To już miesiąc. Lotnisko w Radomiu zderza się z rzeczywistością

Premier Mateusz Morawiecki miesiąc temu zdjął z Radomia "klątwę rzuconą przez komunistów". Ceną było 800 mln zł i (od)budowa lotniska, które już raz zbankrutowało. Fanfary ucichły, kurz opadł i zaczęło się "sprawdzam". Ekonomista nie ma wątpliwości: lotnisko będzie rentowne pod jednym warunkiem.

Na lotnisku Warszawa-Radom skasowano kolejny czarterowy kierunekLotnisko Warszawa-Radom kosztowało 800 mln zł. Każdy tydzień działalności generuje kolejne koszty
Źródło zdjęć: © East News | Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
Marcin Walków

Na oficjalnym otwarciu Lotniska Warszawa-Radom wiceminister Marcin Horała zachwalał nowoczesny port lotniczy jako "przedsmak tego, czym będzie CPK". Szef rządu z kolei mówił o tym, że choć było bardzo wielu sceptyków, to radomskie "lotnisko będzie tętniło życiem".

Ile na nim tego życia po pierwszym miesiącu? Tygodniowo w Radomiu odbywa się 12 operacji lotniczych. To oznacza, że lądują tam nie więcej niż dwa rejsy dziennie. Przez pierwsze trzy tygodnie odprawiono w sumie 4,5 tys. pasażerów. I choć za wcześnie, by ogłaszać klapę projektu, ale tym bardziej jego sukces, to wiadomo jedno. Dla Lotniska Warszawa-Radom nadeszło zderzenie z rzeczywistością.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Rynek powoli weryfikuje Radom". Lotnisko dla tanich linii bez Ryanaira i Wizz Aira

Kroplówka z LOT-u

Gdy PPL decydował się na (od)budowę lotniska w Radomiu, przekonywał, że będzie ono skrojone pod potrzeby tanich linii i czarterów. I z tego względu będzie dla nich magnesem, odciążając stołeczne Lotnisko Chopina. To bowiem ma się rozwijać jako port przesiadkowy Polskich Linii Lotniczych LOT i przygotowywać je na planowane otwarcie Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Dużym zaskoczeniem było więc, gdy w inauguracyjnej siatce połączeń radomskiego lotniska, nie znalazł się ani jeden tani przewoźnik, a jedynie ograniczona liczba czarterów i... rozkładowe rejsy LOT-u. Mówiono o "oczekiwaniach politycznych", choć sam narodowy przewoźnik przekonywał, że stały za tym względy biznesowe. Na przykład możliwość otwarcia trasy do Rzymu, którą na Lotnisku Chopina obstawił już Wizz Air.

Dziś w rozmowach z ekspertami branżowymi można usłyszeć inne pytania. Co się stanie za kilka miesięcy, gdy z końcem letniego rozkładu, z Radomia odleci ostatni zaplanowany rejs LOT-u? Radom jak kania dżdżu potrzebuje taniej linii lotniczej.

Lotnisko Warszawa-Radom. Potencjalny scenariusz

Jedyne, czym można zachęcić tanich przewoźników, by pojawili się na Lotnisku Warszawa-Radom, są jak najniższe opłaty lotniskowe. Dla taniego przewoźnika nie istnieje coś takiego jak "zbyt niskie koszty". Będą negocjować, aż dostaną więcej, niż zarządca portu chciał im dać.

- Linie lotnicze, obawiając się niedostatecznego popytu na połączenia oferowane z Radomia, mogą być niechętne do ich otwierania. Jednocześnie może to być forma nacisku w celu uzyskania wysokich dopłat do uruchamianych połączeń - mówi money.pl dr Adam Hoszman z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności w Szkole Głównej Handlowej.

Do prowadzenia rozmów z Polskimi Portami Lotniczymi, czyli nowym właścicielem radomskiego lotniska, przyznał się Wizz Air. Węgierski tani przewoźnik nie ukrywa: będą niskie opłaty, będą tanie połączenia. Ryanair zaś mówi wprost, że Radom go po prostu nie interesuje. Ma swój bastion w Modlinie i wrócił na Lotnisko Chopina.

- Myślę, że w średniej perspektywie najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym jeden z przewoźników niskokosztowych zaoferuje z Radomia kilka kierunków o stosunkowo niskiej częstotliwości rejsów - dodaje dr Hoszman. Jego zdaniem największe szanse w pierwszej kolejności miałyby kierunki emigracyjne, czyli do Wielkiej Brytanii i Norwegii.

Zwłaszcza, że południowe Mazowsze i północ województwa świętokrzyskiego, będące w obszarze ciążenia radomskiego lotniska, "ze względu na stosunkowo słabą sytuację gospodarczą są źródłem emigracji zarobkowej".

Lotnisko w Radomiu potrzebuje Warszawy

Co musiałoby się stać, żeby spełniły się słowa premiera Morawieckiego i Lotnisko Warszawa-Radom tętniło życiem? - Bogatsza siatka wymagałaby znacznych dopłat dla przewoźników. Potencjał obszaru ciążenia lotniska w Radomiu do generowania wystarczających potoków podróżnych, aby zapewnić rentowność wielu połączeń na zasadach rynkowych, jest prawdopodobnie znacznie ograniczony - dodaje ekspert.

Krótko mówiąc, jego zdaniem w regionie radomskim nie ma aż takiego popytu, by samoloty zapełniały się w sposób "naturalny". - W dłuższej perspektywie pewnym rozwiązaniem mogłoby być sięgnięcie po "rynek warszawski", ale to wymagałoby znacznie lepszego (kolejowego) skomunikowania lotniska ze stolicą, umożliwiającego szybkie i niezawodne dotarcie na lot. Jest to jednak proces długotrwały i wymagający dużego zaangażowania kapitałowego - dodaje dr Hoszman.

Na czym zarabia lotnisko?

Lotniska utrzymują się z dwóch podstawowych źródeł:

  • opłat za starty i lądowania samolotów oraz odprawę pasażerów,
  • działalności handlowo-usługowej, parkingów, dzierżawy powierzchni.

Te drugie stały się na tyle istotne w ostatnich latach, że niektóre porty lotnicze nazywa się galeriami handlowymi z pasem startowym. - Najwyższy udział przychodów pozalotniczych osiągają duże porty przesiadkowe. Natomiast na drugim końcu skali są porty, w których dominują przewoźnicy niskokosztowi - wyjaśnia dr Hoszman.

Dodaje, że kryterium jest tu czas spędzany na lotnisku. W porcie przesiadkowym nierzadko jest on liczony w godzinach - pomiędzy jednym a drugim lotem. Na lotniskach regionalnych jest inaczej. - Wobec braku pasażerów przesiadkowych, czas spędzany na lotnisku jest znacznie krótszy, co powoduje, że pasażerowie wydają mniej pieniędzy. A to oznacza niższe wpływy ze sprzedaży usług pozalotniczych - dodaje ekspert.

Jego zdaniem jest tylko jeden sposób, aby Lotnisko Warszawa-Radom stało się rentowne i nie powtórzyła się historia bankructwa jego poprzednika. - Warunkiem osiągnięcia dodatniego wyniku finansowego w długim terminie jest osiągnięcie odpowiedniego wolumenu ruchu przy rozsądnej taryfie opłat lotniskowych, uwzględniającej odpowiednie koszty - kwituje dr Hoszman.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Wybrane dla Ciebie
"Zwykły szantaż" Ukrainy. Orban oglądał zdjęcia satelitarne rurociągu "Przyjaźń"
"Zwykły szantaż" Ukrainy. Orban oglądał zdjęcia satelitarne rurociągu "Przyjaźń"
Pierwsze takie dane z giełdy w USA. Wystrzelił "indeks strachu"
Pierwsze takie dane z giełdy w USA. Wystrzelił "indeks strachu"
Słowacy wyślą rządowy samolot. Jest decyzja ws. ewakuacji z Bliskiego Wschodu
Słowacy wyślą rządowy samolot. Jest decyzja ws. ewakuacji z Bliskiego Wschodu
Atak na największą na świecie instalację LNG. Ceny wystrzeliły
Atak na największą na świecie instalację LNG. Ceny wystrzeliły
Państwowy gigant rezygnuje z przejęcia Carrefoura. Jest decyzja
Państwowy gigant rezygnuje z przejęcia Carrefoura. Jest decyzja
Pierwszy taki głos z USA. Ujawnił prawdziwy cel ataku na Iran
Pierwszy taki głos z USA. Ujawnił prawdziwy cel ataku na Iran
Akcje Rainbow Tours nurkują. Prezes uspokaja
Akcje Rainbow Tours nurkują. Prezes uspokaja
Paliwa w Polsce podrożeją wskutek kryzysu? Znamy prognozę
Paliwa w Polsce podrożeją wskutek kryzysu? Znamy prognozę
Stanowczy apel MSZ do biur podróży. Nie realizować wycieczek w region Bliskiego Wschodu
Stanowczy apel MSZ do biur podróży. Nie realizować wycieczek w region Bliskiego Wschodu
Dostawy i ceny paliw do Polski. Ważny komunikat Orlenu po ataku na Iran
Dostawy i ceny paliw do Polski. Ważny komunikat Orlenu po ataku na Iran
Polska nie wyśle na razie samolotów po rodaków na Bliskim Wschodzie. MSZ tłumaczy
Polska nie wyśle na razie samolotów po rodaków na Bliskim Wschodzie. MSZ tłumaczy
Ormuz w ogniu. Analityk przedstawia najgorszy scenariusz dla rynków
Ormuz w ogniu. Analityk przedstawia najgorszy scenariusz dla rynków