmierzamy w przeciwnym kierunku niż reszta Europy, która stara się ograniczać emisję CO2 w transporcie. Nie mamy elektrycznych aut, ale mamy elektryczne pociągi, które trzymamy na bocznicach - mówi Majewski.

Więcej tras to więcej pasażerów

Eksperci zgodnie podkreślają, że PKP Intercity powinno postawić na zwiększenie dostępności składów dla pasażerów. W ten sposób podróżnych będzie więcej, a to oznacza większe przychody. Według danych samej PKP Intercity, które przytacza kolejowyportal.pl, przychody ze sprzedaży biletów w komunikacji krajowej stanowiły w 2021 r. 39,8 proc. przychodów ze sprzedaży i w stosunku do 2020 r. zwiększyły się o 363,7 mln zł (wzrost o 42,8 proc.).

- Te pieniądze to i tak promil w kontekście całej gospodarki. I ten niewielki procent decyduje o atrakcyjności przejazdów kolejowych w całym kraju. Obawiam się, że tak duża podwyżka zniechęci do podróży pociągiem. A już teraz mamy relatywnie mało składów, uruchamiamy ich tyle co niemiecka Brandenburgia. Więcej pociągów to więcej pasażerów, niższe ceny biletów, lepsza komunikacja i całościowo większe przychody - przekonuje Rachwalski.

Jakub Majewski dodaje, że dużą rolę w utrzymaniu liczby pasażerów odegrają promocje. Dotychczas sporą liczbę biletów sprzedawano po niższej cenie niż maksymalnej.

Zmniejszyć opóźnienia

Rozmawiając o cenach biletów, nie sposób nie poruszyć tematu jakości usług. Jednym z palących problemów na kolei są opóźnienia. Urząd Transportu Kolejowego (UTK) opublikował w sierpniu 2022 r. dane punktualności składów za drugi kwartał 2022 r. PKP Intercity osiągnęło współczynnik punktualności na poziomie 68 proc.

Przy takich cenach biletów jakość podróży musi się drastycznie poprawić. Symbolem zeszłego roku w PKP Intercity są rekordowe przewozy i dramatyczne opóźnienia. A cena nie może się tak rozjeżdżać z jakością. Dlatego nie jest to najlepszy moment na podwyżkę - przekonuje prezes Fundacji Pro Kolej.

Jakość obsługi mogłaby poprawić konkurencja. Jednak ze względów politycznych to mało realne.

- Nie będzie zgody rządu na to, żeby wprowadzić na tory rywala dla PKP Intercity. Zresztą nie słyszałem, żeby ukarano spółkę za opóźnienia i awaryjność. Rozpisanie przetargów i wprowadzenie prywatnych podmiotów na kolei spowodowałoby, że nawet Intercity musiałoby się poprawić. Jednak od 20 lat jesteśmy mamieni obietnicami w tej materii i wątpię, żeby cokolwiek uległo zmianie - mówi Rachwalski.

PKP wskazuje na Putina

Spółka, tłumacząc powody tak wysokich podwyżek, wskazuje palcem m.in. na Władimira Putina.

Głównym powodem, dla którego jesteśmy zmuszeni zmienić ceny i dostosować je do realiów rynkowych, jest bardzo duży wzrost cen energii spowodowany przede wszystkim rosyjską agresją na Ukrainę oraz tzw. putinflacją - wyjaśnia PKP Intercity w przesłanym komunikacie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Przestronny dom dla rodziny 2+2 - Pomysł na Dom #99

O tzw. putinflacji od miesięcy mówi premier Mateusz Morawiecki i cały rząd Zjednoczonej Prawicy, chociaż inflacja w Polsce zaczęła rosnąć przed wybuchem wojny w Ukrainie. Jeszcze w styczniu 2021 r. wynosiła 2,4 proc., a na koniec 2021 r. 8,6 proc. W marcu 2022 r. - tuż po rozpoczęciu inwazji - 10,9 proc.

PKP zaznacza, że zakup energii elektrycznej to największy koszt spółki. Jeszcze w 2019 r. koszt ten wyniósł ok. 500 mln zł brutto, w 2023 r. prognozowany koszt zakupu energii elektrycznej wyniesie aż 1,5 mld zł brutto, czyli trzy razy więcej. Spółka szacuje, że "wzrost kosztów operacyjnych w przeliczeniu na pasażera" względem ubiegłego roku przekroczy 40 proc. Dlatego "zmiana cen biletów nie zrekompensuje skutków znaczącego wzrostu kosztów prowadzenia działalności przez PKP Intercity, a jedynie częściowo je złagodzi".

"Może oddajmy PKP Intercity podmiotowi prywatnemu"

Pod koniec 2022 r. ogłoszono, że PKP Energetyka wraca w państwowe ręce. Spółka wcześniej należała do PKP S.A. i została sprzedana we wrześniu 2015 r. za kwotę 1,41 mld zł funduszowi CVC Capital Partners. Teraz PGE odkupi spółkę PKPE Holding za kwotę 1,913 mld zł, przy wartości przedsiębiorstwa (Enterprise Value) na poziomie 5,944 mld zł.

Przy ogłaszaniu transakcji podkreślano, że "zakup przez PGE spółki PKP Energetyka ma także pozytywne skutki dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, ponieważ jest to jedyny dostawca energii dla kolei, a więc zarówno transportu towarowego, jak i pasażerskiego".

- Zakup PKP Energetyki nie rozwiąże problemu cen energii na kolei. To tylko dystrybutor, który kupuje prąd na giełdzie i przesyła go dalej. O cenie decydują wcześniej producenci, przepisy i podatki. Dlatego przez cały zeszły rok apelowaliśmy o dopisanie branży do tarczy antyinflacyjnej, ale udało się to dopiero w grudniu i tylko w odniesieniu od przewoźników regionalnych. Stąd tak wysoka podwyżka cen biletów na pociągi dalekobieżne - mówi Jakub Majewski.

- PKP Energetyka została sprywatyzowana, jest nowocześnie zarządzana, sensownie w nią zainwestowano i poprawiono wszelkie wskaźniki. Może oddajmy PKP Intercity podmiotowi prywatnemu i odkupmy spółkę po kilku latach. Przynajmniej będzie sensownie zarządzana. Niestety UTK działa na rzecz utrzymania monopolu PKP. I za to płacą pasażerowie - stwierdza Piotr Rachwalski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(171)
adamo1289
rok temu
Niestety podwyżki rzędu 15 procent to również prpaganda. Na wielu trasach wzrosły nawet o 100 procent.
Julia
rok temu
dlatego mnie wkurza, że mam być zmuszana do wymiany samochodu na elektryka, dla mnie samochód na benzynę jest podstawowym i niezastąpionym środkiem komunikacji, drugim jest samolot
emeryt
rok temu
Ostatnio w grudniu (czyli przed podwyżką) pojechaliśmy z Bielska-Białej do Wrocławia w dwie osoby samochodem bo okazało się, że mimo iż mam zniżkę na kolej jako senior to i tak zapłacimy drożej, niż płacąc za paliwo. Więc o co to Halo... Za przejazdem PKP przemawia wygoda podróży przy długich trasach.
gość
rok temu
Aktualnie bilet na samolot jest tańszy od kolejowego, wstyd!
Kędziorek
rok temu
Zastanawiam sie co może zrobić zwykły Kowalski? Przecież rząd robi wszystko aby biedny był biedbiejszy a bogaty -bogatszy. Niszczą wszystko co się da, uciskają Polaków jak Putin Ukraińców tylko krew spuszczają powoli a budynki firm które upadają są całe bo po co je niszczyć jak można przejąć. Tworza kryzys żeby później sztucznie cos ratować. Dają 500zl na miesiac zabierając przy tym tylko 1zl do własnej kieszeni 23zl do skarbu państwa z kotrego i tak wyciągają sporo do własnej kieszeni. Wiec to tylko 24zl od Kowalskiego a że Kowalski ma firmę no to jeszcze dopłaci kilka złotych za prad i gaz bo przecież zarabia. Więc za prąd i gaz placa wszyscy czyli kosztów nie ma dajemy 500 a jak ktoś ma 2 dzieci to jawet 1000 ale zabieramy tylko 24zl przy kazdej pozycji na paragonie. To chyba niewiele prawda?
...
Następna strona