Greene, dyrektor Amerykańskiego Instytutu na Tajwanie (AIT), zabrał w czwartek głos podczas forum poświęconego dronom w Taizhong. Dyplomata podkreślił, że bezzałogowce należy traktować jak "latające komputery", w których tajwańskie chipy i precyzyjne komponenty stanowią fundament niezależnego łańcucha dostaw.
Zaznaczył, że wykorzystanie sztucznej inteligencji pozwoli na realizację misji w "strefach śmierci" i drastycznie zredukuje ryzyko utraty życia żołnierzy. Dodał, że gwałtowny wzrost eksportu podzespołów do dronów, m.in. do Polski i Czech, już dowodzi siły tajwańskiego przemysłu, który - jak ocenił - dzięki synergii technologii i innowacji pozwala na skuteczną realizację strategii "walki słabego z silnym".
Doszedł do miliardów. Mówi, jak zarobił pierwsze pieniądze
Zdaniem Greene'a Waszyngton i Tajpej mogą stworzyć podwaliny pod "demokratyczną" produkcję sprzętu i tym samym wzmocnić zbiorowy potencjał odstraszania, którym dysponuje "wolny świat".
Tajpej dąży do zwiększenia nakładów na armię do poziomu 3 proc. PKB w obliczu zagrożenia ze strony Chin, lecz kontrolowany przez opozycję parlament niedawno zmniejszył proponowany budżet obronny, wart 40 mld dolarów, o jedną trzecią. W reakcji ministerstwo obrony zaproponowało w czerwcu dodatkowy pakiet o wartości ok. 6,6 mld dolarów na zakup systemów bezzałogowych do 2031 r. W ocenie prezydenta Tajwanu Laia Ching-te budowa obronnych zdolności asymetrycznych państwa to "wyścig z czasem".
Stany Zjednoczone pozostają kluczowym dostawcą uzbrojenia dla Tajwanu, mimo braku formalnych relacji dyplomatycznych. Komunistyczne władze Chin uznają demokratycznie rządzony Tajwan za część terytorium ChRL i dążą do przejęcia nad nim kontroli. Chiński rząd regularnie protestuje przeciwko dostawom na wyspę amerykańskiego uzbrojenia.
Chiny ostrzegają Waszyngton przed zacieśnianiem relacji z Tajwanem
Przywódca ChRL Xi Jinping powiedział w maju w czasie spotkania z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Pekinie, że nieodpowiednie podejście do kwestii Tajwanu może doprowadzić do konfliktu pomiędzy Chinami a USA i sprawić, że ich relacje znajdą się w "bardzo niebezpiecznym miejscu".
Z kolei w środę chińskie MSZ poinformowało, że minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi ostrzegł w rozmowie telefonicznej z sekretarzem stanu USA Markiem Rubiem, że Stany Zjednoczone powinny zachować "najwyższą ostrożność" w sprawie Tajwanu. W rozmowie z Rubiem szef chińskiej dyplomacji ocenił, że utrzymywanie stabilnych, konstruktywnych i strategicznych relacji pomiędzy Chinami a USA leży zarówno w interesie obu tych krajów, jak i całej społeczności międzynarodowej. Obie strony muszą "usuwać ingerencje, pokonywać przeszkody i pozostawać na właściwej ścieżce" – napisano w komunikacie Pekinu.
Według chińskiego MSZ obie strony uznały rozmowę telefoniczną za "pozytywną i konstruktywną" i zgodziły się kontynuować "elastyczną komunikację".
Tajwan jest jednym z kluczowych na świecie producentów półprzewodników.