Sądny dzień dla Trumpa. Rachunek jest słony, liczby są brutalne [ANALIZA]

Donald Trump walczy o zachowanie kontroli nad amerykańskim Kongresem. Gospodarka Stanów Zjednoczonych i giełda w Nowym Jorku są stosunkowo silne, ale to ceny paliw i wysoka inflacja mogą przesądzić o wyniku dzisiejszych wyborów połówkowych. – Nastroje amerykańskich konsumentów są gorsze od tego, co wynika z danych makroekonomicznych – komentują rozmówcy money.pl.

Donald Trump może stracić Kongres. Tak żyje się AmerykanomDonald Trump może stracić Kongres. Tak żyje się Amerykanom
Źródło zdjęć: © BLS, EIA, Getty Images | Alex Wong, money.pl
Tomasz Setta
  • Amerykanie zdecydują we wtorek 3 listopada, kto przez najbliższe dwa lata będzie kontrolować Kongres Stanów Zjednoczonych.
  • W obu izbach, czyli w Senacie i Izbie Reprezentantów, większość mają obecnie Republikanie, ale wkrótce może się to zmienić.
  • Przedwyborcze sondaże wskazują, że Demokraci mają szansę na odzyskanie przynajmniej Izby Reprezentantów.
  • Według agencji Reuters ok. 50 procent wyborców uważa, że najważniejszym tematem kampanii do Kongresu są wysokie koszty życia w USA.

Wybory połówkowe (ang. midterms) odbywają się tradycyjnie w połowie kadencji urzędującego prezydenta, dlatego często są traktowane jako nieformalne referendum nad dotychczasową polityką Białego Domu. Stawką w grze jest 435 miejsc w Izbie Reprezentantów i 35 miejsc w Senacie. Obie izby są dzisiaj pod kontrolą republikanów.


Donald Trump nie ma w tej rozgrywce najmocniejszych kart. W trakcie inauguracji drugiej kadencji zapowiadał "złoty wiek" dla Ameryki. Obiecywał również obniżenie kosztów życia przeciętnej amerykańskiej rodziny.

Układ sił w Kongresie Stanów Zjednoczonych
Układ sił w Kongresie Stanów Zjednoczonych © money.pl | money.pl • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

– Zobowiążę wszystkich członków mojego gabinetu do tego, aby zmobilizowali ogromne siły, którymi dysponują, do pokonania rekordowej inflacji i szybkiego obniżenia kosztów i cen – zapowiadał Donald Trump tuż po zaprzysiężeniu.

– Kryzys inflacyjny został spowodowany przez ogromne, nadmierne wydatki i rosnące ceny energii (…) Mamy dziś rząd, który nie potrafi poradzić sobie nawet z prostym kryzysem w kraju, a jednocześnie popada w ciągły katalog katastrofalnych wydarzeń za granicą – dodawał w styczniu 2025 r. nowy amerykański prezydent. Ile zostało z tych zapowiedzi?


WIDEO
Inflacja skoczyła, wrócił strach. Ekspert uspokaja. "Polacy wierzą"

Inflacja w USA zerwała się z łańcucha

Tuż przed przeprowadzką Donalda Trumpa do Białego Domu inflacja konsumencka w Stanach Zjednoczonych wynosiła 3 proc. w skali roku. To wyjątkowo dobry punkt startowy, zwłaszcza że część wyborców mogła jeszcze mieć w pamięci rekordowe ponad 9 proc. za czasów administracji Joe Bidena (odnotowane w czerwcu 2022 r.).

Sytuacja zmieniła się po amerykańskim ataku na Iran, przeprowadzonym pod koniec lutego tego roku. Po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie średnie tempo wzrostu cen w USA wyraźnie przyspieszyło i jest teraz bliżej poziomu 4 proc.

– Inflacja wróciła, i to w sposób, który przekreślił nadzieje na jej szybki powrót do celu na poziomie 2 proc. – komentuje w rozmowie z money.pl Michał Stajniak, analityk XTB. – Po spadku do 2,3 proc. w kwietniu 2025 r., skumulowany efekt ceł handlowych administracji Trumpa oraz szok naftowy po wybuchu wojny podniosły wskaźnik do 4,2 proc. w maju tego roku, a we wrześniu wynosił on 3,7 proc. – dodaje ekspert.

– Inflacja bazowa utrzymuje się w przedziale 2,6–3,1 proc., co oznacza, że Amerykanie nie widzieli trwale inflacji w okolicach celu od niemal sześciu lat – podkreśla Stajniak. – Choć Kevin Warsh (szef Rezerwy Federalnej USA – red.) mówi, że widać już oznaki ozdrowienia, to jednak przy tak wysokich cenach ropy naftowej nie wydaje się, aby problem inflacji miał szybko przeminąć – komentuje analityk XTB.

Średnie ceny paliw i inflacja konsumencka (CPI) w Stanach Zjednoczonych
Średnie ceny paliw i inflacja konsumencka (CPI) w Stanach Zjednoczonych © money.pl | money.pl • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Drogie paliwo poważnym obciążeniem dla budżetów

W ostatnich miesiącach ceny paliw rosną w wielu krajach na świecie, ale dla Amerykanów podwyżki cen są szczególnie dotkliwe. – W Stanach Zjednoczonych to bardzo ważny element przeciętnego domowego budżetu z uwagi na dużą przewagę transportu prywatnego nad publicznym – tłumaczy Rafał Benecki, główny ekonomista banku ING.

Z danych Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) wynika, że od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa średnia cena benzyny w USA wzrosła o ok. 40 proc. W tym samym czasie olej napędowy, który jest kluczowym paliwem dla transportu, rolnictwa i przemysłu, podrożał o ponad 70 proc. Gdyby ceny paliw rosły w takim samym tempie w Polsce, litr benzyny kosztowałby dzisiaj prawie 9 zł, a litr diesla ponad 11 zł.

Zdaniem naszych rozmówców drogie tankowanie to dopiero początek długiej listy zmartwień Amerykanów. – Do tego dochodzi efekt wyższych stóp procentowych. Koszt 30-letniego kredytu hipotecznego powrócił powyżej 7 proc., co praktycznie zamroziło rynek nieruchomości – zwraca uwagę Michał Stajniak. – Indeks nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan spadł do 48 punktów w październiku. Obserwujemy trzeci miesiąc spadków z rzędu, zbliżając się do historycznych minimów, mimo że rynek pracy formalnie nie wysyła sygnałów o kryzysie – dodaje.

To właśnie ten rozjazd, słaby rynek pracy plus wysoka inflacja plus drogi kredyt, przy jednoczesnym braku recesji, tłumaczy, dlaczego konsumenci czują się gorzej niż wskazywałyby twarde dane makro. Gospodarstwa domowe sięgają po dług, by utrzymać standard życia. Łączne zadłużenie konsumenckie sięga 18,8 biliona dolarów, z rekordowym saldem na kartach kredytowych (1,26 biliona) i w pożyczkach samochodowych (1,71 biliona) – wylicza analityk XTB.

Podobnie uważa Rafał Benecki. – W Stanach Zjednoczonych trwa ożywiona dyskusja na temat tzw. affordability, czyli dostępności różnych dóbr. Przy czym warto podkreślić, że sytuacja wygląda tam zupełnie inaczej niż w Polsce – ocenia ekspert w rozmowie z money.pl. 

My mieliśmy silne podwyżki pensji minimalnej, wzrosty wynagrodzeń w sektorze publicznym. Po pandemii realne dochody w USA nie rosły tak szybko jak u nas, co zresztą widać w danych o konsumpcji. Za Oceanem tę konsumpcję napędza dziś w praktyce ok. 20 proc. najbogatszych Amerykanów. Wszystko to negatywnie odbija się na sondażach poparcia dla Donalda Trumpa i republikanów – komentuje główny ekonomista ING.

Z sondażu Reuters/Ipsos opublikowanego na początku października wynika, że aż 78 proc. dorosłych mieszkańców USA uważa, że polityka prezydenta Donalda Trumpa przyczyniła się do wzrostu cen szybszego od wzrostu dochodów. Krytyczne opinie dotyczą również działań obecnej administracji na rzecz walki z inflacją. Za nieskuteczne uznało je 68 proc. badanych. Taką ocenę wystawiło też aż 40 proc. zwolenników Partii Republikańskiej.

Gospodarka USA trzyma się mocno

W trzecim kwartale tego roku amerykańska gospodarka wyraźnie przyspieszyła. Najnowsze dane pokazują, że wzrost PKB wyniósł wtedy 3,4 proc. rok do roku, wobec 2,2 proc. kwartał wcześniej. Z kolei przez cały 2025 r. gospodarka Stanów Zjednoczonych urosła o 2,3 proc., i to pomimo rozpoczęcia wojny handlowej z wieloma krajami na świecie. W tym samym czasie PKB całej strefy euro zanotowało wzrost o zaledwie 1,4 proc.

Kondycja amerykańskiej gospodarki, patrząc z poziomu makro, jest zaskakująco dobra, biorąc pod uwagę stopy procentowe na podwyższonym wobec ostatnich lat poziomie oraz kolejny kryzys energetyczny, który wpływa przede wszystkim na najwyższe poziomy cen paliw w USA w historii. Po danych za trzeci kwartał ten obraz wydaje się jeszcze solidniejszy – komentuje Michał Stajniak z XTB.

Analityk dodaje, że Stany Zjednoczone wykazują tylko względnie wysoką odporność na skutki wojny na Bliskim Wschodzie. – Warto zauważyć, że obecna odporność to przede wszystkim obraz na poziomie makro, a niekoniecznie mikro. Sektor wydobywczy notuje nadzwyczajne zyski, ale branże energochłonne i transport mocno ucierpiały – wylicza Stajniak. 

– Wzrost cen paliwa lotniczego o niemal 90 proc. doprowadził do upadłości Spirit Airlines, a American Airlines wycofały prognozy zysku na cały rok. Do września bezpośrednie koszty wojenne Pentagonu sięgnęły 43,6 mld dolarów, co dodatkowo obciąża i tak już napięte finanse publiczne. Deficyt federalny sięga 5,8 proc. PKB. To znacznie powyżej 50-letniej średniej, wynoszącej 3,8 proc. – wylicza rozmówca money.pl.

Rafał Benecki z ING przypomina, że dobre wyniki amerykańskiej gospodarki to zasługa ogromnych inwestycji w rozwój sztucznej inteligencji. – W dyskusjach o Stanach Zjednoczonych często używa się obrazowego porównania, że to gospodarka w kształcie litery "K". Z jednej strony obserwujemy boom inwestycyjny związany z AI, który trwa, choć prawdopodobnie na przełomie roku może się wyczerpać. Tyle że w pozostałych obszarach sytuacja nie wygląda już tak dobrze – mówi nam ekonomista. 

Widzimy dużo słabszy wzrost realnych dochodów, problemy z obsługą kredytów, a poziom inwestycji niezwiązanych z rozwojem sztucznej inteligencji jest bardzo słaby. Zastanawiamy się teraz, co wydarzy się w przyszłości. Negatywnymi czynnikami są z pewnością szok energetyczny, podwyżki stóp procentowych i wyższe rentowności amerykańskich obligacji – ocenia Rafał Benecki.

Rollercoaster na Wall Street

Pod rządami Donalda Trumpa całkiem nieźle radzi sobie też amerykańska giełda, choć od początku jego kadencji na rynku było pełno zwrotów akcji. – Patrząc bardzo powierzchownie, Wall Street znajduje się w okolicach historycznych szczytów i zwroty głównych indeksów wyglądają niemal kosmicznie – mówi Michał Stajniak z XTB. 

Giełda w USA po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa
Giełda w USA po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa © money.pl | money.pl • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

– W chwili rozpoczęcia drugiej kadencji Trumpa indeks S&P 500 znajdował się w okolicach 6000 punktów, ale w Dzień Wyzwolenia w kwietniu 2025 r., czyli w dzień ogłoszenia potężnych ceł, indeks spadł poniżej 5000 punktów – przypomina analityk. 

Później, w styczniu tego roku, byliśmy przy poziomie 7000 punktów. W momencie kulminacji ataków USA na Iran mieliśmy spadek do 6350. Natomiast niespełna dwa tygodnie temu zbliżyliśmy się na nieco ponad 100 punktów do poziomu 8000 punktów – wylicza Stajniak. – To potężne liczby, ale jednocześnie nasuwa się pytanie, czy gdyby nie Trump, to przy całej obecnej rewolucji AI oraz przy niższych cenach energii nie bylibyśmy znacznie wyżej? – zastanawia się nasz rozmówca. 

Jego zdaniem trzeba również zwrócić uwagę na silną koncentrację wzrostów giełdowych. – W dużej mierze były one związane z mocnym wzrostem całego sektora technologicznego. Choć aura spółek Mag7 (tzw. siedmiu wspaniałych, czyli największych spółek, takich jak Amazon, Apple, NVIDIA czy Tesla – red.) nieco przygasła, to jednak w dużej mierze w ostatnich kilkunastu miesiącach wciąż pozostają one najbardziej wzrostowymi podmiotami – mówi Stajniak.

– Z drugiej strony mamy również wygrany sektor energetyczny i naftowy, a z jeszcze kolejnej strony mamy sektory pogrążone w marazmie, czyli energochłonne, związane z żywnością czy sektor motoryzacyjny – dodaje.

Poparcie dla prezydentów USA przed wyborami połówkowymi (1994-2026)
Poparcie dla prezydentów USA przed wyborami połówkowymi (1994-2026) © money.pl | money.pl • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Przedwyborcze sondaże w USA pokazują, że Donaldowi Trumpowi i Republikanom trudno będzie utrzymać kontrolę nad obiema izbami amerykańskiego Kongresu.

W ciągu ostatnich 30 lat partiom urzędującego prezydenta tylko dwa razy udało się zwiększyć liczbę mandatów w Izbie Reprezentantów: stało się tak w trakcie wyborów połówkowych w 1998 i 2002 r. W obu przypadkach odsetek osób popierających lokatora Białego Domu przekraczał wtedy w badaniach 60 proc. Trumpowi daleko dziś do takiego rezultatu – średnia sondaży wskazuje na poparcie w okolicach 37 proc. To najsłabszy wynik spośród wszystkich prezydentów Stanów Zjednoczonych po 1994 r.

Wybrane dla Ciebie