Przypomnijmy, że ostatniego dnia lipca rada nadzorcza odwołała z zarządu prezesa Filipa Czernickiego i odpowiedzialnego za część lotniskową Dariusza Kusia. – Doszliśmy do wniosku, że aby skutecznie ten projekt poprowadzić, to muszą nim kierować osoby, które mają doświadczenie w tym zakresie, szczególnie budowlanym – tłumaczył w wywiadzie dla money.pl Zbigniew Szafrański, przewodniczący rady nadzorczej.
Ilu chętnych na fotel prezesa? Spółka nabiera wody w usta
23 września upłynął termin składania ofert na to stanowisko. Spółka poinformowała, że rada nadzorcza przedłuża nabór do 7 października. Ilu kandydatów się zgłosiło? Zapytaliśmy o to biuro prasowe CPK. "Na obecnym etapie nie ujawniamy liczby kandydatów, którzy zgłosili się w pierwotnie wyznaczonym terminie" – czytamy w przesłanej nam odpowiedzi.
Taka odpowiedź równie dobrze może oznaczać, że nie zgłosił się nikt albo że zgłoszonych osób żadna nie spełnia postawionych przed nowym prezesem wymogów.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Zapewniają: Port Polska przechodzi z planowania do realizacji
Dalej spółka przekonuje, że przedłużenie naboru wynika z "chęci przeprowadzenia procesu z najwyższą starannością oraz zapewnienia możliwie szerokiego wyboru spośród kandydatów".
"Dodatkowy czas ma umożliwić pogłębioną ocenę kandydatów, których doświadczenie odpowiada skali oraz obecnemu etapowi realizacji programu Port Polska. Szczególne znaczenie w tym procesie ma doświadczenie w zarządzaniu dużymi i złożonymi projektami inwestycyjnymi oraz zespołami. Wynika to z faktu, że program Port Polska przechodzi z fazy planowania i przygotowań do etapu realizacji" – pisze biuro prasowe spółki CPK w przesłanej money.pl odpowiedzi.
Przyszły prezes CPK wystawia się na ostrzał
– Sam pomysł, żeby prezesem spółki CPK była osoba z doświadczeniem inżynierskim, jest bardzo dobry. W bardzo skomplikowanej fazie realizacji projektu kompetencje inżynierskie, budowlane, projektowe są pewnie ważniejsze niż kompetencje lotnicze czy transportowe w sensie ścisłym – przyznaje Dominik Sipiński, ekspert rynku lotniczego, w rozmowie z money.pl.
– Pomysł, żeby szukać osoby, która ma doświadczenie w prowadzeniu podobnych, tak dużych projektów w Polsce, to trochę tak, jakby szukać kapitana lub kapitanki pierwszej podróży na Marsa wśród osób, które już mają doświadczenie w podróży na Marsa. Takich osób w Polsce po prostu nie ma. Do tego jest to stanowisko bardzo eksponowane politycznie, szczególnie w roku wyborczym – zaznacza Sipiński.
Bo niezależnie od tego, co CPK zrobi i czego nie zrobi, w przyszłym roku na pewno będzie tematem kampanii wyborczej. Osoba zarządzająca spółką będzie musiała się tłumaczyć z założeń projektu, stanu realizacji lub braku realizacji. I to wszystko powoduje, że bardzo trudno znaleźć osoby, które nie tylko będą miały pożądane kompetencje, ale i ochotę, żeby w tej chwili tym projektem zarządzać. Ponadto rząd potrzebuje osoby, która byłaby projektowo, ale i politycznie, godna zaufania, bo CPK nie może już tracić czasu
– mówi money.pl Dominik Sipiński. Podobnego zdania jest Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
– Na rok przed wyborami to nie jest specjalnie atrakcyjne miejsce pracy. Może i dobre pieniądze co miesiąc wpływają na konto, ale – jak słyszymy – jest problem ze środkami na bieżące zadania, które na tym etapie powinny się już mocniej rozkręcać. Spółka jest na świeczniku i jako łatwy cel do ostrzału może wielu ludziom zepsuć CV – stwierdza w komentarzu dla money.pl.
"Ewidentnie coś się zacięło"
Już w sierpniu branża budowlana ostrzegała, że znalezienie fachowca, który przejdzie z branży budowlanej do państwowej spółki, będzie niezwykle trudne. I ostatnia decyzja spółki CPK tylko to potwierdza.
– Funkcja prezesa spółki państwowej na rok przed wyborami, w skrajnie upolitycznionym projekcie infrastrukturalnym, w którym w dodatku ewidentnie coś się zacięło, nie wydaje się pracą marzeń dla doświadczonych menedżerów. Nic więc dziwnego, że pojawiają się trudności ze skompletowaniem pełnego składu zarządu CPK, bo chętnych spoza organizacji może po prostu nie być zbyt wielu – mówi dziś money.pl dr Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
W money.pl pisaliśmy o przesunięciach w ogłaszaniu przetargów, szczególnie w części kolejowej. Spółka oficjalnie tłumaczy to chęcią uniknięcia spiętrzenia i "zasypania" zamówieniami polskiej branży budowlanej. Według niej to jednak bzdura.
Donosiliśmy też o problemach z pozyskaniem finansowania na szeroko zakrojone inwestycje kolejowe, szczególnie z puli funduszy Unii Europejskiej. Również zapowiadane już od kilku miesięcy wbicie pierwszej łopaty na budowie Portu Polska, które miało odbyć się we wrześniu, zostało przełożone na później. Ponadto nadal trwają analizy i dyskusje, ile peronów powinien mieć podziemny dworzec kolejowy pod przyszłym terminalem, co może wymagać ingerencji w projekt.
Spółka nadal podtrzymuje jednak, że otworzy nowe lotnisko i odda pierwszy odcinek Kolei Dużych Prędkości w 2032 r.
Dlatego według dr. Kaźmierczaka nowy prezes spółki CPK będzie miał przed sobą dwa największe wyzwania.
– Po pierwsze, będzie musiał pilnie spiąć finansowanie części kolejowej Portu Polska, czego z różnych przyczyn przez trzy lata od zmiany władzy nie udało się zrobić. W praktyce będzie więc miał kilka miesięcy na osiągnięcie czegoś, czego nie udało się osiągnąć przez ostatnie kilkadziesiąt miesięcy. Po drugie, nowy prezes będzie musiał udrożnić wąskie gardła administracji, które sypią piach w tryby całego projektu i powodują opóźnienia przetargów – wylicza.
cW polskich warunkach niestety często sprawdza się ręczne sterowanie, ale do tego potrzebne są konsensus i determinacja po stronie całego rządu oraz silne zaplecze polityczne kadry zarządzającej spółką państwową. Historia pokazuje, że jeśli brakuje jednego i drugiego, każdy projekt infrastrukturalny zaczyna buksować w miejscu. Ten problem spółka CPK próbuje dziś przykryć poprzez przerzucenie odpowiedzialności za spowolnienie tempa inwestycji na branżę budowlaną, która – w ocenie zarządu CPK – rzekomo nie byłaby w stanie sprostać skali wyzwania inwestycyjnego. Świadczy to albo o braku fundamentalnej wiedzy o branży, która na zlecenie CPK będzie Port Polska budować, albo o gorączkowej próbie znalezienia kozła ofiarnego, który pozwoli przykryć własne niepowodzenia
– komentuje dla money.pl dr Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Czas na prezesa CPK z zagranicy?
Możliwym rozwiązaniem jest sięgnięcie po menedżerów z zagranicy. Według Sipińskiego to daje większe szanse na znalezienie osób z doświadczeniem w takich projektach, również w branży lotniskowej, a do tego nieuwikłanych w politykę. Rodzi to jednak ryzyko, że taki kandydat nie będzie miał wystarczająco silnego wsparcia politycznego.
– Dlatego być może zamiast skupiać się tak bardzo na osobie prezesa lub prezeski, lepiej pomyśleć o tym, jak zbudować w spółce porządny zespół zarządzający tym projektem pod kątem kompetencji budowlano-inżynieryjno-projektowych i znaleźć prezesa lub prezeskę, która będzie miała duże doświadczenie w zarządzaniu tego typu organizacjami, ale już niekoniecznie kompetencje ściśle budowlane czy inżynierskie – podsumowuje Dominik Sipiński.