Spółka Electromobility Poland oraz tajwański koncern Foxconn planują budowę nowoczesnego hubu przemysłowo-technologicznego w Jaworznie. To właśnie tam powstanie polski samochód elektryczny, znany szerzej pod nazwą Izera. Prace budowlane ruszą wiosną 2027 r. Dwa lata później z taśm zjadą pierwsze gotowe pojazdy.
Inicjatywa ta ma ogromne znaczenie strategiczne dla całego regionu Śląska. Nowy zakład pracy stanowi alternatywę dla kopalń węgla kamiennego, z których Polska powoli rezygnuje. Opracowanie przygotowane przez platformę Superauto.pl wskazuje, że fabryka to także koło ratunkowe dla krajowych producentów części samochodowych. Firmy te mogą wkrótce stracić rynki zbytu przez kłopoty finansowe europejskich koncernów motoryzacyjnych.
Najbogatszy Polak bije na alarm i uderza w OZE. "Mamy tylko 6 lat"
Tanie polskie auto?
Zdaniem Aleksandra Mazana z Superauto.pl, inwestycja w Jaworznie powinna służyć nie tylko rozwojowi krajowego przemysłu motoryzacyjnego, ale także przyspieszyć wymianę starzejącego się parku samochodowego w Polsce. Kluczowe jest więc zachęcenie kierowców korzystających dziś z aut używanych do zakupu nowych pojazdów.
Jeśli odnieść plany produkcji trzech modeli Izery do obecnych realiów rynkowych, to ich ceny powinny mieścić się w trzech przedziałach: 65–75 tys. zł, 85–100 tys. zł oraz 115–150 tys. zł. Taki poziom cen pozwoliłby konkurować zarówno na rynku polskim, jak i europejskim z producentami z Chin, którzy bardzo szybko zwiększają swoje udziały w sprzedaży – ocenia ekspert.
– Do uruchomienia produkcji trzeba podejść strategicznie, a nie ideologicznie. Skoro nie dysponujemy jeszcze własnymi, gotowymi rozwiązaniami, warto na początku wykorzystać dostępne na rynku technologie na zasadzie licencji, jednocześnie budując rozpoznawalność nowej marki i równolegle rozwijając własne kompetencje technologiczne – ocenia ekspert.
Transformacja Śląska i nowe miejsca pracy
Dyrektor generalny Powerdot w Polsce, Grigoriy Grigoriev, traktuje projekt z Jaworzna jako fundament długofalowej strategii gospodarczej dla regionu.
Nie chodzi wyłącznie o samą fabrykę samochodów, lecz o cały ekosystem przedsiębiorstw produkcyjnych, usługowych i logistycznych, który może wokół niej powstać. To dziesiątki tysięcy miejsc pracy, a jednocześnie szansa na stosunkowo łatwe przekwalifikowanie części pracowników zatrudnionych dziś w górnictwie. Taka inwestycja stworzyłaby również znaczący rynek zbytu dla polskich producentów części motoryzacyjnych – ocenia ekspert.
- Gdy tylko ruszy produkcja polskiego elektryka, można spodziewać się zaostrzenia przepisów określających minimalny udział samochodów zeroemisyjnych we flotach jednostek samorządu terytorialnego – przewiduje Grigoriy Grigoriev. Obowiązujące od końca 2025 r. przepisy zakładają, że odsetek takich pojazdów powinien wynosić co najmniej 22 proc.
Zdaniem szefa Powerdot, przy konsekwentnym wsparciu państwa zakład w Jaworznie mógłby osiągnąć produkcję nawet 100 tys. samochodów rocznie już w ciągu trzech lat od uruchomienia.
Podobne stanowisko w tej sprawie zajmuje Wojciech Drzewiecki, prezes IBRM Samar. – Taki projekt jest Polsce potrzebny. W obliczu pogłębiających się problemów niemieckich koncernów motoryzacyjnych może stać się buforem bezpieczeństwa dla krajowych producentów części i komponentów, którzy są silnie powiązani z tamtym rynkiem – ocenia ekspert.
Szansa na rozwój innowacyjnych technologii
Analitycy zauważają ogromną przestrzeń do stworzenia w Polsce kompleksowego środowiska technologii dla elektromobilności. Taki system obejmie nie tylko sam montaż samochodów, ale również produkcję baterii oraz mikroprocesorów. Dodatkowo pojawia się szansa na rozwój technologii przekazywania energii z aut do sieci i domów, a także rozwiązań dla inteligentnych miast.
Rząd stawia na szybki wzrost skali produkcji. Premier Donald Tusk zapowiedział docelowy montaż 100 tysięcy aut rocznie. W dalszej perspektywie fabryka wyprodukuje nawet 400 tysięcy pojazdów. Te ambitne liczby należy jednak zestawić z aktualną sytuacją na polskim rynku motoryzacyjnym.
Popyt na samochody elektryczne w Polsce i UE
Raport Superauto.pl przytacza dane IBRM Samar. W 2025 r. Polacy zarejestrowali niecałe 46 tysięcy samochodów elektrycznych o masie do 3,5 tony. Klienci wybierali spośród 150 modeli. Największą popularność zdobyła Tesla Model Y z wynikiem 3169 sztuk. Kolejne pozycje zajęły BYD Dolphin Surf, Tesla Model 3 oraz Citroen eC3. Każdy z tych pojazdów znalazł około 2 tysięcy nabywców.
Rynek krajowy jest stosunkowo niewielki w porównaniu do reszty kontynentu. Dane ACEA pokazują, że w 2025 r. w całej Unii Europejskiej zarejestrowano blisko 1,9 miliona nowych aut na prąd. Dobry punkt odniesienia dla Jaworzna to fabryka Tesli pod Berlinem, w której w 2025 r. powstało około 200 tysięcy samochodów.
– Na tym etapie nie ma sensu koncentrować się na wolumenach. Produkcja 400 tys. samochodów rocznie to cel, który można osiągnąć, ale najpierw trzeba stworzyć produkt, który zdobędzie uznanie klientów. I nie chodzi wyłącznie o Polskę, lecz o cały rynek europejski, bo krajowy popyt nie byłby w stanie wchłonąć tak dużej liczby aut elektrycznych. Do dyskusji o konkretnych planach produkcyjnych i sprzedażowych droga jest jeszcze bardzo daleka – ocenia Wojciech Drzewiecki, prezes IBRM Samar.
Szef IBRM Samar dodaje, że kluczem do sukcesu jest spójna strategia samej spółki Electromobility Poland.
– Bez niej projekt nie ma szans na sukces. Same działania EMP nie wystarczą, jeśli nie będą wspierane przez państwo i wpisane w długofalową wizję państwa.