Analityk mówi, co się stanie. "Nie wybieram się dzisiaj na stację paliw" [OPINIA]
Nie wiem, jakie były prawdziwe przyczyny amerykańskiej interwencji w Wenezueli. Pewnie jak zwykle było to kilka czynników, ale z puntu widzenia interesów USA, powrót tego kraju na rynek ropy naftowej jest niezwykle opłacalny - pisze w opinii dla money.pl ekspert rynku paliw Dawid Czopek.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Wydarzenia ostatnich kilkudziesięciu godzin skłoniły mnie do podzielenia się kilkoma przemyśleniami dotyczącymi możliwego wpływu sytuacji w Wenezueli na rynek ropy naftowej.
Od razu muszę się przyznać, że nie jestem ani ekspertem z zakresu Ameryki Łacińskiej, ani wojskowości, stąd na tym etapie nie mogę dywagować, jak sytuacja w Wenezueli potoczy się dalej. Natomiast na pewno mogę przedstawić scenariusze dotyczące wpływu poszczególnych wydarzeń na rynek ropy naftowej oraz rachunki, jakie będziemy płacić na stacjach paliw.
Eskalacja
Zacznijmy od scenariusza negatywnego: sytuacja w kraju wymyka się spod kontroli, Amerykanie nie są w stanie zarządzać lub sprawować nadzoru nad nowymi władzami.
W co inwestować w 2026? Doradca ujawnia
W mojej opinii w takiej sytuacji cena ropy naftowej pozostaje na … stabilnym i niskim poziomie. Być może w sytuacji, gdy Wenezuela całkowicie zaprzestaje produkcji i eksportu do Chin, równowaga cenowa na rynku ropy ustali się na poziomie 2-3 dol. (przy cenie ropy ok 60 dol. za baryłkę) na baryłkę wyżej niż w świecie sprzed 3 stycznia.
Musimy zdawać sobie sprawę, że choć rezerwy ropy w Wenezueli są gigantyczne (o czym za chwilę), jej realny wpływ na rynek ropy naftowej jest dzisiaj niewielki. Produkcja ropy nie przekracza 1 mln baryłek dziennie (na świecie produkuje się ok 105 mln baryłek dziennie), a eksport głównie do Chin jest z definicji niższy.
Od jakiegoś czasu USA istotnie ograniczają także te możliwości eksportowe, poprzez blokady morskie i do tej pory miało to bardzo umiarkowany wpływ na ceny ropy. Być może, bo nigdy nie da się tego powiedzieć dokładnie, jest to właśnie ok. 2 dol. na baryłkę.
Przypomnę, że wolne moce produkcyjne tylko w przypadku krajów OPEC, a kartel ten nie kontroluje nawet połowy światowej produkcji, szacuje się na ponad 4 mln baryłek dziennie. Innymi słowy, na pewno znajdą się chętni do zastąpienia całej wenezuelskiej produkcji ropy naftowej. Jedyna różnica jest taka, że prawdopodobnie Chiny będą zmuszone płacić trochę drożej za ten towar.
Demokracja w Wenezueli
A teraz skupmy się na scenariuszu pozytywnym: Wenezueli udaje się przywrócić demokratyczne rządy i harmonijną współpracę ze światem zachodnim.
Wenezuela dysponuje potwierdzonymi rezerwami ropy naftowej na poziomie 300 mld baryłek. I teraz ważna definicja związane z rynkiem ropy naftowej. Rezerwy są to ilości surowca, które przy obecnej technologii i jego cenie opłaca się wydobyć. Tzn np. że rezerwy mogą zmieniać się w zależności od ceny ropy naftowej.
Rezerwy bardzo często mylone są z zasobami (Wenezuela ma trzy razy więcej zasobów niż rezerw), czyli złożami które prawdopodobnie występują, ale nie zostały jeszcze wystarczająco dobrze zbadane albo przy obecnej cenie lub technologii, wydobycie nie jest opłacalne.
Bardzo wiele mówi się o tym, że wydobycie ropy naftowej w Wenezueli jest trudne a ropa posiada swoją specyfikę, tzn. jest ciężka (gęsta) i zasiarczona.
Pamiętajmy jednak, że mówimy o rezerwach ropy naftowej, nie zasobach, czyli przy obecnej cenie i technologii te ropę można i warto wydobywać.
W dodatku w latach 70. ubiegłego wieku, czyli gdy swój rynkowy debiut miał VW Golf pierwszej generacji, Wenezuela produkowała 3-4 mln baryłek dziennie. Nie wiem czy, technologia wydobycia ropy zmieniła się od lat 70. aż tak bardzo jak przemysł samochodowy, ale produkcja ropy z łupków i głębokie odwierty oceaniczne, nie były codziennością tego biznesu.
Co te rezerwy oznaczają w praktyce? Otóż, puszczając lekko wodze fantazji i biorąc pod uwagę typowy wskaźnik produkcji do rezerw na poziomie 20 (czyli rezerwy są zaczerpywane przez 20 lat produkcji, przy założeniu braku nowych odkryć), można sobie wyobrazić, że Wenezuela produkuje 30-40 mln baryłek dziennie.
Napisałem, że "można sobie wyobrazić", choć w praktyce powinienem napisać "można wyliczyć", ponieważ takie ilości ropy na rynku spowodowałyby, że świat nie musiałby kupić ani jeden baryłki ropy z krajów arabskich i Rosji.
Robi to wrażenie, myślę że także w stolicach tych krajów, choć w praktyce jest niezwykle mało prawdopodobne. Oczywiście nie musimy przyjmować scenariusza zero/jeden, ale powrót Wenezueli do produkcji z lat 70, co nie jest bardzo ambitne, w mojej opinii zmieni sytuacje na rynku ropy w sposób bardzo istotny.
Specyficzny surowiec
Kilka słów o samej ropie z Wenezueli. Jest ona ciężka, ale pamiętajmy, że w latach 70. kraj ten eksportował swoją ropę głównie do USA. I to właśnie budowane wtedy amerykańskie rafinerie idealnie nadawały się do przerobu tej ropy.
Od tego czasu w USA wydarzyła się rewolucja łupkowa. Amerykańska ropa jednak ma inną charakterystykę niż wenezuelska, jest lekka czy np. można z niej wyprodukować więcej benzyny a mniej oleju napędowego.
Dodatkowo w Stanach od lat 70. nie powstała właściwie żadna duża nowa rafineria. Oczywiście cały czas wykonywane są modernizacje, ale korzenie większości z nich sięgają czasów gdy to ropa z Wenezueli była istotnym elementem produkcji paliw.
Zatem podsumowując, amerykańskie rafinerie technologiczne bardziej nadają się do przetwarzania ropy cięższej niż obecnie wydobywana w USA, a mieszanka lekkiej ropy z USA i ciężkiej z Wenezueli prawdopodobnie dałaby duże lepsze efekty produkcyjne, niż obecne mieszanki.
Nie wiem, jakie były prawdziwe przyczyny amerykańskiej interwencji w Wenezueli. Pewnie jak zwykle było to kilka czynników, ale z puntu widzenia interesów USA, powrót tego kraju na rynek ropy naftowej jest niezwykle opłacalny.
Możliwy szybki wzrost
Kolejny istotny element - jak szybko może nastąpić wzrost produkcji ropy w tym kraju? Biorąc pod uwagę wieloletnie zaniedbania może to być dość długo. Ale z moich rozmów np. z hiszpańskim Repsolem, który jest jednym z nielicznych zachodnich operatorów pół gazowych i naftowych w Wenezueli wynika, że skokowe zwiększenie produkcji z niskiej bazy jest możliwe.
W przeszłości były programy, które częściowo zwalniały ropę z tego kraju z sankcji i wtedy udawało się zwiększać jej eksport.
Ostatnie najważniejsze pytanie: jak zachowa się rynek ropy na otwarciu w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu? Algorytmy, które handlują na tym rynku potrafią działać różnie, ale słowa "atak", "ropa" itp. zwykle działają w jednym kierunku.
Ja szczerze mówiąc nie obawiam się jednak, że coś nadzwyczajnego stanie się z ceną ropy i pomimo praktycznie pustego baku w moim samochodzie, nie wybieram się dzisiaj na stację paliw.
Dawid Czopek, zarządzający Polaris FIZ