Cyberatak przez ładowarki do aut? Eksperci ostrzegają przed nowym ryzykiem

Rosnąca sieć publicznych ładowarek aut elektrycznych, pozwalających na ładowanie dwukierunkowe, może stać się furtką do cyberataku - informuje "Rzeczpospolita". Chodzi o technologię V2G, która w Polsce jest na wczesnym etapie rozwoju.

David Schunackcar, electric, charging, e, vehicle, e-car, e-mobility, day, residential building, climate protection, climate protection target, automotive industry, vehicle to grid, emission, pollutant, charging infrastructure, harmful substances, vehicle charging station, current, battery vehicle, plug-in hybrid, battery charging, reach, battery capacity, climate preferences, fleet limit, co2 emissions, charging system, copy space, vertical, rotterdam, netherlandsŁadowarka samochodu elektrycznego, zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | David Schunack
Jacek Losik

Cybersabotaż energetyki jest dziś bardziej realny, bo atak nie musi uderzać bezpośrednio w producentów czy dystrybutorów energii. Opisywany przez "Rz" scenariusz zakłada skoordynowane uderzenie w systemy zasilania transportu, które może unieruchomić tysiące pojazdów i doprowadzić nawet do blackoutu.

W tekście przywołano ostrzeżenie niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Informacji (BSI) przed skoordynowanym sabotażem. Ryzyko rośnie wraz z rozbudową infrastruktury ładowania oraz liczbą połączeń między stacjami, systemami płatności i siecią energetyczną.

Eksperci wzrost ryzyka wiążą z rozwojem technologii Vehicle-to-Grid (V2G). Umożliwia ona nie tylko pobieranie energii, ale też oddawanie jej do sieci, więc samochód elektryczny działa jak mobilny magazyn. Pilotaże i pierwsze wdrożenia komercyjne trwają m.in. w Holandii, Wielkiej Brytanii i Niemczech.

"Lepiej odkładać mało niż nic". Ekspert zdradza receptę na sukces

Sytuacja w Polsce

W Polsce, jeśli chodzi o V2F, dominują projekty badawcze, a prace przygotowawcze mają związek z unijnymi regulacjami: nowe ładowarki mają mieć zdolność dwukierunkową od 2027 r. Analitycy ostrzegają, że w skrajnym scenariuszu tysiące aut mogłyby jednocześnie, na polecenie hakera, oddawać energię do sieci.

- Krajowy System Elektroenergetyczny dysponuje wielowarstwowymi, automatycznymi mechanizmami obrony, które są w stanie reagować na nagłe, sztucznie wywołane zmiany obciążenia – zarówno wzrost, jak i spadek zapotrzebowania - wyjaśnia Maciej Wapiński, rzecznik Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE).

- Badania międzynarodowe, w tym symulacje wpływu skoordynowanego ładowania EV, pokazują, że nawet zmiany rzędu setek megawatów czy kilku gigawatów rzadko prowadzą do destabilizacji na poziomie przesyłu. Jest to efekt skutecznego działania automatyki zabezpieczeniowej - dodaje w rozmowie z "Rz".

Wybrane dla Ciebie